Zespół chronicznego zmęczenia – choroba XXI wieku

Przewlekłe zmęczenie od wielu lat uważa się za chorobę cywilizacyjną, mimo to jak dotąd nie trafiło ono do międzynarodowego spisu jednostek chorobowych, dlatego oficjalnie praktycznie nie jest diagnozowane, choć statystycznie dotyka coraz większego odsetka populacji. Dodatkowo utrudnia to fakt, że ten stan bywa objawem wielu innych zaburzeń, a nieustanną senność, znużenie, wycieńczenie czy kłopoty z koncentracją wiele osób uznaje po prostu za swoją codzienność

AGATA LEGAN

Grupę objawów określa się angielskim skrótem CFS – chronic fatique syndrome – lub jego polskim odpowiednikiem ZPZ, czyli zespół przewlekłego zmęczenia. Składa się na nie przede wszystkim stałe zmęczenie, zarówno fizyczne, jak i psychiczne, które nie ma związku ze wzmożonym wysiłkiem, nie ustępuje nawet po odpoczynku, utrzymuje się ponad sześć miesięcy i wpływa na różne sfery życia – od zawodowej po prywatną. Ciągłemu poczuciu zmęczenia towarzyszą też zwykle inne objawy, np. ból gardła i chrypka, bolesne i powiększone węzły chłonne, tzw. wędrujące bóle mięśni i stawów, trudne do precyzyjnego zlokalizowania bóle głowy, złe samopoczucie po wysiłku utrzymujące się ponad dobę, kołatanie serca, zaburzenia pamięci i koncentracji, zaburzenia psychiczne, zaburzenia snu, dolegliwości ze strony układu pokarmowego bez wyraźnej przyczyny, tj. bóle brzucha, zespół jelita drażliwego, biegunki, zaparcia, wzdęcia czy wymioty.

ZPZ może co prawda przebiegać dość łagodnie, ale w wielu przypadkach kumulacja jego objawów jest groźna dla zdrowia, a nawet życia, bywa również powodem głębokiej niepełnosprawności. Szacuje się, że aż 75 proc. chorych na pewnym etapie lub w ostrym przebiegu nie jest zdolnych do podjęcia pracy zawodowej. Ponadto z przeprowadzonych badań wynika, że ZPZ utrudnia codzienne funkcjonowanie w większym stopniu niż depresja, schizofrenia, stwardnienie rozsiane czy rak płuc.

Ambitna grupa ryzyka

Statystycznie chroniczne zmęczenie dotyczy od ok. 0,5 do 8 proc. populacji, przy czym zdecydowana większość chorych, bo aż 75-85 proc., to kobiety, szczególnie młode (35-45 lat), aktywne zawodowo oraz żyjące w nieustannym napięciu. Jednym z głównych czynników prowadzących do wystąpienia zespołu przewlekłego zmęczenia jest pracoholizm i wypalenie zawodowe, które najczęściej wiąże się z wykonywaniem wciąż sfeminizowanych profesji, tj. praca w zawodzie pielęgniarki, nauczycielki czy psychoterapeutki, ale dotyczy też lekarzy i duchownych, marketingowców czy samotnych rodziców. W szerokim spektrum przyczyn umieszcza się jeszcze zanieczyszczenie środowiska, w tym wody i powietrza, lotne substancje, np. ze środków czyszczących, lakierów, farb lub innych chemikaliów, które drażnią i osłabiają układ odpornościowy i nerwowy, genetyczne lub wynikające z doświadczeń tendencje nerwicowe, sytuacje stresogenne i ogólnie pojęty niezdrowy styl życia – od braku odpowiedniej dawki ruchu po złą dietę. Co ciekawe, ZPZ  coraz częściej dotyczy także osób przechodzących na emeryturę.

UWAGA: We wstępnej diagnozie lekarz musi wykluczyć wiele chorób, których jednym z objawów jest właśnie zmęczenie, m.in. grypę, anemię, nadczynność i niedoczynność tarczycy, niedociśnienie, cukrzycę, niektóre choroby serca, płuc, wątroby czy nerek oraz stany zapalne tych narządów, HIV, nowotwory, boreliozę, stwardnienie rozsiane, niektóre zatrucia, np. ołowiem, nagłe reakcje alergiczne, mononukleozę i inne. Badania wykazują jako cechę wspólną dla różnych objawów ZPZ np. wysokie wskaźniki stanu zapalnego bez jego występowania oraz odbiegający od normy skład mikrobiomu jelitowego, ale przed ostatecznym postawieniem diagnozy i określeniem przebiegu terapii lekarz pierwszego kontaktu powinien zlecić konsultację specjalistyczną, w tym również u endokrynologa i psychoterapeuty.

