Karczew: Chcą odwołać radę miejską

Tego w powiecie otwockim jeszcze nie było! Grupa mieszkańców Karczewa chce przeprowadzenia referendum w sprawie odwołania całej rady miejskiej. Rozpoczęło się już zbieranie podpisów pod wnioskiem w tej sprawie do komisarza wyborczego. Jednym z jego inicjatorów jest Rafał Ziółkowski.

SYLWIA WYSOCKA

W poniedziałek, 7 września do komisarza wyborczego i burmistrza Karczewa zostały złożone oficjalne informacje o rozpoczęciu zbierania podpisów pod wnioskiem o zwołanie referendum w sprawie odwołania Rady Miejskiej w Karczewie. Na czele grupy inicjatywnej stoi m.in. Rafał Ziółkowski, prezes MKS Karczew. Wcześniej był on wiceszefem Nowoczesnej w Karczewie, choć jak sam podkreśla, to już zamknięty rozdział. W rozmowie z „Linią” zaznacza, że decyzja o próbie zorganizowania referendum wynika z przemyśleń grupy mieszkańców, których nie sposób zaszufladkować jako przedstawicieli jakiejś wspólnej opcji politycznej.

Czerwona kartka dla radnych

Referendum w sprawie odwołania organu wyłonionego w wyborach bezpośrednich jest ważne, gdy zagłosowało w nim nie mniej niż trzy piąte liczby mieszkańców biorących udział w wyborze odwoływanego organu

– Decyzja o referendum nie była nagła. To był proces, obserwacja tego, co się dzieje, i dojście do takiego etapu, że jednak musimy coś z tym zrobić, przestać być tylko biernymi obserwatorami – podkreśla Rafał Ziółkowski. – Nasza grupa inicjatywna składa się z mieszkańców Karczewa.

Skrzyknęliśmy się na Facebooku, każdy ma jakieś wyobrażenie o tym, co powinni robić rada i burmistrz, a czego nie. Zaobserwowaliśmy, że to, czego rada nie robi, po prostu nie działa. Radni zostali wybrani po to, żeby zająć stanowisko w każdej sprawie: czy są „za”, czy „przeciw”, powinni oddać głos, a nie tak jak podczas sesji absolutoryjnej wstrzymywać się od niego. Nie chcemy radnych, którzy nie mają swojego zdania. Są oni po to, żeby reprezentować nas – mieszkańców. Tymczasem obserwujemy gierki polityczne, które może sprawdzają się w sejmie, ale nie w naszej małej społeczności, gdzie zależy nam, żeby coś się działo. Dlatego dajemy radnym czerwoną kartkę, pokazując, że na taką grę nie ma zgody mieszkańców – tłumaczy.

O powodach powodach podjęcia takiej decyzji mieszkańcy napisali na profilu w mediach społecznościowych „Referendum w sprawie odwołania rady miejskiej w Karczewie”. Możemy przeczytać tam m.in., że szalę przeważyła sesja absolutoryjna: „Ostatnia sesja Rady Miejskiej w Karczewie, podczas której radni Wspólnoty Samorządowej oraz Prawa i Sprawiedliwości nie udzielili absolutorium, a także wotum zaufania burmistrzowi Karczewa, wywołała ogromne oburzenie społeczne. Decyzja ta jest tym bardziej niezrozumiała, że burmistrz wykonał zeszłoroczny budżet niemal w 100 procentach. Ze względu na to, że to nie pierwsza taka sytuacja, w której decyzje radnych koalicji rządzącej, podejmowane w imieniu mieszkańców na sesjach rady miejskiej, wywołują zdecydowany sprzeciw społeczny, grupa wyborców, zwana »inicjatorem referendum«, postanowiła odpowiedzieć na głos mieszkańców”.

W uzasadnieniu decyzji o referendum przekazanym zarówno mieszkańcom, jak i komisarzowi wyborczemu inicjatorzy napisali: „W ocenie wnioskującej grupy mieszkańców Rada Miejska w Karczewie, reprezentowana przez koalicję klubów Prawa i Sprawiedliwości oraz Wspólnotę Samorządową, działa na szkodę interesów mieszkańców gminy, w szczególności poprzez ustawiczne blokowanie inicjatyw Burmistrza Karczewa oraz obstrukcję budżetową (…), czego przykładem jest stronnicze usuwanie środków przeznaczonych na inwestycje na wybranych terenach, co ma charakter wyłącznie walki politycznej godzącej w wyborców burmistrza i godzi w interes mieszkańców niektórych rejonów gminy”.

