Mazur – Józefovia: Spokój w cenie [GALERIA]

Choć już pierwsza część sezonu oficjalnie dobiegła końca to niektóre drużyny wciąż miały do nadrobienia ligowe zaległości. Piłkarzom Mazura Karczew oraz Józefovii Józefów pozostało do rozegrania derbowe spotkanie

MARCIN SULIGA

Pierwotnie mecz w Karczewie miał się odbyć pod koniec października, jednak szalejąca epidemia koronawirusa zmusiła oba zespoły do przełożenia pojedynku na inny termin. Ostatecznie spotkanie rozegrano w minioną sobotę, czyli tydzień po zakończeniu pierwszej części sezonu. Obie drużyny miały więc – patrząc na układ tabeli – dokładną świadomość jak ważna będzie dla nich derbowa konfrontacja. Ewentualna wygrana dawała gospodarzom awans na piąte miejsce w tabeli i oddalenie się od grupy zespołów zagrożonych spadkiem, natomiast Józefovia mogła przesunąć się o jedną lokatę wyżej na 10. pozycję, zmniejszając w ten sposób dystans do drużyn z środka tabeli. Obu ekipom zwycięstwo pozwalało zatem spokojniej zacząć przerwę zimową.

Wyrwy w składach

Zarówno Mazur jak i Józefovia nie mogły do derbowego pojedynku przystąpić w najsilniejszym zestawieniu. Z nieobecnych w poprzednim spotkaniu Mateusza Zawala, Macieja Bakuły oraz Piotra Celińskiego do pełni sprawności udało się doprowadzić tego ostatniego, jednak z gry wypadł Bartosz Kozakiewicz. W zespole gości najbardziej odczuwalny był brak ofensywnych piłkarzy – Moatasema Aziza i Filipa Prochowskiego. Strzelca jedynej bramki dla Józefovii w ubiegłorocznym meczu derbowym starał się zastąpić dość niespodziewanie Tobiasz Filochowski. – Niestety Filip już od dłuższego czasu narzekał na ból w kostce. We wcześniejszych meczach udawało nam się to jakoś obandażować czy okleić i mógł grać. Jednak ostatnio noga już nie wytrzymała i nie chcieliśmy ryzykować pogłębienia się urazu – wyjaśnia trener Damian Politański.

Bez bramek

Mecz nie był się wielkim widowiskiem, zwłaszcza w pierwszej połowie w której nie padła żadna bramka. Lepiej wyglądał w niej Mazur, który wykazywał się większym spokojem w konstruowaniu swoich akcji.W poczynaniach Józefovii było widać duży bagaż emocji, który nie pozwalał im realizować przedmeczowych założeń. – Robert Rokicki i Dominik Dukalski to byli jedyni gracze z większym doświadczeniem w wyjściowej jedenastce. Resztę stanowili młodzi piłkarze dla których to jest dopiero druga runda na tym poziomie. Czasami więc trudno przewidzieć czy poradzą sobie z boiskowymi emocjami, czy może stres weźmie górę – mówi trener Politański. – Mieliśmy od początku podejść do rywala z wysokim pressingiem, ale to Mazur szybciej narzucił nam własne warunki gry. Spokój był wyraźnie sprzymierzeńcem gospodarzy – uważa szkoleniowiec Józefovii.

Mazur w pierwszej połowie meczu był bliższy objęcia prowadzenia. Bliski zdobycia bramki był Mateusz Pielak, ale jego uderzenie z ostrego kąta trafiło w słupek, natomiast strzał Jakuba Piekuta z linii bramkowej wybił Ernest Zęgota. W odpowiedzi na strzał zdecydował się Dukalski, ale uderzenie byłego gracza Radomiaka i Dolcanu Ząbki powędrowało wysoko nad poprzeczką Dominika Cybulki.

