Chirurdzy przyszyli dłoń, którą odcięła piła

W Szpitalu Klinicznym im. prof. A. Grucy w Otwocku mieści się pierwszy na Mazowszu ośrodek replantacji i rekonstrukcji kończyn. Kilka razy w miesiącu jest tu prowadzony ogólnopolski dyżur replantacyjny. Na oddział trafiają pacjenci z całego kraju, którzy stracili np. palce, dłoń, ramię czy nogę. Niedawno chirurdzy operowali mężczyznę z COVID-19, któremu klapa samochodu odcięła część dłoni. Rękę uratowano także 35-latkowi, któremu piła tarczowa odcięła połowę dłoni. Udało się też przeprowadzić skomplikowaną operację kobiety, która straciła całe przedramię

AGNIESZKA JASKULSKA

Dotychczas ofiary wypadków wymagające replantacji (przyszycia – przyp. red.) lub rekonstrukcji kończyn musiały być przewożone do odległych ośrodków w Gdańsku, Krakowie, Poznaniu czy Trzebnicy – mówi prof. Jarosław Czubak, dyrektor szpitala, kierownik Kliniki Ortopedii, Ortopedii i Traumatologii Dziecięcej Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Otwocku. W marcu w szpitalu powstał nowoczesny oddział replantacyjno-rekonstrukcyjny, który jest jedynym takim ośrodkiem na Mazowszu („Linia” pisała o tym 2 marca).

Szpital w Otwocku jako jeden z pięciu w kraju pełni dyżur replantacji i rekonstrukcji kończyn. – Trafiają do nas pacjenci z całego kraju po ciężkich urazach i amputacjach. O tym, czy uda się uratować kończynę, decyduje czas, który jest bezcenny. Dlatego pacjenci są transportowani do naszego szpitala przez Lotnicze Pogotowie Ratunkowe – tłumaczy dr hab. n. med. Marcin Złotorowicz, kierownik oddziału replantacyjno-rekonstrukcyjnego w szpitalu klinicznym w Otwocku.

Dotychczas chirurdzy pełnili ogólnopolski dyżur replantacyjny sześć razy w miesiącu, ale od nowego roku będą to robić częściej, czyli dwa razy w tygodniu. Jest to możliwe dzięki temu, że na blok operacyjny kliniki trafił specjalistyczny, nowoczesny mikroskop chirurgiczny oraz instrumenty chirurgiczne o łącznej wartości ok. 1 mln zł.

W połowie listopada do szpitala przewieziono 65-letniego mężczyznę z województwa lubelskiego, któremu klapa samochodu odcięła kciuk. W trakcie transportu do Otwocka okazało się, że pacjent jest zarażony COVID-19. Mężczyzna nie miał żadnych objawów, co znacznie zmniejszało ryzyko komplikacji podczas zabiegu. – Należało w krótkim czasie wyposażyć salę operacyjną przeznaczoną dla pacjentów zakażonych COVID-19 w mikroskop operacyjny i zapewnić zarówno choremu, jak i zespołowi chirurgicznemu i anestezjologicznemu odpowiednie środki bezpieczeństwa. Zabieg zakończył się sukcesem, udało się uratować amputowany fragment kończyny – podkreśla dr hab. n. med. Marcin Złotorowicz.

Na ogólnopolski dyżur na oddziale replantacji trafiła też mieszkanka Inowrocławia. Kobieta straciła całe przedramię w czasie pracy w firmie recyklingowej. Robocza rękawiczka zaczepiła się o maszynę, która wciągnęła rękę i ją urwała. Koledzy z pracy szybko wyłączyli maszynę i ścisnęli rękę poszkodowanej sznurem, dzięki czemu kobieta się nie wykrwawiła. Śmigłowiec przetransportował ją do szpitala klinicznego w Otwocku, gdzie od razu przeprowadzono operację rekonstrukcji kończyny. – Potem pacjentka przeszła jeszcze kilka zabiegów. Udało się uratować rękę. Kobietę czeka jeszcze długie leczenie i rehabilitacja – tłumaczy doktor Złotorowicz. I dodaje, że choć chirurdzy robią, co mogą, nie zawsze udaje się uratować całą kończynę, zwłaszcza po bardzo rozległych urazach czy amputacjach.

Równie poważnego urazu doznał 35-letni mieszkaniec okolic Wrocławia, któremu piła tarczowa odcięła połowę prawej dłoni. – Ciąłem elementy do mebli. W pewnym momencie maszyna wciągnęła rękawiczkę i rękę pod piłę. Byłem w szoku, wszędzie była krew… Z pomocą przybyli koledzy z pracy, którzy zrobili opatrunek, zabezpieczyli odcięty fragment dłoni i zadzwonili po karetkę – mówi poszkodowany mężczyzna, którego przetransportowano do szpitala w Otwocku. – Pacjent pomyślnie przeszedł replantację po amputacji śródręcza. Dłoń ładnie się goi, kości się zrosły, powoli wraca czucie, ale na razie nie ma ruchomości palców – tłumaczy szef oddziału replantacyjno-rekonstrukcyjnego.

– Z uwagi na to, że niedawno mężczyzna zaraził się koronawirusem, musieliśmy przełożyć kolejną operację na grudzień. Pacjent przejdzie ją w tym tygodniu. Chirurdzy dokonają rekonstrukcji m.in. ścięgien, dzięki czemu pacjent odzyska ruchomość dłoni. Kolejnym etapem będzie rehabilitacja – wyjaśnia dr Złotorowicz. I dodaje, że podczas pełnienia ogólnopolskiego dyżuru replantacyjnego w otwockim szpitalu klinicznym chirurdzy przeprowadzili już kilkadziesiąt skomplikowanych zabiegów, dzięki którym pacjentom uratowano palce, dłoń lub kończynę.

– Trafiłem do bardzo dobrego szpitala, gdzie chirurdzy uratowali mi dłoń i w pewnym sensie życie, bo za jakiś czas będę mógł normalnie funkcjonować i pracować. Dziękuję – podkreśla 35-latek.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.