Dalej wśród piętnowanych działań rady wymieniono blokowane inicjatywy burmistrza, przykłady czynnego sprzeciwu większości rady lub zaniechania powodujące poważne konsekwencje dla wielu grup mieszkańców, m.in.: brak zgody na uruchomienie bezpłatnej linii autobusowej Karczew – Otwock zastępującej linię L46, brak zabezpieczenia w budżecie pieniędzy na budowę chodników, o co zwracał się z wnioskiem burmistrz, spowodowanie opóźnienia w oddaniu do użytkowania nowej części szkoły w Sobiekursku i w Nadbrzeżu poprzez bezprawne zaniechanie zwołania sesji nadzwyczajnej na wniosek burmistrza, opóźnienie rozbudowy Stacji Uzdatniania Wody w Glinkach, a przez to spowodowanie zagrożenia polegającego na nieotrzymaniu korzystnego dofinansowania oraz spowodowanie ryzyka pozbawienia części mieszkańców dostępu do bieżącej wody (szczegóły w ramce). „Kolejne sygnały, jakie mieszkańcy otrzymują od radnych, wskazują na brak chęci porozumienia z burmistrzem i wolę pogłębiania konfliktu. Takie stanowisko radni potwierdzili również na sesji absolutoryjnej” – podkreślają pomysłodawcy referendum.

Odwołać można tylko całą radę

Odwołane rady gminy jest trudne, ale nie niemożliwe. W listopadzie ubiegłego roku w wyniku referendum została odwołana Rada Gminy Bałtów. Zasady organizowania lokalnego referendum określa ustawa o referendum lokalnym.

Mieszkańcy jako członkowie wspólnoty samorządowej mogą wyrazić w nim swoją wolę m.in. w sprawie odwołania organu stanowiącego tej jednostki, np. rady gminy czy powiatu. Ani ustawa o referendum lokalnym, ani żaden inny przepis prawa nie przewiduje możliwości zorganizowania i przeprowadzenia referendum lokalnego, którego przedmiotem byłoby odwołanie poszczególnych, wskazanych z imienia i nazwiska, radnych. Jeżeli zatem mieszkańcy chcą zmienić skład organu stanowiącego, muszą zorganizować i przeprowadzić referendum w sprawie odwołania całego organu kolegialnego. Taki wniosek – jak ma to miejsce w przypadku Karczewa – może zostać zgłoszony tylko przez mieszkańców gminy. Musi go poprzeć co najmniej 10 proc. osób uprawnionych do głosowania, które składają na wniosku swoje podpisy.

W tegorocznych wyborach prezydenckich do głosowania było uprawnionych w Karczewie 12 139 osób. Ta liczba może nieznacznie się zmienić, niemniej wynika z niej, że pod wnioskiem o referendum w 60 dni trzeba zebrać ok. 1214 podpisów. – Jesteśmy dobrej myśli – mówi Rafał Ziółkowski. – W ciągu jednego dnia od upublicznienia informacji o referendum udało się zebrać sto podpisów i to bez przekonywania ludzi do ich składania. Teraz, gdy mamy stacjonarne punkty, w których można składać podpisy, codziennie ich przybywa – dodaje.

Wniosek o przeprowadzenie referendum lokalnego bada komisarz wyborczy. Jak wyjaśniają prawnicy, powinien on w szczególności zwrócić uwagę na materię, która będzie przedmiotem referendum. Jeżeli wniosek
o przeprowadzenie referendum zawierałby uchybienia, komisarz wyborczy zwraca go inicjatorowi referendum i wyznacza 14-dniowy termin do ich usunięcia. Gdy wniosek spełnia warunki formalne, komisarz w ciągu 30 dni obligatoryjnie wydaje postanowienie o przeprowadzeniu referendum. Postanowienie to, publikowane w Dzienniku Urzędowym, zawiera termin przeprowadzenia referendum. Przeprowadza się je w dzień wolny od pracy, najpóźniej w 50. dniu od opublikowania postanowienia komisarza
w wojewódzkim dzienniku urzędowym.

Referendum w sprawie odwołania organu jednostki samorządu terytorialnego wyłonionego w wyborach bezpośrednich jest ważne, gdy zagłosowało w nim nie mniej niż trzy piąte liczby mieszkańców biorących udział w wyborze odwoływanego organu. W wyborach samorządowych
w gminie Karczew w 2018 roku wydano 6 725 kart do głosowania. Oznacza to, że do ważności referendum niezbędny jest udział 4 035 osób. Aby cel został osiągnięty, większość z nich musiałaby opowiedzieć się za odwołaniem rady.

– Naszym celem jest odwołanie obecnej rady i doprowadzenie do wcześniejszych wyborów nowej – podkreśla Ziółkowski. – Bierzemy pod uwagę, że nowa rada także może być opozycyjna wobec burmistrza, ale celem jest zmiana. Chcemy radnych, którzy będą właściwie reprezentować mieszkańców i działać na ich rzecz. Samorząd to nie obstrukcja i rozgrywki polityczne, tylko współpraca na rzecz rozwoju gminy – podkreśla.

