Nie odkładaj wybaczania!

Arystoteles miał powiedzieć: „Nie chowaj nienawiści po wieczne czasy, ty, który sam nie jesteś wieczny”. Brzmi racjonalnie, ale nie zmienia faktu, że wybaczanie osobom, które nas w ten czy inny sposób zraniły, to wyjątkowo trudna umiejętność, nieraz czasochłonna, wymagająca wsparcia psychologicznego, rewolucyjnych zmian we własnym postrzeganiu poszczególnych wydarzeń czy świata w ogóle

AGATA LEGAN

Osoby zranione nie zawsze (a już z pewnością nie od razu) chcą wybaczać. To naturalny odruch obronny, który ma zapewnić bezpieczeństwo przy kolejnym podobnym wydarzeniu, w tym np. chronić przed zaufaniem nieodpowiedniemu człowiekowi lub wystawianiem się na nowe ciosy. Przebaczenie dotyczy też zawsze moralnego wymiaru życia, świadomości dobra i zła, uczciwości i sprawiedliwości. Czujemy, że musimy niejako zaprzeczyć tym ostatnim wartościom, jeśli darujemy komuś winę wobec nas. O ile jednak po doznanej krzywdzie mamy pełne prawo do gniewu, o tyle nie powinien on pozostawać z nami zbyt długo, wówczas staje się bowiem obciążeniem dla naszej psychiki, a często również dla ciała, które ma zwyczaj kumulować urazy w postaci różnego rodzaju dolegliwości, np. bólowych. Niewybaczanie bywa postrzegane jako wyraz siły – demonstracja decyzji o tym, że nie pozwolimy się więcej niewłaściwie potraktować, że oto przejmujemy kontrolę nad sytuacją, przeciwstawiamy się wrogowi itp. Sęk w tym, że konsekwencje tego postanowienia ponosimy wyłącznie my sami, nie zaś osoba, którą próbujemy w ten sposób ukarać.

Wolność zamiast ciężaru

Właśnie na ten aspekt procesu wybaczania najczęściej zwracają uwagę psycholodzy: odpuszczamy przede wszystkim sobie, robimy to dla siebie i siebie w ten sposób wyzwalamy – co więcej, osoba, która względem nas zawiniła, nie musi odczuwać skruchy, nie musi nawet wiedzieć, że podjęliśmy decyzję, by jej przebaczyć!

To my zamykamy sprawę i my ruszamy dalej bez niej. Przestajemy być ofiarami. Pozbywamy się ze swojego życia tego, co je zatruwa, więc także złości i goryczy. Nie ma to nic wspólnego z zapominaniem (i wypieraniem), ani tym bardziej przyzwoleniem na czyny, które ranią, a ich sprawca nadal pozostaje za nie odpowiedzialny – ale odtąd bagaż win będzie nosił w pojedynkę, bo nas to po prostu już nie dotyczy.

Zwróćmy uwagę, że jako dzieci mamy naturalny odruch darowania innym przewinień, wybuchamy, by za chwilę szukać zgody lub jakby nigdy nic zająć się czymś innym. Takie zachowanie wydaje się naiwne, ale jest tylko wyrazem zwyczajnej ludzkiej potrzeby egzystowania w środowisku jak najbardziej przyjaznym, uporządkowanym, stabilnym emocjonalnie i takim, w którym jednak mimo wszystko możemy ufać innym. Oczywiście u osoby dorosłej proces przebaczenia jest znacznie bardziej skomplikowany i nie tak instynktowny. Może trwać długo, przebiegać etapami, wiązać się z bólem, ale jego przejście jest nadal tak samo konieczne dla osiągnięcia życiowej homeostazy jak w dzieciństwie.

Siła świętego spokoju

Pamiętaj: wybaczanie nie oznacza naiwności i słabości. Wręcz przeciwnie. Noszenie w sobie urazy jest o wiele prostsze i nie wymaga praktycznie żadnej odwagi. Dopiero poradzenie sobie ze swoim wewnętrznym bólem to wyboista droga, która jednak goi rany, hartuje i uczy wybierać to, co dla nas lepsze: pozytywne myślenie, szansę na budowanie relacji opartych na prawdzie i zaufaniu, poczucie bezpieczeństwa, sprawczości i panowania nad własnym życiem, prawo do szczęścia, tzw. wolną głowę, oraz bezcenny święty spokój. W chwili, w której odpuszczamy, uświadamiamy sobie czasami także to, że nadeszła pora, by ścieżki nasze i naszego winowajcy się rozeszły, co bywa kolejnym niełatwym procesem. Pocieszający jest fakt, że taki trening daje zazwyczaj dość trwałe efekty – zatem jeśli raz nauczymy się wybaczania, będzie nam łatwiej robić to częściej, również w sprawach błahych, codziennych – zaś taki nawyk to przydatny pogromca stresu i związanych z nim powikłań, np. zaburzeń snu, problemów z immunologią czy skłonności do chorób psychicznych.

W efekcie dojrzewania do przebaczenia uczymy się także skupiania uwagi na dobrych aspektach życia i pozytywnych cechach ludzi wokół nas. Naturalną koleją rzeczy sami stajemy się milsi, bardziej życzliwi i empatyczni.

Wybaczanie krok po kroku

  • Zastanów się, komu i co masz do przebaczenia.
  • Uporządkuj swoje emocje – możesz zrobić notatki, które będziesz na bieżąco uzupełniać: za co konkretnie się gniewasz i dlaczego, czy rzeczywiście czujesz to samo co przedtem, czy wciąż tak samo oceniasz daną sytuację, czy masz może inną/szerszą perspektywę, czy jest to czyn obiektywnie zły, czy jedynie w twojej osobistej ocenie, co wpływa na tę ocenę, czy da się spojrzeć na postępowanie winowajcy inaczej, jakie mógł mieć motywy itd. Zaobserwuj, co obecnie czujesz, myśląc o tym: żal, smutek, gniew, bezsilność.
  • Określ korzyści, jakie da ci wybaczenie: może odzyskasz spokój ducha i uwolnisz się od powyższych przeciążających emocji, a może odbudujesz relację lub staniesz się gotowy na nowe.
  • Wybaczaj każdego dnia po trochu.
  • Pamiętaj, że proces zachodzi w tobie i nie potrzebujesz rozmowy, współudziału, obecności czy nawet świadomości tej drugiej osoby. Możesz jednak – jeśli oczywiście czujesz taką potrzebę – spróbować się z nią w jakiś sposób pojednać. Tak samo wolno ci podjąć decyzję, że dalsze jej bycie w twoim życiu jest odtąd absolutnie zbędne.

UWAGA!

Poczucie krzywdy działa autodestrukcyjnie. Kiedy zbyt długo nie wybaczamy, nasze ciało:

  • odbiera ten fakt jak chroniczny stres, reaguje przemęczeniem i szybszym starzeniem się;
  • generuje wzmożone napięcie, które może prowadzić do dolegliwości bólowych i zaburzeń funkcji narządów ruchu;
  • produkuje więcej tzw. hormonów stresu, co ma wpływ na pracę serca, układu nerwowego i odpornościowego;
  • może zareagować zaburzeniami odżywiania i snu, a także depresją;
  • staje się bardziej podatne na nowotwory!

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.