Ministrowie pomogą?

Jarosław Margielski spotkał się w Ministerstwie Infrastruktury z ministrami Andrzejem Bittelem i Rafałem Weberem. Tematem spotkania były problemy mieszkańców Otwocka związane z dużymi inwestycjami drogowymi i kolejowymi prowadzonymi na terenie miasta. Najważniejsze kwestie do rozwiązania to podtopienia w Wólce Mlądzkiej, hałas przy drodze ekspresowej S17 i problemy związane z przeprawą przez tory, które pojawiły się podczas przebudowy linii kolejowej.

SYLWIA WYSOCKA



W spotkaniu, które odbyło się w połowie października, uczestniczyli jeszcze przedstawiciele Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Prezydent Margielski przedstawił problemy mieszkańców Otwocka, które pojawiły się w związku z inwestycjami prowadzonymi przez GDDKiA i PKP. . – To spotkanie na najwyższym szczeblu osób decyzyjnych miało charakter roboczy. Jego celem była możliwość podjęcia działań bez długotrwałej drogi administracyjnej – mówi prezydent Jarosław Margielski.

Więcej ekranów

– Poruszaliśmy zgłaszane przez mieszkańców problemy akustyczne związane z budową drogi S17 i ruchem, który został wprowadzony. Zaproponowałem, że jeżeli jest to potrzebne do podjęcia decyzji o rozszerzeniu instalacji ekranów dźwiękochłonnych, to miasto byłoby gotowe przeprowadzić badania hałasu. Nie ma jednak takiej konieczności. GDDKiA przeprowadza tzw. badania porealizacyjne. Uzgodniliśmy, że jeżeli wykażą one przekroczenia norm, to automatycznie liczba ekranów przy trasie zostanie zwiększona – relacjonuje w rozmowie z „Linią” prezydent Margielski. I zaznacza, że miasto wskaże miejsca, w których problem jest nasilony. Wśród nich na pewno znajdzie się rejon Szkoły Podstawowej nr 8.

Zdążą poprawić odwodnienie?

Droga S17 przysparza okolicznym mieszkańcom także problemów związanych z zalewaniem posesji. Skargi dotyczące podtopień docierają do władz miasta po każdej większej ulewie. Dlatego jednym z omawianych tematów była kwestia odwodnienia. Tu problem jest bardziej skomplikowany.

– Trzeba zaznaczyć, że odwodnienie samej drogi: poboczy, skarp, jezdni i chodników, jest zaprojektowane w sposób prawidłowy. Jednak wzdłuż starej ulicy drogi krajowej nr 17, a teraz S17, był otwarty rów pełniący funkcję drenującą dla sąsiednich nieruchomości, na których wybudowano domy. W tym miejscu ukształtowanie terenu jest takie, że jego nachylenie jest skierowane do drogi S17. Występująca tam glina powoduje, że po opadach nie ma intensywnej infiltracji w głąb, tylko woda spływa po powierzchni. Rów odprowadzał ją wzdłuż S17 do Świdra. Gdy został zlikwidowany i powstała droga na wysokiej skarpie nasypu, stała się ona wałem, przed którym woda się zbiera i nie ma odpływu. Dlatego chociaż dla drogi odwodnienie jest zaprojektowane prawidłowo, jest tam problem – wyjaśnia prezydent. I dodaje, że w tym miejscu stosunki gruntowo-wodne dla sąsiednich nieruchomości zostały zmienione.

– Mamy m.in. dokumentację fotograficzną dowodzącą, że podniósł się poziom wód, w związku z czym okoliczne posesje są cyklicznie zalewane. Podczas spotkania ustaliliśmy, że dostarczymy tę dokumentację. Uzgodniliśmy też, że jeżeli na etapie końcowym realizacji inwestycji będzie możliwe wprowadzenie zmian, to prosiłem o takie podejście – informuje Margielski. – Do końca października mamy otrzymać informacje na temat ustaleń z projektantami i z inwestorem, bo koszt wprowadzenia odpowiednich rozwiązań został oszacowany na 700 tys. zł – podkreśla prezydent.

