Trudne podróżowanie w czasie pandemii

Pandemia koronawirusa odbiła się także na komunikacji publicznej. Problemem jest przestrzeganie w autobusach obowiązujących obostrzeń. – Jak w małych i ciasnych pojazdach można zachować dystans? Ktoś musi poczekać na kolejny kurs, a to w przypadku linii 722 trwa półtorej godziny – zwracają uwagę Czytelnicy

ALEKSANDRA CZAJKOWSKA

W sprawie autobusów Czytelnicy wysłali pisma zarówno do Urzędu Miasta Otwocka, jak i do Zarządu Transportu Miejskiego (ZTM) w Warszawie. Na odpowiedzi wciąż czekają. – Chcemy wiedzieć, czy władze miasta podejmą jakiekolwiek działania, aby autobusy kursowały częściej niż co półtorej godziny, i czy wystosują prośbę do ZTM, żeby na linii 722 był większy, przegubowy autobus, aby więcej osób mogło nim jeździć – mówi nasza Czytelniczka. Kobieta pyta, jak ma podróżować na tak długiej trasie i w tak małych autobusach, skoro w transporcie w czerwonej strefie zostały wprowadzone obostrzenia. – Zgodnie z obowiązującymi przepisami nie wszyscy będą mogli wsiąść do autobusu, a przecież mamy bilety – zwraca uwagę mieszkanka Otwocka.

Sprawdziliśmy to, ale sprawa nie jest prosta do rozwiązania. – Zwiększenie liczby kursów jest teraz trudne, wiąże się z dodatkowymi wydatkami. Obecnie sytuacja finansowa miasta na to nie pozwala. Będziemy jeszcze analizowali, ile by to kosztowało – mówi Andrzej Hałaczkiewicz, naczelnik wydziału gospodarki komunalnej w urzędzie miasta.

Jak ustaliliśmy, szanse na to, żeby jeszcze w tym roku zwiększyć liczbę kursów autobusu linii 722, są niewielkie. Najlepszym rozwiązaniem byłoby przywrócenie linii L22. Przypomnijmy, że została ona w tym roku zawieszona i zastąpiona autobusem 722, którego trasę zmieniono. L-ki zostały zawieszone, bo koszty ich funkcjonowania po ogłoszeniu kilku przetargów okazały się zbyt duże. Na takie rozwiązanie nie było stać ani ZTM, ani gmin, które dofinansowywały tę linię. Wiązowna i Otwock za obsługę połączeń płaciły ze wspólnego budżetu prawie 550 tys. zł rocznie. Urząd miasta nie wyklucza, że może warto wrócić do rozmów i ponownie ogłosić przetarg na obsługę tej linii.

Skoro zwiększenie liczby kursów autobusu linii 722 jest teraz mało prawdopodobne, to może uda się wprowadzić większe autobusy, żeby więcej pasażerów mogło do nich wsiąść? Jak dowiedzieliśmy się w urzędzie miasta, taka możliwość była brana pod uwagę, ale na przeszkodzie stanęły problemy techniczne. Linia 722 jeździ teraz trasą zastępczą, m.in. ul. Samorządową i ul. Czaplickiego, pod wiaduktem, gdzie nie zmieści się autobus przegubowy. – To przeszkoda natury technicznej. Większe, dłuższe autobusy stanowiły problem na tej trasie, głównie jeśli chodzi o przejazd pod wiaduktami – wyjaśnia naczelnik. I dodaje, że gdy zostanie oddany do użytku wiadukt w ciągu ul. Filipowicza i ul. Żeromskiego, trzeba będzie się zastanowić, czy utrzymać przejazd tą trasą (Samorządowa, Czaplickego).

Obecnie na trasie 722 jeździ autobus średniej wielkości. – To nie są małe pojazdy, ale te większe, choć nie są przegubowe, zabierają sporo pasażerów. Do nas nie wpłynęły żadne informacje, że z powodu ograniczeń w komunikacji dla czerwonej strefy ktoś nie mógł wejść do autobusu i został na przystanku. Z jednej strony są ograniczenia, ale z drugiej z komunikacji publicznej korzysta teraz mniej osób, np. młodzież nie jeździ do szkoły – zwraca uwagę naczelnik. Podkreśla, że jeszcze raz zostanie przeanalizowane funkcjonowanie tej linii nie tylko pod kątem większych autobusów, lecz także sprawdzenia, jak wyglądają kwestie finansowew związku ze zwiększeniem liczby kursów.

Zapytaliśmy rzecznika prasowego ZTM, jakie działania będą podjęte, aby pasażerowie korzystający z komunikacji publicznej w czasie pandemii koronawirusa mogli czuć się bezpiecznie. Do czasu zamknięcia tego numeru nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi. Na stronie ZTM jest informacja, że w autobusach może być zajętych 30 proc. wszystkich miejsc siedzących i stojących. Połowa miejsc siedzących musi pozostać wolna. ZTM zwraca też uwagę, że przy każdych drzwiach są informacje o maksymalnej liczbie pasażerów, którzy mogą podróżować tym autobusem. Do pojazdu 18-metrowego (czyli przegubowego) w zależności od typu może wsiąść od 40 do 54 osób, autobus 12-metrowy zabierze od 21 do 35 pasażerów, a 10-metrowy – 16 lub 17.

ZTM oczywiście przypomina, że w autobusach także trzeba zakrywać usta i nos. – Dla wspólnego bezpieczeństwa zachowujmy odpowiedni dystans od innych, planujmy podróż tak, aby była jak najkrótsza. Pierwsze drzwi pojazdów są zamknięte, a przednia część jest oddzielona, aby zachować należyty ods kabiny kierowcy. Prowadzący pojazdy na przystankach (także tych na żądanie) sami otwierają drzwi i nie trzeba naciskać guzika – wyjaśnia ZTM.

Tyle teorii, w praktyce różnie to bywa, bo podróżni nie zawsze stosują się do tych obostrzeń, a organizatorzy transportu publicznego nie mają uprawnień do karania za nieprzestrzeganie ograniczeń.

Jedna myśl na temat “Trudne podróżowanie w czasie pandemii

  • 6 listopada 2020 o 12:01
    Permalink

    Zamiast ustawowo ograniczać liczbę ludzi w autobusach, ZTM powinien wywiesić na nich kartkę z napisem „Podróż na własną odpowiedzialność”, efekt byłby ten sam ale mniej hipokryzji (dodatkowych kierowców ani autobusów znikąd nie przybędzie)

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.