Dekada dobrych doświadczeń

Anlaya Medical Clinic & Spa kończy w tym roku 10 lat. O tym, jak prowadzi się rodzinny biznes i przekuwa pasję w pasmo sukcesów, rozmawiamy z Alicją Rypiną, właścicielką kliniki, i jej córką Anną Białecką, managerką i kosmetolożką 

Anlaya ma już 10 lat. Jak zaczęła się jej historia? 

Pani Ania: Z wykształcenia jestem kosmetologiem. Nie z przypadku, ale właśnie dlatego, że ta dziedzina była od zawsze moją ogromną pasją. Doświadczenie zdobywałam w pracy w Niemczech i w warszawskich klinikach. Ostatecznie jednak przy wsparciu mamy w 2010 roku odważyłam się podjąć ryzyko stworzenia własnego miejsca, w którym mogłabym z największą troską zadbać o każdy detal i realizować swoją wizję sfery pielęgnacji i relaksu.
Pani Alicja: Również dla mnie praca zawsze wiązała się z pasją, choć działałam w bardzo różnych branżach. Chętnie zdecydowałam się na kolejne wyzwanie, które miało rozwinąć mnie biznesowo i osobiście. Rzeczywiście, odkąd tworzymy Anlaya, każdy dzień inspiruje i motywuje. Cieszę się, że robimy to razem, z Anią i całym zespołem. Obie kochamy piękno i zdrowie, podzielamy też fascynację magią Japonii i kultury azjatyckiej, której wpływ wyraźnie czuć w tym miejscu, gdzie chciałyśmy połączyć tradycję z nowoczesnością oferowanych zabiegów. 

Pani Ania: Sądzę, że każda rodzinna firma musi prędzej czy później zmierzyć się z nadejściem momentu, w którym wzajemne relacje stają się trudniejsze. To naturalna konsekwencja rozwoju, angażowania się w sprawy finansowe, ścierania różnych wizji prowadzenia biznesu, podyktowana indywidualnymi potrzebami i oczekiwaniami. Relacja na linii mama–córka pozwala się lepiej zrozumieć, z drugiej jednak strony dla firmy lepiej jest tworzyć relację opartą na wspólnym celu, nie genach. Nam się to udało. Koncentrujemy się na podejmowaniu dobrych decyzji dla kliniki, bieżących zadaniach i byciu partnerkami w biznesie. Ułatwia nam to także fakt, że na co dzień mamy jednak dość szczegółowo podzielony zakres obowiązków.
Pani Alicja: Zaletą bliskich relacji jest to, że już na początku ma się przy sobie osobę zaufaną, na którą zawsze można liczyć. Bycie firmą rodzinną czyni z Anlaya miejsce wyjątkowe i nadaje mu unikalny klimat. Mam zresztą wrażenie, że po tylu latach tę rodzinność można rozumieć znacznie szerzej i objąć tym pojęciem również naszych utalentowanych pracowników.
Pani Ania: Rzeczywiście! Właśnie zdałam sobie sprawę, że na przestrzeni tych 10 lat urodziło się u nas 10 dzieci, a więzy rodzinne dotyczą tak samo właścicieli, jak i reszty zespołu. 
Pani Alicja: Wspaniały, zgrany zespół jest naszą siłą i największym sukcesem. Budujemy go – na wzór rodziny – w oparciu o szczerość, dzielenie się pomysłami na lepszą pracę, unowocześnianie procedur, edukację, rozwojowe podejście do porażek i wspieranie poczucia własnej wartości.

Dekada doświadczeń to z pewnością również mnóstwo zmian. Jak ewoluowała oferta kliniki?

Pani Ania: Na początku nasza oferta koncentrowała się głównie na zabiegach pielęgnacyjnych, spa i masażach, z których zresztą – jak się okazało – zasłynęliśmy nawet na drugim końcu Polski. Nie zapomnę, jak na szkoleniu w Krakowie przedstawiłam się i podałam nazwę kliniki, a jedna z prowadzących, pochodząca ze Szczecina, zareagowała entuzjastycznie: „O, Anlaya? Znam! Macie najlepszego masażystę!” To było szalenie miłe.
Pani Alicja: Naszym celem od pierwszego dnia było łączenie pielęgnacji z osiągnięciem harmonii ciała, duszy i wszystkich zmysłów. Czas spędzony w Anlaya miał być z założenia rodzajem rytuału piękna, chwilą przyjemności i odprężenia, a motto spa brzmiało: „Zyskaj większą pewność siebie. Zadbaj o siebie”. Innowacyjne technologie i metody przyszły później, ale wciąż są konsekwencją tamtej wizji. 
Pani Ania: Obecnie mamy bardzo rozbudowaną ofertę zabiegów medycyny estetycznej, liftingów, modelowania sylwetki, pielęgnacji dłoni i stóp, a także szczególnie atrakcyjną ofertę fryzjerską. Klasyczną pielęgnację włosów i skóry głowy uzupełniliśmy o nową dziedzinę – trychologię, która zajmuje się problemami z wypadaniem włosów, łysieniem i chorobami skóry głowy. Kładziemy duży nacisk na współpracę specjalistów: dermatologa, lekarza medycyny estetycznej i trychologa, wierząc, że tym sposobem osiąga się lepsze efekty i opracowuje najskuteczniejsze terapie indywidualne. 
Pani Alicja: Oferujemy ponadto zabiegi luksusowe i cieszące się ogromną popularnością, takie jak wampirzy lifting czy z użyciem komórek macierzystych. Na bieżąco wdrażamy również technologie światowej klasy, np. Alma Harmony XL Pro, CoolTech, Alma Accent Prime, Geneo, Plasma IQ, Sono Queen, Icoone, Storz Medical, CGF czy Vectus.

Jakie są plany i marzenia na kolejne na 10 lat?

Pani Alicja: W naszej firmie rozwój jest jedyną stałą. Zmieniamy się zatem cały czas, nieustannie poszukujemy nowych technologii, śledzimy branżowe odkrycia, organizujemy szkolenia. Niedługo planujemy wdrożyć własne, unikalne kosmetyki. Myślę, że wszystko jeszcze przed nami.
Pani Ania: Zdecydowanie tak. Życzymy sobie kolejnych, choćby małych, ale ważnych sukcesów.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.