Samolot na krótko wrócił na skwer

Na skwer przy skrzyżowaniu ulic Hożej i Andriollego w Otwocku na kilka dni wrócił samolot. Nie był to jednak dawny LIM, ale oryginalna konstrukcja z płyty wiórowej i brezentu. To kolejna performatywna akcja grupy Ładnie Zmieniamy Krajobraz.

PRZEMEK SKOCZEK

Ładnie Zmieniamy Krajobraz to grupa pozytywnie zakręconych, kreatywnych otwocczan, która uaktywniła się na początku 2018 roku. Jej członkowie powołali wtedy do życia słynny już Rezerwat „Dziura otwocka”, wieszając na ogrodzeniu pechowej inwestycji w centrum miasta stylizowane na oryginalne tablice. Potem było jeszcze kilka takich miejskich żartów, m.in.: dmuchana palma na rondzie przy ulicach Reymonta i Żeromskiego czy budka graniczna pod „wielką rurą” na granicy Otwocka i Karczewa.

Członkowie ŁZK dbają o zachowanie anonimowości, bo to daje im swobodę i komfort tworzenia. „Chcemy wprowadzać trochę uśmiechu i element zaskoczenia w przestrzeni publicznej. Działamy na zasadzie niewidzialnej ręki, choć nasze żarty czy prowokacje zawsze są w granicach prawa” – opowiadali członkowie grupy w wywiadzie udzielonym „Linii” dwa lata temu. Zawsze podkreślają, że są apolityczni, a ich akcje to trochę żarty, trochę prowokacje i manifestacje. Chcą pokazywać wady i absurdy otaczającej nas rzeczywistości, ale nie po to, aby je wytykać, tylko raczej „rozbroić”.

Szkielet z OSB

Trzeba przyznać, że samolot to najbardziej efektowny z dotychczasowych pomysłów. Wręcz odlotowy. Grupa ŁZK wróciła nim po dwóch latach przerwy. – Ten plan chodził nam po głowie od dość dawna, bo szum wokół powrotu samolotu do Otwocka trwa od kilku lat, ale jakoś nic z tego nie wynika. Tak wyszło, że niedawno robiłem remont i stałem się posiadaczem kilku niepotrzebnych płyt OSB. Postanowiliśmy to wykorzystać i dać im drugie życie. Stały się głównymi elementami szkieletu samolotu. Poszycie to brezent, który pomalowaliśmy srebrnym sprayem. Całość nie jest być może piękna, teraz myślimy, że pewne rzeczy można było zrobić inaczej, ale i tak jesteśmy dumni z naszego dzieła – zaznacza jeden z aktywistów.

Samolotowa konstrukcja stanęła w miejscu dawnego LIM-a w nocy z soboty na niedzielę (z 12 na 13 września) i pozostała tam niemal cały tydzień, do piątku, 18 września. To zaskoczyło nawet inicjatorów akcji. – Chcieliśmy, żeby ten samolot choć na chwilę stał się czymś w rodzaju punktu orientacyjnego również dla młodszego pokolenia, chcieliśmy w ten sposób utrwalić i ożywić określenie „przy samolocie” czy „koło samolotu”. Byliśmy jednak pewni, że zostanie on przez miasto błyskawicznie usunięty. Może nawet po cichu na to liczyliśmy. Nasza praca to happening, performance. Zdajemy sobie sprawę, że samolot nie spełnia standardów bezpieczeństwa. Dlatego go ogrodziliśmy i postawiliśmy tabliczki z informacją, żeby nie podchodzić i go nie dotykać, a jedynie podziwiać z bezpiecznej odległości. Ze skweru musi zniknąć, ale wydaje nam się, że świetnie wpisałby się w plenerową ekspozycję Muzeum Ziemi Otwockiej – oceniają członkowie ŁZK.

Fajny, ale musi zniknąć!

Artystyczna akcja spotkała się w większości z pozytywnym przyjęciem. Ludzie przychodzili na skwer, robili sobie zdjęcia, opowiadając dzieciom o dawnym samolocie. Byli tacy, którzy myśleli, że to docelowa miejska inwestycja, tymczasowo zapakowana w brezent i czekająca na oficjalne odsłonięcie. Oczywiście pojawiły się też nieliczne głosy krytyki. A co mówią władze miasta?

– Akcja jest bardzo fajna, podoba mi się. Dobrze wyraża sentyment większości otwocczan do tego miejsca. Bardzo lubię takie wydarzenia – ocenia wiceprezydent Paweł Walo, ale zaraz dodaje. – Samolot mógł jednak zagrażać bezpieczeństwu. Oczekiwaliśmy, że organizatorzy happeningu sami go usuną. Ostatecznie po porozumieniu z nimi zrobiliśmy to sami. Zadanie zostało zlecone ZGM.

A może plac zabaw?

Instalacja samolotowa ponownie wywołała dyskusję o upamiętnieniu dawnego LIM-a. „Linia Otwocka” ożywiła ten pomysł w 2017 roku żartobliwym artykułem primaaprilisowym. Na fali dyskusji pojawił się nawet konkretny projekt „Biało-czerwona Iskra” pilotowany i promowany przez Filipa Idzikowskiego. Projekt trafił do Budżetu Obywatelskiego, ale nie otrzymał wystarczającej liczby głosów.

Pojawiają się głosy, że lepsze od militarnego pomnika byłoby właśnie artystyczne, symboliczne odniesienie się do tego tematu. Inni chcą powrotu LIM-a lub wspomnianej Iskry. Wiceprezydent Paweł Walo w mediach społecznościowych poddał pod dyskusję nowy pomysł – plac zabaw dla dzieci w kształcie samolotu. Przy okazji ktoś przypomniał, że tak naprawdę po usunięciu zdewastowanego pomnika w 2000 roku planowano
w tym miejscu pomnik ojców założycieli Otwocka: Michała Elwiro Andriollego i Józefa Geislera.

Koncepcji, jak widać, nie brakuje. Tymczasem ekipa ŁZK zapowiada, że ma kilka kolejnych pomysłów na ożywienie miejskiego krajobrazu Otwocka.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.