Savoir-vivre wigilijnych rozmów

Długie biesiadowanie, nierzadko w gronie osób, z którymi na co dzień widujemy się rzadko lub dzielą nas setki kilometrów, bywa towarzyskim wyzwaniem, nawet jeśli jesteśmy rodziną. Może minąć trochę czasu, zanim rozmowa zacznie toczyć się swobodnie, z pewnością jednak od samego początku warto unikać tematów, które tworzą potencjalne pole minowe – na czele z polityką, światopoglądem czy pieniędzmi

AGATA LEGAN

Niemal 70 proc. z nas spędza Boże Narodzenie z najbliższymi – z rodzicami, dziadkami, wujostwem, rodziną partnera czy partnerki. Mimo to większość obawia się kwestii, które mogą zostać poruszone przy wigilijnym stole, szczególnie tak wrażliwych jak osobiste poglądy dotyczące np. aborcji, fali emigracji czy praw osób o odmiennej orientacji. Nasz dyskomfort wynika nie tylko z konieczności prezentowania argumentów, bo w typowej sytuacji dyskusji jest to przecież najzupełniej normalne, lecz także z przekonania, że świąteczny czas powinien być niemalże idealny, umacniać rodzinne więzy, przebiegać w przyjemnej, ciepłej, kojącej atmosferze, której z pewnością nie sprzyjają różnice zdań. Nie jest to zresztą wcale tak utopijne, jak się wydaje. Zgodnie z etykietą każde spotkanie towarzyskie powinno spełniać podobne warunki: przebiegać w miłej atmosferze, nie dzielić ludzi, nie obrażać, dotykać, ranić ani nudzić.

Jakie tematy lepiej omijać szerokim łukiem?

