86 metrów szczęścia

Pani Izabela Żukowska z Otwocka i jej rodzina od kilkunastu lat zajmują maleńkie mieszkanko komunalne przy ul. Kopernika. Na 20 metrach kwadratowych mieszka tam siedem osób. Po latach starań udało się im otrzymać z miejskich zasobów większe mieszkanie, ale szczęście trwało krótko. Okazało się, że formalnie nadal ma ono lokatorów i na razie przeprowadzka nie będzie możliwa. Zrozpaczeni Czytelnicy poprosili nas o pomoc. Dzięki szybkiej reakcji dyrektora ZGM-u udało się rozwiązać problem.

PRZEMEK SKOCZEK

20 metrów kwadratowych. Tyle ma przeciętny „duży pokój” w wielu domach czy mieszkaniach. W mie-szkanku pani Izabeli ta przestrzeń jest podzielona między dwa wąskie pokoiki. W nich mieszka siedmioosobowa rodzina: pani Izabela, jej mąż, trzech synów i córka z trzyletnim synkiem. Dzieci jeszcze się uczą, oczywiście zdalnie. Na tak małej przestrzeni to niezwykle trudne. Tym bardziej, że jeden z synów choruje na autyzm i wymaga szczególnych warunków.

– Dom jest już prawie do rozbiórki. W kuchni cieknie z sufitu. Niektórych sąsiadów mamy takich, że pożal się Boże. Już kilka razy dom przez nich się palił. Życie tu jest nie tylko bardzo niewygodne, ale staje się wręcz niebezpieczne. Wnuczek wyrasta z łóżeczka, ale jest tak ciasno, że nie ma miejsca na wstawienie większego – opowiada pani Izabela.

– Od dawna zabiegałam o większe mieszkanie, chodziłam, prosiłam, szukałam. Wreszcie znalazłam idealne miejsce, w do-mu przy ul. Zamenhofa w Śródborowie. Mieszkanie ma 86 metrów kwadratowych, jest po remoncie. Złożyłam pisma i czekałam. Wreszcie komisja spraw społecznych, po wszystkich kontrolach i sprawdzeniu naszej sytuacji, przyznała nam to mieszkanie. Ależ byliśmy szczęśliwi. To było 17 września. I do tej pory nic się nie wydarzyło, siedzimy nadal w starym mieszkaniu – mówi.

Dość szybko okazało się, że na razie przeprowadzka nie jest możliwa, ponieważ w mieszkaniu przy ul. Zamenhofa nadal są zameldowani poprzedni lokatorzy.

– Powiedziano nam, że mieszkanie jest nasze, na sto procent, ale będę mogła podpisać umowę najmu dopiero, gdy poprzedni lokatorzy zostaną wymeldowani. A ci zapadli się pod ziemię. Załatwianie tych formalności może potrwać nawet pół roku – żali się Czytelniczka.

Jak to możliwe, że mieszkanie, w którym wciąż są zameldowani lokatorzy, trafiło na listę wolnych lokali? W urzędzie miasta przyznano, że ktoś po prostu popełnił błąd i przeoczył ten fakt. Jednak to dzięki tej pomyłce pani Izabela dowiedziała się o mieszkaniu, złożyła wniosek i otrzymała pozytywną decyzję.

– Nie wiemy za bardzo, co robić. Idzie zima, powinnam kupić węgiel do ogrzania mieszkania. Jeśli nagle za tydzień czy miesiąc okaże się, że możemy się przeprowadzać, zostanę z toną niepotrzebnego węgla, bo
w tamtym mieszkaniu ogrzewanie jest elektryczne. Za pieniądze, które wydam na węgiel, wolałabym kupić jakieś meble do nowego mieszkania, bo tu wielu rzeczy po prostu nie mamy. To czekanie i niepewność są najgorsze – wyznaje otwocczanka.

Postanowiliśmy interweniować w Zarządzie Gospodarki Mieszkaniowej. – Rzeczywiście jest tam problem, ponieważ poprzedni lokatorzy po wyprowadzce nie wymeldowali się, to nie zostało sprawdzone, a teraz szukaj wiatru w polu. Podobno nie można tych ludzi namierzyć. Zostało wszczęte postępowanie administracyjne, ale może potrwać kilka miesięcy – przyznaje dyrektor ZGM Bartłomiej Kozłowski, który obiecał jednak zająć się sprawą i przyspieszyć procedury. I słowa dotrzymał.

– Właśnie wracam z urzędu miasta. Podpisałem część dokumentów, lada dzień będzie gotowa umowa i jeśli dobrze pójdzie, to jeszcze w tym tygodniu zaczniemy przeprowadzkę. Okazało się, że dwoje z tych poprzednich lokatorów już znaleziono, podpisali wymeldowania. Został chyba jeszcze jeden, ale też już jest namierzony – mówi uszczęśliwiona pani Izabela.

– Zaczynam szukać mebli, muszę kilka rzeczy dokupić. Przede wszystkim jakieś meble kuchenne. To jednak najmniejszy problem. Najważniejsze, że wszystko się udało. Bez pomocy gazety pewnie czekalibyśmy na finał sprawy jeszcze kilka miesięcy. Ogromne podziękowania dla całej redakcji
– dodaje na koniec szczęśliwa czytelniczka.

5 myśli na temat “86 metrów szczęścia

  • 17 listopada 2020 o 14:18
    Permalink

    I z czego się cieszyć i co opisywać. Do roboty i zarobić, a nie pisma pisać i wymagania mieć!! Wszystko tylko daj, daj, daj. Dostaje za darmo nic nie robiąc. Pasożyty!

    Odpowiedz
    • 17 listopada 2020 o 21:16
      Permalink

      Trochę przesada wszystkim jest ciężko, ja muszę na wszystko ciezko pracować w dwoch pracach. Niech maja , ale takich osób jest mnóstwo, ktorym się pracowac nie chce . Najlepiej daj i tyle.

      Odpowiedz
      • 18 listopada 2020 o 00:21
        Permalink

        Znam Panią Izabelę jest wspaniała atmosfera sobą, pracująca i cieszę się, że się udało. Pani Izabelo twarda z Ciebie babka, walcz o swoje…

        Odpowiedz
  • 18 listopada 2020 o 09:56
    Permalink

    A ja powiem, że ludzie z ZGMu zrobili w chuja ludzi, którzy jeszcze tam mieli meldunek,dlaczego im nie dali mieszkania w zamian za to, straszą sądem, człowiek sie nie zna i głupio podpisuje ☹️,Gazeta też sie tym zajmie?? Linio Otwocka?????

    Odpowiedz
  • 19 listopada 2020 o 17:33
    Permalink

    Chodzę, proszę, szukam nowego samochodu i ciągle go nie mam. Co robię nie tak? Poradźcie. PS. Też jestem wspaniała atmosfera sobą, twardą babką, więc mi się należy, prawda? Dajcie znać jakbyście mieli na oku jakiś wolny samochód, może być zarejestrowany – nieszkodzi – szybko sie przerejestruje.

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.