Przejście podziemne (nie) dla rowerzystów

To nie jest zupełnie bezpieczne miejsce, choć miało być dużym ułatwieniem dla mieszkańców. W przejściu podziemnym na wysokości teatru można nie tylko nabić sobie guza, lecz także w coś wdepnąć. – Zbudowali przejście dla pieszych ze schodami i zjazdami dla niepełnosprawnych, ale zapomnieli o rowerzystach i matkach z dziećmi w wózkach! Którędy mamy fruwać? Jest brudno, ciasno i niebezpiecznie. Jeździ tu mnóstwo rowerzystów, dzieci na rolkach i hulajnogach, niektórzy nawet jeżdżą tędy skuterem! – irytują się nasi Czytelnicy.

AGNIESZKA JASKULSKA

Podczas modernizacji linii kolejowej zniknęło naziemne przejście przez tory przy ul. Armii Krajowej na wysokości teatru miejskiego i przychodni rejonowej. Inwestor zapewniał, że nowe przejście podziemne dla pieszych będzie bezpieczniejsze. I faktycznie. Mieszkańcy nie są narażeni na potrącenie przez pociąg. Nowe przejście podziemne ze schodami i pochylniami dla osób niepełnosprawnych zostało otwarte zaledwie kilka tygodni temu, a nasi Czytelnicy już alarmują, że jest przeznaczone tylko dla części mieszkańców.

– Zapomniano, że przejście podziemne ma służyć nie tylko pieszym i niepełnosprawnym, lecz także rowerzystom, których jest mnóstwo w naszym mieście, że już nie wspomnę o matkach z dziećmi
w wózkach. Muszą się one namęczyć, żeby przedostać się przez to nowe przejście. To jakiś koszmar – skarży się pani Jolanta, która zadzwoniła do redakcji. – Lepiej nie zjeżdżać rowerem po pochylni, bo łatwo potrącić pieszego w tunelu lub zderzyć się z innym rowerzystą – apeluje mieszkanka Otwocka. Nasi Czytelnicy podkreślali, że rowerzyści powinni omijać ten tunel szerokim łukiem i przejeżdżać na drugą stronę torów drogą pod wiaduktami kolejowymi na wysokości ul. Orlej. – Podziemne przejście to dla wielu osób duży skrót. Tam nawet skuterami przejeżdżają! Oczy ze zdziwienia przecierałam, gdy w tunelu zobaczyłam skuter. Nie mam pojęcia, jak on przejechał po pochylniach, bo one są bardzo wąskie i przeznaczone tylko dla jednej osoby – dodaje inna Czytelniczka, pani Agnieszka.

– To przejście stało się ulubionym miejscem spotkań dzieci i nastolatków, które traktują je jak skatepark lub plac do nauki jazdy na rolkach i hulajnodze. A wieczorami schodzą się tu grupy nastolatków. Krzyczą, słuchają głośno muzyki, przeklinają, piją alkohol i palą papierosy. Czasami późnym wieczorem strach przechodzić przez ten tunel – tłumaczy pan Andrzej. I dodaje, że nie ma w tym miejscu monitoringu. – Jedynym plusem jest to, że przejście podziemne zostało dobrze oświetlone. Przynajmniej widać, gdzie postawić stopę, bo często jest tam brudno, ściany są zasikane, zdarzają się ludzkie i psie fekalia, a także mnóstwo innych śmieci
i butelek po piwach – wylicza.

Czytelnicy „Linii” podkreślają, że w przejściu jest potrzebny monitoring. – Kilka dni temu na ścianie tunelu podziemnego pojawiły się pierwsze bazgroły – mówią. W tym przypadku inwestor i wykonawca przejścia podziemnego przewidzieli, że chuligani będą próbowali „ozdabiać” ściany bazgrołami. – Przejścia podziemne, zarówno na PKP Otwock, jak i na wysokości teatru miejskiego, zostały pomalowane specjalną powłoką antygraffiti, dzięki której można zmyć bazgroły i malunki – zaznacza wykonawca modernizacji linii kolejowej. I dodaje, że przejście podziemne przy budowanym tunelu drogowym na ul. Żeromskiego również zostanie pokryte taką powłoką.