Obroty Raszki

Gole padły dopiero po przerwie. –Wiedzieliśmy jak będzie grał przeciwnik, że największym zagrożeniem z ich strony mogą być kontry. Staraliśmy się to ograniczać i być może właśnie to sprawiało, że mimo iż ofensywnie wyglądaliśmy nie najgorzej, trudno nam było skonstruować klarowną akcję bramkową. Boki pomocy nie funkcjonowały tak jak sobie zakładaliśmy. Po zmianie stron to się jednak zmieniło. Pierwsza zdobyta bramka dała nam więcej swobody – stwierdził trener gospodarzy, Mirosław Jabłoński. W 52.minucie Mazur rozegrał szybką kontrę. Michał Trzaskowski zagrał na skraj pola karnego do nieobstawionego Mykhailo Koriahznova, a ten pewnym uderzeniem pokonał Patryka Przybysza. Prowadzenie wyraźnie dodało gospodarzom skrzydeł i za chwilę padły kolejne bramki, a w roli głównej wystąpił ten na którego obrońcy Józefovii mieli zwracać najwięcej uwagi – Marcin Raszka. – Marcin dostał trochę więcej swobody w tym spotkaniu. W zależności od rozwoju sytuacji na boisku zmieniał swoją pozycję i to wyraźnie mu służyło. Kilka sytuacji i dwie bramki jakie sobie stworzył nie były dziełem przypadku – przyznaje trener Jabłoński. Napastnik Mazura w niespełna 10 minut dwa razy obrócił się z „przyklejonym do jego pleców” Maciej Blechmanem i było praktycznie po sprawie. Za pierwszym razem trafił bezpośrednio, a w drugim przypadku wywalczył rzut karny, który potem po obronie Przybysza na raty sam wykorzystał.

– Dopiero po tych bramkach, kiedy losy meczu już były praktycznie rozstrzygnięte zaczęliśmy grać tak jak chcieliśmy. Niepotrzebne emocje z nas zeszły i było więcej luzu w naszych poczynaniach, co od razu przełożyło się na większą liczbę sytuacji – mówi Politański. Groźnie na bramkę Mazura strzelali Dukalski, Rokicki oraz wprowadzony w końcówce Maciej Kruszewski. W większości z nich dobrze bronił Cybulko i Józefovia wyjechała z Karczewa bez choćby honorowej bramki.

Czas na zimę

– To była ostatnia szansa na poprawienie dotychczasowego dorobku nieco nadszarpniętego trzema ostatnimi porażkami. Tego meczu nie mogliśmy przegrać, a przede wszystkim nie mogliśmy go zagrać w taki sposób jak ostatnio z Raszynem. Trzeba było to poprawić i to się udało – mówi trener Jabłoński. – Dzięki wygranej awansowaliśmy na piątą pozycję i mamy sześć punktów przewagi nad zespołem z ostatniego bezpiecznego miejsca. Nie jest to dużo, ale też nie jest mało zważywszy, że w drugiej części sezonu czeka nas mniej spotkań do rozegrania, a nas spokojne na wiosnę stać na kilka wygranych meczów – dodaje szkoleniowiec.

– Zima zapowiada się na bardzo pracowitą. Będziemy chcieli oprócz pracy i wzmocnienia własnych możliwości spróbować poszerzyć kadrę i ściągnąć nowe twarze do zespołu. Czy to się nam powiedzie, zobaczymy w najbliższych tygodniach – mówi trener Politański.

Mazur Karczew – Józefovia Józefów 3:0 (0:0)

Bramki: Mykhailo Koriahznov (52.), Marcin Raszka (60., 71.)

Mazur: Cybulko – Trzepałka, Piekut, Zembol (74. Majchrzyk), Staluszka, Pielak, Koriahznov (85.Flis), Celiński, M. Trzaskowski (83. Sz. Dąbrowski), Kociszewski (83. Wojtasik), Raszka (85. J. Trzaskowski II)

Józefovia: Przybysz – Ruciński, Adamiak, Blechman (76. Karbovski), Rowicki, Makulec (60. Boniec), Zęgota (76.Kruszewski), Rokicki, Kiliszek (86. Krystosik), Dukalski (80 Kopeć), Filochowski

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.