Zmiany w zarządzie uratują koalicję w powiecie?

Przewodniczący rady powiatu Piotr Kudlicki zwołał na piątek, 11 września, na godz. 20, nadzwyczajną sesję, ale… jej nie otworzył. Tłumaczył, że uchwały, które znalazły się w porządku obrad, wymagają głosowania tajnego podczas sesji stacjonarnej, a to obecnie nie jest możliwe z powodu braku odpowiedniej liczby mikrofonów. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że jednym z punktów sesji miało być głosowanie nad odwołaniem samego przewodniczącego. Wydaje się, że dni zarządu powiatu w tym składzie są już policzone.

SYLWIA WYSOCKA

Na początku czerwca kilkoro radnych złożyło wniosek o odwołanie Piotra Kudlickiego z funkcji przewodniczącego rady powiatu. Zgodnie z przepisami odwołanie przewodniczącego może odbyć się na wniosek co najmniej jednej czwartej składu rady w głosowaniu tajnym. Wniosek nie był poddawany pod głosowanie, ponieważ, jak tłumaczył sam przewodniczący, nie było rekomendacji do przeprowadzenia stacjonarnego posiedzenia rady (odbywały się one zdalnie), a więc i tajnego głosowania. Radni przekonywali, że tajne głosowanie jest możliwe np. dzięki programowi, którym posługują się podczas sesji zdalnych.

Wreszcie na początku września 11 radnych złożyło wniosek o zwołanie sesji nadzwyczajnej. Dołączyli do niego proponowany porządek obrad, w którym główne projekty uchwał dotyczyły odwołania obecnego przewodniczącego oraz powołania nowego i jego zastępców (kilka miesięcy temu z funkcji wiceprzewodniczących zrezygnowały Grażyna Olszewska i Grażyna Kilbach).

Kudlicki zwołał sesję w piątek. Jednak na tym się skończyło, bo w ogóle nie rozpoczął obrad. Jak podkreślił, ustawa obliguje go do tego, by na wniosek radnych sesję „zwołał”. To, że jej nie otworzył, wytłumaczył brakiem możliwości przeprowadzenia sesji w trybie stacjonarnymi i tajnego głosowania (uchwały o odwołaniach i powołaniach przewodniczącego i zastępców głosuje się w trybie tajnym). Udostępnił także korespondencję ze starostą, z której wynika, że w ciągu 11 dni będzie możliwe zapewnienie mikrofonów dla wszystkich radnych i zorganizowanie sesji stacjonarnej. – Sesję zwołam do 22 września, gdy będą spełnione warunki do przeprowadzenia sesji stacjonarnej – poinformował Kudlicki.

Nie usatysfakcjonowało to radnych, którzy domagali się otwarcia sesji. – Takie postępowanie to łamanie prawa. Skoro przewodniczący zwołał sesję, jesteśmy wszyscy, nie ma powodu, żeby ona się nie rozpoczęła. Wydaje mi się, że zwołanie sesji bez jej otwarcia jest niezrealizowaniem naszego wniosku – zauważyła Jolanta Koczorowska.

A były starosta Mirosław Pszonka dodał: – W pracach samorządu uczestniczę od 1990 roku, ale po raz pierwszy spotkałem się z czymś takim, że zwołuje się sesję, ale jej się nie otwiera i nie prowadzi. To jest chyba precedens w skali kraju!

Oliwy do ognia dolał radca prawny starostwa Marek Bajson. – Powiem szczerze, że nie widzę podstawy prawnej, żeby nie otwierać sesji. Moim zdaniem skoro jest kworum, sesja powinna się odbyć – stwierdził mecenas. Mimo to dyskusja zakończyła się… wyłączeniem transmisji. Nie było to przecież posiedzenie sesji czy komisji, więc spotkanie nie musiało być upubliczniane.

