Nie wpuścili go do domu, bo miał koronawirusa

Zakażony koronawirusem mężczyzna miał odbyć kwarantannę w domu, który wynajmował z kolegami. Uprzedził współlokatorów, że musi przebywać w izolacji. Właściciel domu podstępem pozbył się chorego z budynku, a koledzy zamknęli przed nim drzwi i nie chcieli wpuścić go do środka. Mężczyzna przez jakiś czas stał na mrozie i nie wiedział, co ze sobą zrobić, bo nie miał dokąd pójść. Pomógł mu dopiero dzielnicowy, który przechodził w pobliżu

AGNIESZKA JASKULSKA

Około 30-letni obywatel Ukrainy mieszkał z kilkoma kolegami w domu jednorodzinnym w Karczewie. Niedawno uległ wypadkowi w pracy i trafił do szpitala w Warszawie. – Podczas pobytu w placówce mężczyźnie zrobiono test, który potwierdził zakażenie koronawirusem – informuje sierż. sztab. Paulina Harabin, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Otwocku. Mężczyzna czuł się dobrze i gdy otrzymał pomoc medyczną w związku z urazem podczas wypadku, mógł wrócić do wynajmowanego lokum. – Załoga karetki pogotowia ratunkowego przywiozła obywatela Ukrainy tam, gdzie do tej pory mieszkał. W związku z zakażeniem koronawirusem mężczyzna miał przejść kilkudniową izolację – mówi sierż. sztab. Harabin. I dodaje, że po powrocie do domu zakażony przestrzegał reżimu sanitarnego: nosił maseczkę, rękawiczki i zachowywał dystans.

30-latek był uczciwy wobec współlokatorów i właściciela domu, dlatego poinformował ich, że zaraził się koronawirusem. Koledzy z pracy i właściciel chcieli jednak uniknąć kwarantanny, dlatego następnego dnia (w sobotę, 23 stycznia) właściciel poprosił zarażonego mężczyznę, aby natychmiast się spakował, bo zapewni mu inny lokal, w którym będzie mógł odbyć kwarantannę. Obywatel Ukrainy zaufał mu, spakował się i z bagażem wyszedł na ulicę. Czekał na obiecany transport do innego mieszkania, ale nikt nie przyjechał. Był mróz i po jakimś czasie zniecierpliwiony, zmarznięty mężczyzna chciał wrócić do budynku. Okazało się, że jego koledzy zamknęli drzwi i nie chcieli wpuścić go do środka. Nie docierały do nich żadne prośby i tłumaczenia zarażonego kolegi, który próbował wyjaśnić im sytuację. Współlokatorzy nie chcieli trafić przez niego na kwarantannę i nie otworzyli mu drzwi, zostawiając go bez pomocy. 

Załamany mężczyzna nie wiedział, co ze sobą zrobić, bo nie miał dokąd pójść. W pewnej chwili zauważył na ulicy umundurowanego dzielnicowego, który był w okolicy na obchodzie swojego rewiru. – Obywatel Ukrainy podszedł do policjanta, ale zachował odpowiedni dystans. Mężczyzna poprosił o pomoc i pokazał mundurowemu dokumentację medyczną, z której wynikało, że jest zakażony COVID-19. Wytłumaczył funkcjonariuszowi, że nie ma gdzie się podziać, bo współlokatorzy ze strachu przed wirusem i kwarantanną zamknęli drzwi do budynku i nie chcą go wpuścić – mówi sierż. sztab. Paulina Harabin.

Dzielnicowy wraz z załogą patrolową interweniowali w miejscu zamieszkania mężczyzny. Wszystko odbyło się w reżimie sanitarnym, policjanci byli ubrani m.in. w specjalne kombinezony. Funkcjonariusze wyjaśnili sytuację współlokatorom

i właścicielowi domu. Upomnieli ich, że tak się nie postępuje, że są procedury sanitarne, a także powiedzieli, co należy zrobić w podobnych sytuacjach. – Po rozmowie z właścicielem obywatel Ukrainy wrócił do domu – podkreśla sierż. sztab. Paulina Harabin. I zaznacza, że sporządzono odpowiednią dokumentację i finalnie wszyscy lokatorzy zostali objęci kwarantanną. Policja apeluje, aby nie lekceważyć obostrzeń związanych z COVID-19. – Wszyscy musimy zdawać sobie sprawę z powagi sytuacji, w jakiej się znajdujemy. Nie stwarzajmy wirusowi okazji do rozprzestrzeniania się – podkreśla sierż. sztab. Harabin.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.