Komisarz wyborczy sprawdza podpisy

W poniedziałek, 26 października inicjatorzy referendum w sprawie odwołania Rady Miejskiej w Karczewie złożyli u komisarza wyborczego karty z podpisami osób, które wyraziły poparcie dla zorganizowania głosowania. Udało się zebrać ponad 1700 podpisów. Komisarz ma 30 dni na sprawdzenie, czy pochodzą one od osób figurujących w spisie wyborców w Karczewie 

SYLWIA WYSOCKA

Inicjatorzy referendum w sprawie odwołania Rady Miejskiej w Karczewie stawiali sobie za cel zebranie nawet dwóch tysięcy podpisów pod swoim wnioskiem. Nikt jednak nie przypuszczał, że sytuacja związana z koronawirusem zmieni się tak gwałtownie, a zbieranie głosów może być utrudnione z przyczyn od nikogo niezależnych. – Zdecydowaliśmy, że przekażemy komisarzowi wyborczemu listę z 1727 podpisami – mówi w rozmowie z „Linią” Rafał Ziółkowski, reprezentujący inicjatorów referendum. Pod wnioskiem podpisało się wprawdzie znacznie więcej osób, ale podana liczba dotyczy podpisów kompletnych, zawierających też wszystkie wymagane dane. – Myślę, że gdyby nie pandemia, udałoby się zebrać o wiele więcej podpisów i dużo wcześniej złożylibyśmy je u komisarza. Nie zależy nam jednak na tym, by zbierać podpisy za wszelką cenę, bez stosowania się do zaleceń. Dlatego podjęliśmy decyzję, żeby przekazać listę już teraz – wyjaśnia.

Sytuacja epidemiczna ma oczywiście wpływ na kolejne działania. Komisarz wyborczy ma 30 dni na zweryfikowanie podpisów i na razie niewiele wskazuje na to, że potrwa to krócej. – Biuro komisarza wyborczego będzie sprawdzać, czy osoby, które podpisały się pod wnioskiem, widnieją w spisie wyborców w Karczewie. My mogliśmy zweryfikować tylko to, czy podpisy są kompletne. W momencie składania listy dowiedziałem się, że komisarz ma 30 dni na weryfikację podpisów i ogłoszenie terminu referendum, ale czy nastąpi to szybciej? Trudno powiedzieć, biuro komisarza pracuje zdalnie, należy też liczyć się z kwarantannami – mówi Ziółkowski. I zaznacza, że nie można jeszcze powiedzieć nic na temat ewentualnego terminu referendum ani formy jego przeprowadzenia, gdyby zostały wprowadzone kolejne obostrzenia. Nie wiemy, jaka będzie decyzja rządu odnośnie do zgromadzeń, wyborów lokalnych, referendów. Jakieś wytyczne w tej sprawie będą musiały się pojawić, ale to zależy od rozwoju sytuacji epidemicznej – zaznacza.

Jak podkreślają inicjatorzy referendum, zauważalna jest zmiana w działaniach rady. – Podczas posiedzeń radni w sposób bardziej wyważony podchodzą do pewnych tematów, przebieg sesji jest spokojniejszy, są mniejsze ataki na burmistrza. Ostatnio zaszły zmiany we władzach powiatu, sekretarz gminy Karczew Krzysztof Szczegielniak został starostą. Dla niektórych może będzie to czas otrzeźwienia – w powiecie udało się dokonać zmian, nie są one niemożliwe i być może także w naszej radzie coś się zmieni – zastanawia się Rafał Ziółkowski.

Przypomnijmy, że inicjatorzy referendum w sprawie odwołania rady miejskiej sprzeciwiają się „wojnie politycznej prowadzonej przez radnych Prawa i Sprawiedliwości oraz Wspólnoty Samorządowej przeciwko burmistrzowi, w wyniku której cierpią mieszkańcy”. Uważają oni radnych tych formacji za „hamulcowych” wielu działań inicjowanych przez burmistrza, dlatego proponują, aby mieszkańcy w trakcie trwania kadencji samorządowej w drodze referendum wypowiedzieli się, czy chcą, aby rada pozostała w obecnym składzie, czy została w całości odwołana, a nowi radni wyłonieni w kolejnych wyborach

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.