W porządku obrad miały zostać rozpatrzone wnioski w sprawie zmiany porządku sesji. Bardzo możliwe, że mogło chodzić o wnioski związane ze zmianami kadrowymi, o których mówi się w kontekście zarządu powiatu. Podczas sesji absolutoryjnej widać było, że koalicja tworzona przez PiS i Nasz Wspólny Dom mocno zachwiała się w posadach. Głosami m.in. większości radnych NWD zarząd powiatu nie otrzymał ani wotum zaufania, ani absolutorium. Jak mówiło się nieoficjalnie, NWD starał się o usunięcie z zarządu wicestarosty Krzysztofa Kłóska. W czwartek, 10 września, starosta Cezary Łukaszewski wystosowała do rady powiatu wniosek o odwołanie go ze stanowiska. Jeszcze tego samego dnia wicestarosta na profilu w mediach społecznościowych zamieścił wpis, w którym informował, że wkrótce pożegna się ze stanowiskiem. Ale to nie koniec proponowanych przetasowań w zarządzie. Taki sam wniosek o odwołanie starosta złożył w sprawie Krzysztofa Olszewskiego. Wcześniej rezygnację z funkcji członka zarządu złożył Grzegorz Michalczyk. Wnioski pozostają w zawieszeniu do czasu rozpatrzenia przez radę powiatu. Zgodnie z ustawą o samorządzie powiatowym, rada powiatu może na uzasadniony wniosek starosty w głosowaniu tajnym odwołać poszczególnych członków zarządu zwykłą większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowego składu rady.

Wszystko to wygląda na próbę ratowania koalicji PiS-NWD. Czy skończy się na rekonstrukcji zarządu, czy na jego całkowitej wymianie? Uchwała rady powiatu w sprawie nieudzielenia zarządowi absolutorium i wotum zaufania są równoznaczne ze złożeniem wniosku o odwołanie całego zarządu. Jednak trzeba wziąć pod uwagę, że zarząd zaskarżył te uchwały do wojewody mazowieckiego i Regionalnej Izby Obrachunkowej i czeka na ich rozstrzygnięcia.

Zmiany w zarządzie komentują:

  • Cezary Łukaszewski, starosta otwocki:
    – Od dłuższego czasu moje ugrupowanie, czyli NWD, wyrażało oczekiwanie, żeby zwolnić wicestarostę z pełnienia tej funkcji, ponieważ jego decyzje nie zyskiwały ich akceptacji. Zdecydowałem więc o złożeniu wniosku o odwołanie wicestarosty i członka zarządu licząc, że uspokoi to nastroje w radzie i będzie można wrócić do współpracy.
  • Krzysztof Kłósek, wicestarosta:
    – Rozumiem decyzję starosty i w pełni to akceptuję. Uważam, że jeżeli radni przystaliby na inny skład osobowy zarządu PIS-NWD to trzeba do tego dążyć. Mam nadzieję, że niespełna dwa lata mojej pracy w zarządzie zostaną dobrze ocenione przez mieszkańców, a moi następcy będą dalej udoskonalać wprowadzone rozwiązania.
  • Grzegorz Michalczyk, członek zarządu powiatu:
    – Składając rezygnację na posiedzeniu zarządu powiatu w środę, 9 września, dołączyłem motywację tej decyzji. Głównym powodem jest brak wotum zaufania i absolutorium dla zarządu za 2019 rok. Drugim powodem jest przyjęta przez zarząd decyzja w sprawie podważenia decyzji rady powiatu dotyczących braku wotum zaufania i absolutorium dla zarządu. Dwa tygodnie temu zarząd zdecydował, że zaskarży decyzję rady powiatu, czemu byłem przeciwny, ponieważ niezależnie od wszystkiego o tych kwestiach decyduje rada, a ja nie zamierzam usilnie trzymać się stanowiska w zarządzie. Poza tym nie odpowiadała mi polityka prowadzona przez wicestarostę. Jestem nią zawiedziony. Wiązałem duże nadzieje ze zmianą we władzach powiatu. Niestety, obecna formuła zarządzania moim zdaniem nie przyniosła zamierzonych celów, czyli lepszej współpracy między gminami, więcej pozyskanych środków zewnętrznych, poprawienia wizerunku administracji powiatu w oczach mieszkańców. Gdy uznałem, że nie ma co liczyć na poprawę, zrezygnowałem.
    not. SW

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.