Rafał Wilgusiak z zespołu prasowego PKP Polskie Linie Kolejowe tłumaczy, że przejście przy teatrze jest zgodne z projektem. – Podczas modernizacji linii kolejowej analizowaliśmy optymalne rozwiązania, które zagwarantowałyby dogodny dostęp do przejścia wszystkim mieszkańcom, w tym osobom o ograniczonej możliwości poruszania się, rowerzystom i opiekunom z dziećmi. Dlatego przejście pod torami na wysokości teatru powstało zgodnie z obowiązującymi standardami określonymi w przepisach. Przewiduje szerokie miejsce na mijanie się wózków i rowerzystów, które znajduje się w połowie pochylni. Ma ono trzy metry szerokości i dwa metry głębokości – podkreśla Wilgusiak. Przepisy i przepisami, ale przejście miało przecież ułatwiać życie wszystkim mieszkańcom, a nie tylko niepełnosprawnym…

Przedstawiciel PKP PLK podkreśla, że za utrzymanie porządku i czystości w przejściu od niedawna odpowiada Urząd Miasta w Otwocku. Zapytaliśmy więc o to otwocki ratusz. – W poniedziałki, środy i piątki są wybierane śmieci z koszy. Raz w tygodniu w przejściu odbywa się zamiatanie, sprzątanie, mycie oraz wykonywane są inne czynności związane z utrzymywaniem czystości i porządku w tym miejscu – tłumaczy Karolina Wojnicz, zastępca naczelnika wydziału gospodarki komunalnej. I dodaje, że przejście nie jest obecnie monitorowane i nie wiadomo, czy i kiedy będzie.

6 myśli na temat “Przejście podziemne (nie) dla rowerzystów

  • 21 września 2020 o 14:04
    Permalink

    Pochylnie są robione właśnie dlatego, że wszyscy jeździli nimi jak wariaci i dochodziło do zderzeń z pieszymi. Teraz nie można tam grać rowerem, a jak ktoś jest wysportowany to schodki problemu nie powinny sprawić.

    Tutaj powinno paść pytanie do PKP PLK dlaczego monitoring został z projektu usunięty (a pierwotnie miał być). PKP PLK nabrało wody w usta?

    Odpowiedz
  • 21 września 2020 o 20:26
    Permalink

    Rowerami jeździ się po schodach, w takiej sytuacji. Ja tak przynajmniej robię. Nagram filmik i Wam wyślę do redakcji. Żaden problem, a raczej udogodnienie. Pozdrawiam

    Odpowiedz
  • 22 września 2020 o 09:59
    Permalink

    Mnie zastanawia, kiedy zostaną udostępnione do użytku wszystkie perony na stacji w Otwocku a także windy dla niepełnosprawnych? Planowo miało to nastąpić już we wrześniu, tymczasem dalej działają tylko perony od strony zachodniej a roboty w Otwocku ciągle trwają w żółwim tempie. Jak przyjeżdża pociąg z Pilawy to nigdy nie wiadomo, z którego peronu odjedzie bo żadnych wyświetlaczy nie zamontowano a praktyka bywa różna. Dzisiaj rano pociąg do Warszawy mi odjechał sprzed nosa, bo nie zdążyłem przebiec przejściem podziemnym z peronu na peron. Jak zostaną uruchomione wszystkie perony, to tego problemu nie będzie bo do strony pilawskiej jest tylko jeden peron i tor. A w drugą stronę odjeżdża dużo mniej osób więc problem przechodzenia z peronu na peron będzie miał dużo mniejsze znaczenie społeczne.

    No i druga kwestia kiedy zostanie dorobiony chodnik do przejścia podziemnego od strony osiedla Tysiąclecia? Bo chodzenie przez parking po piachach szczególnie przy obecnej suchej pogodzie to jest jakiś koszmar.

    Odpowiedz
  • 23 września 2020 o 14:49
    Permalink

    A co z tunelem w Świdrze na Majowej? Co jaki czas jest sprzątany? Od początku chodnik chyba nie był sprzątany. Stosy piachu leżą pod ścianą. Schody zawalone są puszkami i butelkami po piwie, o odchodach nie wspomnę. Tragedia. Brak słów. Istny chlew, choć nie jeden chlew jest czystszy.

    Odpowiedz
  • 23 września 2020 o 17:10
    Permalink

    Bo to, paaanie, dopiero pierwszy taki tunel w Polsce, ba, na swiecie. No to nie mogli wiedziec.

    No bo za myslenie im nie placa. Tylko jedni za pierdzenie w stolek, a drudzy za rozlewanie betonu.

    Odpowiedz
  • 25 września 2020 o 10:49
    Permalink

    No tak, rowerzystom to powinny skrzydła wyrosnąć. Tunel na ul. Majowej – strach jechać, szczególnie jak jedzie za rowerzystą tir. Brak ścieżki rowerowej. Nowy przejazd przy Orlej – brak ścieżki rowerowej – jakby nie można było zrobić o 1 m szerszego przejazdu. Przy teatrze też ciężko się przedostać. Ciekawe co z Filipowicza, ale jak znam życie to nie będzie wydzielonego pasa dla rowerzystów. Takie to wsparcie dla ruchu bezemisyjnego.

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.