Lider ponownie pokonany

Po raz drugi w tegorocznym sezonie piłkarze PKS Radość zeszli z boiska bez punktów. Aktualny lider rozgrywek klasy A – grający bez kilku podstawowych piłkarzy – musiał uznać wyższość Boru Regut

MARCIN SULIGA

Liderujące zespoły w lidze nie mają łatwego życia. Każdy kolejny przeciwnik motywuje się podwójnie na urwanie punktów liderowi. W tym sezonie przekonuje się o tym PKS Radość, który już od kilku kolejek przewodzi tabeli klasy A.

W przedostatnim meczu pierwszej części sezonu „Parafialni” zmierzyli się w Regucie z pnącym się w ligowej hierarchii – Borem. Goście do tego niezwykle trudnego spotkania przystąpili bez kilku podstawowych graczy – jednego z liderów defensywy Tymoteusza Rychlewskiego oraz kapitana zespołu Andrzeja Kocińskiego. – Wiadomo jaka jest teraz sytuacja i niestety nie mogliśmy skorzystać z kilku chłopaków. Mieliśmy bardzo ograniczone pole manewru, ale nie zamierzaliśmy się poddawać. Ten mecz był okazją dla zawodników zazwyczaj rezerwowych by się pokazać i udowodnić swoje aspiracje – stwierdził trener Łukasz Stasiuk.

Przemeblowany skład Radości dał się jednak bardzo szybko zaskoczyć. Już w 2.minucie Ernest Trzeciak przytomnie zgrał piłkę dośrodkowaną z rzutu rożnego i Przemysław Popis strzałem z bliskiej odległości dał prowadzenie gospodarzom.

Goście rzucili się do odrabiania strat. Blisko szczęścia był Mateusz Trąbiński, ale jego uderzenie na linii bramkowej wyłapał młody bramkarz Boru – Michał Sobków.

W 22.minucie na koncie gospodarzy były już dwie bramki. Po szybkiej kontrze piłkę do siatki skierował Igor Retmaniak. – To dość szybkie prowadzenie chyba nas lekko uśpiło, zwłaszcza, że za chwilę mieliśmy idealną sytuację na strzelenie trzeciej bramki. Akcji „sam na sam” nie wykorzystał jednak Łukasz Więsik – mówi trener Boru, Dawid Kołodziejczyk. – Za mocno się rozluźniliśmy i niestety zapłaciliśmy za to stratą bramek – dodaje.

W niespełna pięć minut duet Trąbiński/Filip Musiał zniwelował straty do zera strzelając dwie bramki.

Bór zdołał się jednak szybko otrząsnąć. Tuż przed końcem pierwszej połowy Retmaniak po raz kolejny wpisał się na listę strzelców odzyskując prowadzenie dla gospodarzy.

W drugiej części spotkania tempo gry spadło. Nie padła też kolejna bramka, choć szanse na hat tricka miał Retmaniak. Napastnik Boru nie wykorzystał jednak rzut karnego uderzając piłkę tak, że bez kłopotu wyłapał ją Sebastian Dolecki.

– Prezentowaliśmy się w miarę normalnie tylko w pierwszej połowie. W drugiej to już była patologia piłki nożnej z jednej jak i drugiej strony. Co w ogóle mi się nie podobało – uważa trener Stasiuk. – Myślę, że musimy być bardziej pokorni na boisku. Zarówno w stosunku do rywala, jak i dla sędziego. Zamiast grać my niepotrzebnie koncentrujemy się na całkowicie zbytecznych dyskusjach z przeciwnikiem lub arbitrem. To nie pomaga – dodaje. – Przegraliśmy, i jest to pewnego rodzaju niespodzianka, choć myślę, że nie jesteśmy jedynym zespołem, który straci punkty na boisku w Regucie – przyznaje szkoleniowiec PKS.

– Kolejny raz udowodniliśmy, że do Reguta nie przyjeżdża się po punkty. Zagraliśmy dobry mecz, kolejny w tym sezonie, powoli wychodzimy na prostą i na miejsce w tabeli, które nam się należy – stwierdził krótko trener Kołodziejczyk.

Bór Regut – PKS Radość 3:2 (3:2)

Bramki: Przemysław Popis (2.), Igor Retmaniak (22., 45.) – Mateusz Trąbiński (30.), Filip Musiał (33.)

Bór: M. Sobków – P. Popis (65. Wojtaś), Zawada, Wojciechowski, M. Popis (85. Możdżonek), Ślefarski (90. Jastrzębski), D. Wasążnik (75. Kurek), T. Dąbrowski (90. B. Wasążnik), Trzeciak, Więsik (53. B. Sobków), Retmaniak (87.B. Miernicki)

PKS: Dolecki – Sajór, Jarosiewicz, Korona, Pliszka (72. Dukielski), Pazgier (64. Jaroszewski), Nachiło, W. Kociński, A. Orliński, Musiał, Trąbiński

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.