Przykłady nagannych decyzji radnych i powody, dla których część mieszkańców zdecydowała się podjąć inicjatywę referendalną:

  1. Osiedle Ługi
    – usunięcie jedynej inwestycji na tym terenie przewidzianej przez burmistrza w budżecie na rok 2020 polegającej na modernizacji ul. Sikorskiego;
    – brak zgody na uruchomienie bezpłatnej linii autobusowej Karczew-Otwock zastępującej linię L46.
  1. Tereny wiejskie
    – brak zabezpieczenia w budżecie pieniędzy na budowę chodników, o co wnioskował burmistrz;
    – spowodowanie opóźnienia w uruchomieniu linii autobusowej Kosumce-Ostrówek-Glinki-Góra Kalwaria poprzez odrzucenie uchwały i brak zwołania sesji przez kolejne tygodnie.
    – spowodowanie opóźnienia w oddaniu do użytkowania nowej części szkoły w Sobiekursku i w Nadbrzeżu poprzez bezprawne zaniechanie zwołania sesji nadzwyczajnej na wniosek burmistrza.
  1. Osiedle Nowy Karczew i TBS
    – odmowa sfinansowania dokumentacji projektowej w celu realizacji ciągu pieszo-rowerowego na drodze w kierunku Osiedla Nowy Karczew i TBS; na skutek tej decyzji gmina nie mogła ubiegać się o dofinansowanie.

Ponadto:
– opóźnienie o kilka miesięcy rozbudowy Stacji Uzdatniania Wody w Glinkach, a przez to – spowodowanie zagrożenia otrzymania korzystnych źródeł finansowania oraz spowodowanie ryzyka pozbawienia części mieszkańców dostępu do bieżącej wody;
– odrzucenie przez radnych PiS-Wspólnota Samorządowa uchwały zaproponowanej przez burmistrza, która spowodowałaby wcielenie pracowników fizycznych jednostki budżetowej Grupa Remontowa do Urzędu Miejskiego w Karczewie. Gmina oszczędziłaby na tym w skali roku ok. 250 tys. zł.

Radni dostali silne poparcie od wyborców

  • Piotr Żelazko, przewodniczący Rady Miejskiej w Karczewie:
    Zbieranie podpisów pod inicjatywą jest ustawowym prawem każdego mieszkańca. Decyzja wyborców, czy odwoływać radę, powinna być oparta o rzetelne informacje, zaś uzasadnienie przedstawione przez pięciu inicjatorów nie odzwierciedla rzeczywistości. Radni skierowali zaproszenie do inicjatorów na sesję rady miasta w celu przedstawienia mieszkańcom rzetelnej informacji z obu stron. Każdy z 15 radnych w 2018 r. otrzymał mandat od wyborców ze swojego okręgu. Referendum i ewentualne ponowne wybory to koszt ponad 100 tys. zł, które poniosą mieszkańcy gminy Karczew Te środki można by spożytkować na niezbędne inwestycje w naszej gminie.

4 myśli na temat “Karczew: Chcą odwołać radę miejską

  • 16 września 2020 o 08:48
    Permalink

    NIECH BURMISTRZ LEPIEJ WEŹMIE SIĘ ZA PORZĄDEK W URZĘDZIE, NIGDZIE NIE SPOTKAŁEM TAK NIEKOMPETENTNYCH URZĘDNIKÓW

    Odpowiedz
    • 21 września 2020 o 15:09
      Permalink

      Hmmm, napisać „NIGDZIE NIE SPOTKAŁEM TAK NIEKOMPETENTNYCH URZĘDNIKÓW” może każdy, ale to zwykłe pomówienie. Może warto byłoby dodać w jakim zakresie ta niekompetencja? Bo tak sobie myślę, że w UM pracuje pewnie jakieś +/- 40, może 50 osób i chce Pan/Pani powiedzieć, że wszystkie są niekompetentne? To jakby powiedzieć, że wszyscy Polacy to złodzieje i „chlejusy”, a przecież tak nie jest.

      Odpowiedz
  • 21 września 2020 o 11:31
    Permalink

    Przecież Pan Ziółkowski to przydupas burmistrza, nie od dzisiaj wiadomo że jest na jego garnuszku. Czy to jest apolityczna inicjatywa? Pan burmistrz który inspiruje rękami ziółkowskiego to referendum zapomniał że może dostać tym samym kijem którym próbuje bić. Jeżeli rada nie zostanie odwołana to czas zacząć zbierać podpisy nad referendum o odwołaniu szkodnika z urzędu.

    Odpowiedz
  • 22 września 2020 o 17:57
    Permalink

    Na transmisji sesji gołym okiem było widać, że inicjatorzy referendum od początku próbowali wprowadzić chaos. Przyszli zupełnie nieprzygotowani i nie potrafili nawet wyjaśnić czego konkretnie dotyczą zarzuty. Widać, że są zwykłymi marionetkami w rękach burmistrza. Burmistrz udaje świętego, jednak swoim postępowaniem i wylewaniem żali na FB skutecznie skłocil społeczność Karczewa.
    To nie mój burmistrz.

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.