Gdy jedzenie uzależnia…

Problem nałogowego objadania się dotyczy aż 20 proc. populacji, przy czym jeśli weźmiemy pod uwagę silny związek emocji i relacji społecznych z odżywianiem się, odsetek osób jedzących z innych powodów niż głód będzie znacznie wyższy. Jedzenie potrafi ukoić nerwy, przełamać towarzyskie lody, stać się istotnym elementem biznesowej taktyki, zagłuszyć nudę. Niestety, w naszym mózgu działa wówczas identyczny mechanizm, co przy innych uzależnieniach, choćby narkomanii czy alkoholizmie.

AGATA LEGAN

Niektóre, nawet te z pozoru niegroźne, zachowania żywieniowe noszą cechy nałogu, a nieraz są jego zapowiedzią, np. słynne pocieszanie się kubełkiem lodów czy tabliczką czekolady. Groźne może być także zbyt częste sięganie po tzw. comfort food, czyli jedzenie, które ma dla nas wartość sentymentalną, a więc kojarzy się z domem rodzinnym, wakacjami lub innymi przyjemnościami. Nie ma oczywiście niczego złego w odczuwaniu nostalgii czy smutku ani w oswajaniu tych emocji na własny sposób, jednak nagminne przyzwalanie sobie na reakcje kompulsywne przynosi zwykle więcej szkody niż pożytku. Prowadzi bowiem do sytuacji, w której mózg zaczyna automatycznie wiązać jedzenie z poprawą nastroju, a pociąg do pokarmów staje się trudną do oparcia pokusą czy nawet impulsem.

Pułapka przyjemności

Korzystają z niej przede wszystkim producenci przetworzonej żywności, której składniki są często dobierane tak, by działać na nasze samopoczucie oraz ośrodek głodu i sytości poprzez spore dawki neuroprzekaźników
i węglowodanów stanowiących odurzający, krótkotrwały zastrzyk energii, ale zaburzających gospodarkę insulinową. Wiele z nich zawiera również tzw. wzmacniacze smaku – związki chemiczne oznaczone symbolami z zakresu od E600 do E699, które w małych ilościach nie są co prawda szkodliwe, ale spożywane nagminnie w takich produktach jak np. koncentraty, zupy, sosy, dania instant, konserwy, chipsy czy fast foody, mogą mieć niekorzystny wpływ na florę bakteryjną jelit. Wysoki stopień przetworzenia wiąże się z silnym efektem uzależniającym. Tym, co łączy najbardziej „zwodnicze” potrawy, są duże ilości tłuszczów i cukrów, wysoki indeks glikemiczny (już niewielka dawka prowadzi do wzrostu stężenia glukozy we krwi) oraz swoisty wyrzut dopaminy, który wywołują. Jedzenie ich sprawia zatem, że odczuwamy… szczęście.

Jak narkotyk

Uzależnienie od jedzenia zalicza się do tzw. uzależnień procesowych, czyli takich, w których tym, co nas z danym produktem związuje, jest proces zachodzący w mózgu w trakcie podejmowanego zachowania. Ten mecha-
nizm nagrody napędza apetyt na kolejne. Niestety, przy tego typu nałogach szybko pojawia się efekt błędnego koła. Z czasem reakcja mózgu na ulubione jedzenie jest coraz słabsza, a my – chcąc zapobiec rozczarowaniu – w odpowiedzi sięgamy po większe porcje lub jeszcze bardziej przetworzone produkty.

Problem dodatkowo się nasila, gdy nasz zmęczony organizm traci zdolność prawidłowego rozkładania składników odżywczych. W wyniku zaburzeń metabolizmu z niektórych produktów mlecznych i zbożowych powstają wówczas cząsteczki o strukturze podobnej do opioidów (tj. morfiny, heroiny itp.), tzw. egzorfiny, zwane narkotykami z żywności.

Są one tak silnie uzależniające, że praktycznie uniemożliwiają wykluczenie tych produktów z diety bez odpowiedniej terapii. Warto wiedzieć, że kompulsywne objadanie się uznaje się za równie poważne zaburzenie odżywiania, jak bulimia czy anoreksja. Podobnie do nich nie ma ono związku z samym jedzeniem, a przede wszystkim z emocjami: wahaniami nastrojów, nieumiejętnością konfrontacji z trudnymi doświadczeniami, lękami, itp. Tym bardziej więc wymaga terapii.

Fenomen pizzy

W rankingu najbardziej uzależniających produktów spożywczych w ścisłej czołówce znalazły się: pizza, czekolada, chipsy, ciastka, lody, frytki, cheeseburgery, napoje gazowane oraz… ser żółty. Pizza uchodzi zresztą za prawdziwy światowy fenomen. Swój niezaprzeczalny sukces zawdzięcza – m.in. według Herberta Stone’a, amerykańskiego specjalisty w dziedzinie żywienia i badacza ludzkich zmysłów – wyjątkowej kombinacji składników, konsystencji (miękkości i chrupkości), smaków i zapachów, którą dodatkowo wzmacnia podgrzewanie. Jedna z wielu pizzowych teorii głosi, że połączenie węglowodanów, soli i tłuszczów jednocześnie nie występuje w naturze, dlatego też bazujące na nim potrawy wydają się nam szczególnie atrakcyjne.

Badacze zwracają uwagę, że zestawienie drożdżowego ciasta z mieszanką tłustych serów, takich jak mozzarella czy parmezan, jest idealną kompozycją słono-cierpkiego smaku. Wraz z ziołami i warzywami, a czasem także mięsem, pozwala w pełni odczuć tzw. smak umami – jeden
z pięciu podstawowych smaków odczuwalnych przez osobne receptory na języku, wyodrębniony dopiero w 2000 roku i określany jako „rosołowy” lub glutaminowy. Pozostawia długotrwałe wrażenie tłustości na języku i współgra z zapachem potraw. Nie bez znaczenia dla geniuszu pizzy są również emocje, skojarzenia i wspomnienia, jakie się z nią wiążą. Niemal każdemu pizza nierozerwalnie przywodzi na myśl spotkania z przyjaciółmi, weekend z rodziną, wspólne oglądanie filmu, randkę czy piknik albo biurową integrację czy urodziny kolegi – zatem wydaje się, że jest odpowiedzialna za każdy przyjemnie spędzony czas, dobre towarzystwo i siłę jednoczenia ludzi.

Jak chronić się przed nałogiem?

  • Jeśli czujesz, że jesteś w grupie ryzyka, nie wahaj się i skorzystaj z pomocy psychologa lub psychodietetyka.
  • Określ indywidualną listę jedzeniowych „guilty pleasures”, czyli produktów, przed spożyciem których najtrudniej ci się powstrzymać, i rozpocznij proces wzmożonej kontroli i trenowania silnej woli.
  • Możesz spróbować „oszukać system” i w chwilach większego kryzysu sięgać wyłącznie po najbezpieczniejsze z pokarmów: surowy ogórek, surową marchewkę lub jabłko.
  • Unikaj tzw. wskazówek środowiskowych, czyli omijaj miejsca, gdzie kupujesz produkty spożywcze, które cię uzależniają, obojętnie, czy jest to lokal gastronomiczny, czy sklepowa półka z przekąskami.
  • Korzystaj z innych, równie łatwo dostępnych, ale znacznie zdrowszych form przyjemności: spaceru na świeżym powietrzu, relaksującej kąpieli lub odprężającego prysznica, telefonu do przyjaciela, jogi czy medytacji, słuchania muzyki, czytania, odpoczynku na kanapie lub… snu – on także pomoże ci skutecznie rozprawić się ze stresem.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.