  • Polityka – to oczywiste i najzupełniej normalne, że nawet w jednej rodzinie różnimy się w ocenie sposobu zarządzania państwem, niezależnie od tego, jaka partia jest aktualnie u władzy. Inaczej postrzegamy zasadność podatków, dotacji i dodatków socjalnych, decyzji dotyczących szkolnictwa lub opieki medycznej – na każdą z tych opinii wpływają bowiem indywidualne doświadczenia, a często także wiek, sytuacja rodzinna i finansowa, bieżące potrzeby oraz oczekiwania. Przekonywanie do swoich racji bywa drogą donikąd, bo trudno oczekiwać od innych, że znajdą się w naszej sytuacji, choć z pewnością warto przynajmniej próbować się zrozumieć. Takie wyzwania zostawmy mimo wszystko na inny czas, w którym napięcie i silne, negatywne emocje nie zaburzą wspólnych chwil.
  • Religia – mimo że świętujemy wspólnie z okazji de facto ściśle religijnej, temat wiary wciąż pozostaje jednym z najbardziej drażliwych. Po pierwsze dlatego, że jest on równie mocno uwarunkowany osobistymi doświadczeniami i sytuacją, jak przekonania polityczne, po drugie – w Polsce jest on jednak, czy tego chcemy, czy nie, silnie związany z polityką. Obranie sobie za punkt honoru nawracanie tych mniej ortodoksyjnych członków rodziny lub też przekonywanie głęboko wierzących do zmiany poglądów to pomysł zupełnie nietrafiony i – co więcej – niekulturalny. Wigilię warto potraktować raczej jako idealny moment do bycia blisko ponad podziałami, okazania sobie tolerancji i uznania czyichś racji a priori bez presji zmieniania własnych.         
  • Zbyt intymne zagadnienia, np. pozornie niewinne zagadywanie singli o partnera/partnerkę, dociekanie, dlaczego znów lub wciąż są sami, z kolei do par – pytania, kiedy ślub, a potem – kiedy planują dzieci, dlaczego tylko jedno albo aż czworo, czy młoda mama nie nudzi się z dzieckiem w domu, kiedy wraca do pracy albo dlaczego nie planuje powrotu, w końcu mało delikatne wypytywanie o samopoczucie po rozwodzie, życie seksualne i podobne sprawy, które dotykają bardzo osobistych sfer i nigdy nie należą do tematów chętnie poruszanych na forum czy w większym gronie (a nierzadko nawet na osobności). Uszanowanie intymnych granic innych osób to podstawowa zasada nie tylko udanej konwersacji, lecz także relacji w ogóle. W ramach owego szacunku nie należy też pod żadnym pozorem udzielać nieproszonych rad, szczególnie w wyżej wymienionych sprawach, jak również np. dotyczących wychowywania dzieci, podziału obowiązków w związku, sposobów radzenia sobie ze stresem, traumą, stratą itp.               
  • Praca, kariera, pieniądze i inne podobne sfery, które w okresie świątecznym szczególnie chce się zostawić za drzwiami, nawet jeśli nie są potencjalnym zapalnikiem. Za nietaktowne uważa się pytania o stan posiadania (np. dom, mieszkanie, samochód), branie lub niebranie kredytu, sugerowanie potrzeby tzw. dorobienia się, zmiany pracy, przejścia na emeryturę, kierunku studiów czy ścieżek kariery. Choćby były podszyte jak najlepszymi intencjami, mogą jednak wprawiać w zakłopotanie, zostać odebrane jako wtrącanie się (którym są!), a przede wszystkim nie powinny być dyskutowane w szerokim gronie, o ile nie podjęła ich osoba, której dotyczą. Pamiętajmy ponadto, że za niekulturalne uznaje się wszelkie próby skorzystania przy okazji ze specjalistycznej porady, np. lekarskiej, prawnej czy księgowej od obecnych na wieczerzy fachowców. Oni także mają tego dnia wolne i równe prawo do wypoczynku, którego należy przestrzegać. 
  • Kwestionowanie życiowych decyzji innych to jedna z najbardziej raniących rzeczy, jakie można zrobić drugiemu człowiekowi. Podejmowanie takich kwestii przy stole będzie więc słusznie odebrane jako atak. Szczególnie w okresie świąt lepiej pominąć milczeniem sprawę czyjegoś nietrafnego wyboru zawodu, decyzji o wyprowadzce czy przejścia na drastyczną dietę – nieważne, że to okazja do wyrażenia swojego niepokoju, która naszym zdaniem się zmarnuje. Spotkanie przy wigilijnym stole ma zupełnie inny cel i sens. Jeśli czujemy, że właśnie naszą rolą jest uświadomienie bliskiej osoby, że popełnia błąd, zaproponujmy jej rozmowę w cztery oczy, umówmy się innego dnia i porozmawiajmy, nadal jednak przy założeniu, że zainteresowany ma prawo sądzić inaczej, a nawet odmówić spotkania.               
  • Choroby są jednym z ulubionych tematów przewodnich rodzinnych zgromadzeń, mimo to specjaliści od kindersztuby przypominają, że roztrząsanie, co kogo boli, lub szczegółowe opisywanie przebytych ostatnio zabiegów jest niestosowne co najmniej z kilku powodów: po pierwsze – bywa nieapetyczne (a przecież spożywamy wspólny posiłek), po drugie – może drażnić czyjąś indywidualną wrażliwość, po trzecie – kojarzy się bezpośrednio z tematem, którego wszyscy chcą unikać, tj. ze śmiercią. Co więcej, najczęściej prowadzą z automatu do sięgnięcia po inną popularną w Polsce towarzyską taktykę – narzekania, którego – choćby dla własnego zdrowia psychicznego – korzystniej byłoby jednak nie podejmować.    

UWAGA: Niegrzeczne, a z pewnością niezbyt taktowne jest również zaczynanie życzeń od „żebyś” lub wyrażania ich w trybie rozkazującym, np. „znajdź sobie…”, „popraw…”, „postaraj się…”, „zmień…” itp. Forma ta brzmi jak nakaz i ma prawo budzić w odbiorcy konsternację oraz – choćby podświadomy – sprzeciw.

O tym najbezpieczniej jest rozmawiać:

  • filmy/seriale, sztuka, książki i szeroko pojęta kultura,
  • pasje, aktywności w wolnym czasie,
  • ciekawe historie innych ludzi,
  • wspólne wspomnienia lub młodzieńcze wspomnienia starszych członków rodziny,
  • wakacje,
  • jedzenie, które znajduje się przed nami na stole – o ile je oczywiście szczerze chwalimy.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.