Gmina pewnie mogłaby pokryć koszt wykonania zmian, ale nie w sytuacji, w jakiej obecnie się znajduje. – Realizujemy zaplanowane inwestycje i nie mamy środków, które możemy wyłożyć na dodatkowe działania. Poprosiłem o pomoc ministra, który po spotkaniu zadeklarował, że zrobi wszystko, żeby rozwiązać ten problem. Najważniejsze jest to, czy uda się wszystko zgrać w czasie z harmonogramem budowy. Mogłoby to rozwiązać problem podtopień nieruchomości sąsiadujących z inwestycją i problem wód spływających w poprzek ul. Żeromskiego pod wiaduktem S17. Uważam, że jest na to szansa, ponieważ rozwiązanie, które zaproponowaliśmy, nie było oderwane od warunków projektowych, uzgodniliśmy je już ze Strabagiem, czyli generalnym wykonawcą S17
– zaznacza prezydent.

Z PKP dużo do uzgodnienia

Kolejnym tematem były inwestycje PKP. – Poruszyłem kwestię rozwiązań projektowych, m.in. braku przejścia przy ul. Warszawskiej. PKP realizują swoje prace zgodnie z projektem, szkoda tylko, że zakres opracowania kończy się na krawędzi jezdni i nikt nie przewidział, że chodnik wypada w takim miejscu, że nawet gdybyśmy chcieli namalować pasy, to wyjdą one na… przystanek. Zresztą w przypadku realizacji inwestycji kolejowej mamy do czynienia z kilkoma nie do końca przemyślanymi sprawami. Dlatego chcę spotkać się z dyrektorem Regionu Centralnego PKP PLK Krzysztofem Pietrasem, żeby porozmawiać o nowych rozwiązaniach – deklaruje prezydent.

Podczas spotkania w ministerstwie Jarosław Margielski poruszył także kwestię trudnej współpracy z generalnym wykonawcą inwestycji PKP, czyli firmą Budimex. – Nie może być tak, że przez rok kierujemy monity do Budimeksu w sprawie wypadających kostek na rondzie przy wjeździe na
ul. Jana Pawła II. Zakres robót jest nieduży, ale mimo to od wielu miesięcy nikt nie reaguje. Poprosiłem o interwencję także w takich sprawach i, jak widać, pomogło, bo w środę, 21 października trwały prace naprawcze przy rondzie – mówi prezydent.

– Dobrze, że udało się doprowadzić do tego spotkania. Otrzymałem zapewnienie ze strony ministerstwa i wykonawców, że zrobią wszystko, by pomóc rozwiązać problemy mieszkańców Owocka. Teraz czekamy tylko na informację, czy proponowane rozwiązania będą technicznie możliwe do wdrożenia na obecnym etapie inwestycji – mówi prezydent.

2 myśli na temat “Ministrowie pomogą?

  • 30 października 2020 o 10:16
    Permalink

    Brawo!
    Zastanawia mnie jaki wpływ na budowę ekranów ma wykonawca.
    Jadąc od Warszawy, tam gdzie buduje PORR są betonowe ekrany wysokości 6m, praktycznie na całej długości drogi.
    W miejscu, gdzie kontrakt dostał Strabag, ekranów jak na lekarstwo i są wysokości 3m.
    Hałas jest ogromny. Pomimo tego że mieszkamy na końcu Wólki Mlądzkiej w odległości 1.5 kilometra od drogi przez dolinę Świdra i las to od 5 rano słychać nieustanny huk. Normy hałasu wynoszą 61dB, WHO zaleca 55dB. Jest to skala logarymiczna i ta różnica w odczuwalnym hałasie jest ponad dwukrotna. Droga tam przeprowadzona jest nasypem i wiaduktami – bez żadnego zabezpieczenia. Pierwotne plany mówią o ekranach bez przerw od długości 1800m do węzła Otwock. Dlaczego urwano je za wiaduktem, gdzie droga przebiega 100m od domów?

    Odpowiedz
  • 2 listopada 2020 o 08:53
    Permalink

    Panie Michale, urwano ekrany bo tak taniej i może się nikt nie przyczepi, a jak będzie narzekał i będą naciski to ewentualnie się te ekrany dołoży… tak się buduje w kapitalizmie, kasa kasa kasa.
    Polska to dziki kraj… czwarty świat

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.