Cierpliwości, będzie jaśniej…

Mieszkańcy Otwocka zachodzą w głowę, co jest powodem tego, że nie działają latarnie przy ul. Warszawskiej i w innych punktach miasta. – Czy to już wymiana oświetlenia w ramach planowanej realizacji programu „Sowa”, a może zwykłe zaniedbanie? – dociekają.

SYLWIA WYSOCKA

Już od kilku tygodni mieszkańcy zgłaszają Otwockiemu Zakładowi Energetyki Cieplnej zaobserwowane w różnych punktach miasta nieprawidłowości w funkcjonowaniu oświetlenia ulicznego. Skargi dotyczą ul. Warszawskiej, a także okolicy ul. Jana Pawła II, na odcinku między ul. Majową a ul. Jasną. Mieszkańcy skarżą się, że są zmuszeni do oświetlania sobie drogi latarkami, i zachodzą w głowę, dlaczego mimo monitów oświetlenie nie jest naprawione.

– Nie zasłużyliśmy na chodzenie po oświetlonym chodniku? – pytają. Niektórzy zastanawiają się, czy nie chodzi przypadkiem o to, że miasto przystąpiło już do realizacji projektu „Sowa”, czyli wymiany oświetlenia ulicznego na bardziej ekologiczne, a niedziałające latarnie są sygnałem, że wkrótce będzie jaśniej.

Wszystkiemu winne są… drzewa

Jak udało się nam ustalić w otwockim magistracie, na realizację projektu „Sowa” trzeba jeszcze trochę poczekać. Cierpliwość jest także wskazana w przypadku poprawy oświetlenia przy ul. Jana Pawła II. – Niestety, jeśli chodzi o ul. Jana Pawła II w okolicach apteki oraz przejścia przez tory kolejowe, problem leży po stronie PGE – wyjaśnia w rozmowie z „Linią” prezydent Jarosław Margielski.

– Przebiega tam linia energetyczna, która jest obecnie bardzo zarośnięta przez otaczające drzewa. Bardzo często zrywają one tam linię. Już jakiś czas temu PGE dostała zlecenie na wycinkę tych drzew, ale jak tłumaczą energetycy, w związku z epidemią to się opóźnia. Te działania musi podjąć PGE, ponieważ drzewa są w obszarze ich linii. Interweniowałem w tej sprawie u dyrektora oddziału, aby przyspieszyć postępowanie. Nie możemy włączyć światła przy ul. Jasnej i ul. Jana Pawła, ponieważ te linie są notorycznie zrywane – tłumaczy prezydent.

Wiceprezes OZEC-u Dariusz Łokietek w rozmowie z „Linią” potwierdza, że faktycznie problem występuje obecnie m.in. na przedłużeniu ul. Jasnej na odcinku od ul. Mickiewicza do rzeki Świder, gdzie przebiega nie tylko linia oświetlenia, lecz także linia energetyczna.

– Do wycinki gałęzi w tym rejonie zobowiązana jest PGE. Niestety, jest tu taki gąszcz zieleni, że OZEC nie jest w stanie uporządkować tego w ramach zwykłej konserwacji. Korespondujemy z kierownikiem oddziału w Otwocku blisko półtora miesiąca. Pierwotnie sprawa miała być załatwiona w miesiąc, później okazało się, że ze względu na koronawirusa potrzebują jeszcze miesiąc. Awarie wynikają z tego, że wiatry czy deszcze sprawiają, iż gałęzie „kładą” się na linie i powodują różnego rodzaju zwarcia. My w ramach konserwacji mamy możliwość przycięcia drzew w niewielkim procencie, a w tym przypadku potrzeba większej ingerencji – podkreśla Łokietek.

OZEC zapowiada dalsze monitorowanie sytuacji. Zgodnie z ostatnimi zapewnieniami latarnie powinny normalnie świecić mniej więcej w połowie listopada. Do tego czasu, o ile nie pojawią się nowe przeszkody, energetyka zobowiązała się rozwiązać problem. Pozostałe braki oświetlania, o których wspominali mieszkańcy na forach internetowych, prezydent zgłosił OZEC-owi, miały one zostać naprawione trybie natychmiastowym. Władze miasta i komunalnej spółki zapewniają, że naprawy awarii są realizowane, ale trzeba wziąć pod uwagę, że skutki pandemii dosięgają wszystkich, w związku z czym prace mogą być spowolnione.

„Sowa” jeszcze się wykluwa

Kiedy w takim razie rozpocznie się modernizacja oświetlenia ulicznego w ramach programu „Sowa”, co ma kosztować ok. 8 mln 500 tys. zł?

– Obecnie jesteśmy na etapie projektu wykonywanego przez Otwocki Zakład Energetyki Cieplnej, przekazaliśmy zlecenie ze strony miasta, miałem niedawno w tej sprawie spotkanie w OZEC-u – mówi prezydent Jarosław Margielski.

– Chcę mieć wgląd w projekt i realizację, żeby nie było tam rozwiązań, za które będziemy dużo płacili, a nie przyniesie nam to żadnego realnego efektu ani oszczędności. Chodzi np. o rozwiązania, w których proponuje się sterowanie każdą lampą oddzielnie z poziomu komputera: przygaszanie, rozświetlanie, informacje o awarii itp. Tyle że jeżeli mamy zapłacić za to ok. 200-250 zł więcej za każdy punkt oświetleniowy, nie bardzo nam się to opłaca. Pojawił się też pomysł wymiany wysięgników za 400 tys. zł – to też jest nieuzasadnione, ponieważ były one wymieniane stosunkowo niedawno, nie minął jeszcze okres, po którym są wyeksploatowane. To szczegóły, ale przekładające się na olbrzymie kwoty. Uważam, że trzeba tych kwestii pilnować, bo nie chcemy być zdani tylko na projektanta.

W branży budowlanej trzeba jasno określić, czego się oczekuje. To projektant ma słuchać, co chcemy zrobić, i na podstawie tego znajdować rozwiązania zgodne z obowiązującymi przepisami i sztuką – podkreśla prezydent. – Ze względu na wartość całej inwestycji będziemy musieli zorganizować przetarg unijny. Przewidujemy, że zanim nastąpi rozstrzy-
gnięcie i wykonawca przystąpi do pracy, miną co najmniej dwa miesiące. Początku realizacji należy spodziewać się najwcześniej w przyszłym roku – informuje Margielski.

Przypomnijmy, że modernizacja oświetlenia ulicznego w ramach projektu „Sowa” w Otwocku będzie obejmować wymianę zużytych opraw sodowych i montaż 5575 punktów świetlnych (opraw LED) o łącznej mocy do 424,72 kW, modernizację 47 punktów sterowania, instalację zegarów z transmisją GPRS oraz instalację grupowego systemu sterowania i monitorowania opraw. Wdrożenie nowych rozwiązań spowoduje oszczędności w zużyciu energii elektrycznej. Ograniczona zostanie także emisja dwutlenku siarki, tlenków azotu, emisja pyłów i tlenku węgla. Wysokość dofinansowania z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska dla przedsięwzięcia wyniosła 8 mln 500 tys. zł, co stanowi jednocześnie jego koszt całkowity. Koniec prac przewidziano na wrzesień 2022 roku.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.