Adolf Dymsza w Otwocku

Najsłynniejszy przedwojenny aktor komediowy, Adolf Dymsza, w latach 50. mieszkał w Otwocku i miał tu swój warsztat. Był prawdziwą „złotą rączką”. Zachowały się archiwalne zdjęcia, które dokumentują tamten czas

PRZEMEK SKOCZEK

 

Adolf Dymsza to sceniczny pseudonim dawnego gwiazdora. Naprawdę nazywał się Adolf Bagiński, ale i tak był znany przede wszystkim jako swojski Dodek. Urodził się 7 kwietnia 1900 roku w Warszawie, a więc w mijającym roku obchodziliśmy 120. rocznicę jego przyjścia na świat. Aktor zmarł w 1975 roku po drugiej stronie Wisły, w Górze Kalwarii, jako pensjonariusz tamtejszego domu opieki. Chorował na alzheimera.

48 godzin tańca

Moje pokolenie (40+) i starsze zna Dodka znakomicie. Bawił do łez w popularnych komediach, przede wszystkich przedwojennych, które regularnie emitowała telewizja w znakomitym cyklu Stanisława Janickiego „W starym kinie”. To dzięki niemu poznawaliśmy perły dawnej polskiej kinematografii. Dymsza był jedną z jej najjaśniejszych gwiazd. Młodym czytelnikom warto go jednak przypomnieć.

Panuje opinia, że Dymsza był najwybitniejszym komikiem polskiego kina XX wieku, prawdziwym „królem polskiej komedii”. Wywodził się z teatru i kabaretu. Miał 17 lat, gdy zadebiutował w teatrzykach półamatorskich, potem grywał na scenach Warszawy, Grodna i Mińska. W latach 1925-1931 był gwiazdą stołecznego kabaretu Qui Pro Quo i znanym aktorem rewiowym. Skecze specjalnie dla niego pisał sam Julian Tuwim. Dymsza był też świetnym tancerzem, wygrał jeden z tanecznych maratonów w cyrku przy ul. Ordynackiej. Nie schodził z parkietu przez 48 godzin!

Kochany i odrzucony

Na temat pseudonimu Dymszy zachowała się anegdota. Potrzebę zmiany nazwiska zasugerował młodemu artyście sekretarz teatru „Miraż”. Ponoć aktor wymyślił dla siebie „ksywkę” Scipio del Scampio. Zapisał ją na kartce i dał siostrze Zuzannie, by przekazała, gdy zadzwonią z teatru. Dziewczyna zgubiła jednak kartkę i gdy zadzwonił telefon, wymyśliła na poczekaniu Dymszę. Tak już zostało. To jedna wersja. Według drugiej, mniej zwariowanej, wymyślił ją sam Adolf, inspirując się nazwiskiem posła do carskiej Dumy Leopolda Dymszy. Trafił na nie w kalendarzu „Kuriera Porannego”.

Na ekranie aktor pojawiał się już w filmach niemych, ale jego talent w pełni wydobyły dopiero te dźwiękowe. Do 1939 roku wystąpił w ponad 20 filmach, najsłynniejsze to: „Romeo i Julcia”, „Antek policmajster”, „Wacuś”, „Paweł i Gaweł” czy „Sportowiec mimo woli”. Po wojnie nie miał już zbyt wielu ciekawych propozycji. Wyjątki to przebojowe „Skarb”, „Nikodem Dyzma” i „Cafe pod Minogą”. Na jego trudną wówczas pozycję w teatralno-filmowym środowisku wpłynął fakt, że w czasie okupacji grywał w jawnych teatrach rewiowych mimo zakazu wydanego przez konspiracyjny Związek Artystów Scen Polskich. Po wojnie sąd koleżeński ZASP ukarał Dymszę kilkuletnim zakazem grania w Warszawie.

Dom w Otwocku

Aktor ożenił się w 1930 roku z Zofią Olechnowiczówną, tancerką z kabaretu Qui Pro Quo. Mieli siedmioro dzieci, choć troje zmarło dość wcześnie. Najmłodsza, Anita, urodziła się w 1944 roku i wychowywała w dużej mierze w otwockim domu przy ul. Wesołej. Była uczennicą Szkoły Podstawowej nr 1. Szperający w biografii Dymszy lokalny historyk Paweł Ajdacki dotarł do ciekawych zdjęć, na których artysta został uwieczniony w swoim warsztacie w Otwocku. Pochodzą one z 1956 roku. Poszedłszy tym tropem trafiłem za jego radą na artykuł Anny Gostyńskiej w magazynie „Świat”. Opisuje w nim wizytę w domu aktora:

„Otwock. Parkanik, drzewko, ławeczka, niedokończona weranda, bokser na łańcuchu i wilk bez łańcucha. […] Dodek zaprosił mnie od razu do swojego warsztatu. Czego tam nie ma! Jest przede wszystkim taki bałagan, jak w najprawdziwszym przyzwoitym warsztacie. Taki, gdzie wszystko się chowa >>bo się może przydać<<. Jest poza tym wiertarka elektryczna, która na mnie, laiku, robi wrażenie atomowej. Jakieś młotki dziesięciu wielkości o przedziwnych trzonkach, niezliczona ilość cążków, śrubokręty, heble, piły, koła, gwoździe, gwoździki, śruby i śrubki.” – opisuje swoje wrażenia, a potem pozwala opowiadać artyście: „Oto rzeźbiona ławka bukowa własnej roboty. łóżko takoż. Proszę. Do wyboru, do koloru. Krzesełko dla wnuka? Zrobi się. Sandały? Proszę bardzo – lipy nie ma. Są sandały! Jak się coś kolegom zepsuje i żaden fachowiec do reperacji nie przyjmie, bo powiada, że nie warto, i że mu na to czasu szkoda – to walą do Dymszy. Dymsza zrobi. Przyjmuje się wszelkie reperacje. Bo się lubi tę robotę. Sama pani widzi, że aktorstwo to mój zawód dorywczy”

Paweł Ajdacki opublikował swego czasu post ze starymi zdjęciami na Facebooku, co zachęciło otwocczan do wspomnień. „Dymsza mieszkał na ul. Wesołej obok państwa Meisnerów. Z najmłodszą córką Anitą chodziłam do >>Jedynki<<. Przyjeżdżali tam Basia Wrzesińska i Bohdan Łazuka” – opowiada Teresa Rytelewska, a Izabella Czarnecka dodaje: „Mój tata też pamięta Dymszę z tamtych lat, a moja babcia była u niego gospodynią”. Z kolei Tadeusz Justat przypomina sobie, że aktor miał auto z… sikającym chłopcem na masce. Ktoś inny dzieli się rodzinną opowieścią o tym, że Adolf Dymsza, który był zapalonym wędkarzem, przyjeżdżał na ryby do jego stryjka mieszkającego w Świdrach Małych i wspólnie wypływali na Wisłę.

– Zbieram takie historie. Trafiłem na informację, że w Międzylesiu nadal żyje rodzina Dymszy. Chcę się z nimi spotkać i wyciągnąć z nich kolejne opowieści. Mam w planie większą publikację o różnych znanych osobach związanych z Otwockiem, ale na razie jestem na etapie dokumentacji – zdradza Paweł Ajdacki. Zaznacza, że chętnie wysłucha każdego, kto ma jakieś informacje o lokalnych wątkach z życia dawnych sław.

Jedna myśl na temat “Adolf Dymsza w Otwocku

  • 4 stycznia 2021 o 10:46
    Permalink

    Gdzie można kupić książkę Pana Ajdackiego o Otwocku ?

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.