Pakiet ochronny

Przewlekłe zmęczenie to choroba odporna na farmakoterapię, a skuteczność jego leczenia jest silnie zależna od zmotywowania i samodyscypliny pacjenta, wymaga od niego dokonania stałych lub co najmniej długofalowych zmian w trybie życia. Warto wiedzieć, co zmniejsza dolegliwości ZPZ lub pomaga je wyeliminować, te same działania stanowią bowiem świetną profilaktykę.

Regularny rytm dnia – to nie tylko stałe pory posiłków i snu, lecz także zabezpieczony w grafiku tzw. czas dla siebie, poświęcany na relaksację, hobby lub inne przyjemności, oraz… niezabieranie pracy do domu, który powinien być oazą spokoju.

Codzienne ćwiczenia, np. spacer, joga, pływanie, jogging, jazda na rowerze, aerobik, a zatem aktywności, które mają zbawienny wpływ na krążenie, pracę serca i… wyciszenie. Okazało się, że największe korzyści w leczeniu ZPZ przynosi terapia oparta na stopniowaniu intensywności ćwiczeń fizycznych, czyli tzw. GET – graded exercise therapy. Polega ona na zwiększaniu dawki ćwiczeń (obojętnie, czy aerobowych, czy wytrzymałościowych), aż do osiągnięcia przynajmniej minimalnego poziomu docelowego, tj. nawyku 30 minut lekkiego wysiłku fizycznego pięć dni w tygodniu.          

Utrzymywanie równowagi psychicznej – mogą w tym pomóc odpowiednio ukierunkowana terapia, trening radzenia sobie ze stresem, opanowanie technik chilloutu lub inne, dobrane indywidualnie metody. O ile bowiem nie jesteśmy w stanie uniknąć trudnych, nerwowych sytuacji, o tyle możemy nauczyć się podchodzić do nich w zdrowszy dla nas sposób, przede wszystkim zaś odróżniać te rzeczy, na które w ogóle nie mamy wpływu.

Komfort – obejmuje zarówno wygodne spanie i pozycję, w której pracujemy, jak i ubranie czy higieniczne środowisko.

Odpowiednia dieta – a zatem taka, w której stawiamy na jakość spożywanych pokarmów, te zaś powinny być jak najmniej przetworzone, za to bogate w cenne składniki, w tym wszystkie niezbędne witaminy i mikroelementy. Dla układu nerwowego najważniejsze są: magnez, żelazo, potas, selen i jod, przeciwutleniacze, które minimalizują skutki stresu oksydacyjnego, takie jak glutation, kwas alfa-liponowy, koenzym Q10, oligomery proantocyjanidynowe i inne zawarte m.in. w czarnych i czerwonych owocach – winogronach, jagodach, porzeczkach, jeżynach i wiśniach. Dobre skutki przynosi także wprowadzenie do diety większej ilości tłustych ryb, siemienia lnianego lub innych źródeł omega-3.

UWAGA: Wyeliminowanie takich produktów jak kawa, cukier, pszenica, biały ryż, makaron, mleko, mięso, tłuszcze nasycone, barwniki pokarmowe, potrawy smażone itp. sprawiło, że aż 90 proc. pacjentów z ZPZ odczuło znaczące złagodzenie objawów!

Regularny detoks – mogą to być specjalistyczne kuracje odtruwające organizm, a nawet codzienne picie domowych naparów lub przyjmowanie wyciągów oczyszczających, np. z brzozy, pokrzywy, dziurawca, mniszka, rumianku, krwawnika, mięty pieprzowej, jeżówki purpurowej, żeń-szenia czy miłorzębu japońskiego.

Metody alternatywne – do wyboru mamy ich całkiem sporo, z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie. Do najpowszechniej stosowanych należą: holistyczna terapia bólu, akupunktura, akupresura, terapia behawioralna, seanse w saunie oraz… hipnoza.    l

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.