Zabójcze cięcie koalicji

Od ponad 20 lat piłkarki ręczne MKS Karczew współtworzą piękną historię swojego miasta. Wkrótce jednak może dojść do tego, że o najbardziej utytułowanym klubie z powiatu otwockiego w grach zespołowych będzie mówić się w czasie przeszłym. Wszystko za sprawą całkowicie niezrozumiałej decyzji większości karczewskich radnych, którzy ograniczyli dofinansowanie dla klubu z budżetu miasta. Radni tłumaczą, że to efekt braku odpowiednich zapisów i szukania oszczędności, ale są też głosy, że jest to rewanż na obecnym prezesie MKS Karczew Rafale Ziółkowskim za jego działalność pozasportową

MARCIN SULIGA

Sesja, na której omawiano projekt budżetu na 2021 rok, może przejść do karczewskich annałów jako zamykająca pewien rozdział w historii gminy. Chodzi o cięcia w przedstawionym przez burmistrza projekcie budżetu, które uderzają w MKS Karczew i stawiają pod znakiem zapytania przyszłość tego młodego, ale niezwykle utytułowanego klubu.

Nagła amnezja

Zgodnie z pierwotnym projektem MKS Karczew miał otrzymać od miasta 100 tys. zł z funduszy przeznaczonych na promocję i pożytek publiczny Radni Wspólnoty Samorządowej oraz Prawa i Sprawiedliwości postanowili wykreślić 40 tys. zł przeznaczone na promocję i przesunąć je na inne zadania.

To spora kwota, która stanowiła znaczną część budżetu MKS. W trakcie rozmów na ten temat radni koalicji przekonywali, że pieniądze nie były przeznaczone – zgodnie z zapisem w paragrafie – dla konkretnego podmiotu. Tej argumentacji nie podzielali burmistrz Karczewa Michał Rudzki oraz będący w opozycji radni Aleksandra Kowalczyk i Piotr Kwiatkowski. – Nie wiem, skąd wzięła się tego typu narracja. Przywołany paragraf – w tym kształcie – pojawił się już w zeszłorocznym projekcie budżetu. Powstał on z myślą o MKS Karczew i miał służyć promocji gminy poprzez wydarzenia sportowe. Wówczas żaden z radnych nie miał wątpliwości, do kogo powędrują te pieniądze. Teraz okazało się, że są jakieś zastrzeżenia, a niektóre osoby dopadł dziwny zanik pamięci – przyznaje radny Kwiatkowski.

Wersję radnego opozycji potwierdziła obecna na zeszłorocznej sesji Anna Dydek, przedstawicielka rodziców zawodniczek trenujących w MKS Karczew. – Taki zapis i rozwiązanie dotyczące przekazania klubowi pieniędzy z promocji zaproponowali sami radni, dlatego teraz jestem zdziwiona, że ktoś w ogóle przyznaje, że nie wiedział, jakie jest przeznaczenie tych 40 tys. zł, i sugeruje, że są to pieniądze obiecane przez burmistrza. Jeśli byłaby taka możliwość, to chętnie wróciłabym do protokołów z tamtego spotkania. One powinny rozwiać wszelkie wątpliwości – mówi Dydek.

Udało się nam dotrzeć do tego protokołu i jego treść potwierdza słowa radnego i przedstawicielki rodziców zawodniczek MKS Karczew.

Polityczna rozgrywka

Pojawia się więc pytanie, dlaczego podjęto taką decyzję. Część radnych  koalicji twierdzi, że była to kwestia potrzebnych oszczędności, jednak pojawiają się też głosy, że to efekt politycznej rozgrywki. – Przez lata w Karczewie mieliśmy do czynienia z różnymi przedstawicielami władzy, ale za każdym razem udawało się jakoś porozumieć z klubem i nie było większych problemów z przekazaniem pieniędzy, które przecież nie są prywatnymi środkami radnego czy burmistrza, tylko publiczną własnością. W tym roku to się nagle zmieniło i mogę się domyślać, że zostało to uczynione z pobudek innych niż oszczędnościowe – uważa radny Kwiatkowski. – Moim zdaniem ktoś chciał zrobić na złość, ale pytanie, w kogo i czy dobrze wycelował swoje działa. Przecież pieniądze, które miały trafić do klubu, nie finansowałyby prywatnej osoby, której radni mogą być przeciwni, tylko młodzież i dzieci oraz ich trenerów. Jestem rozczarowany tym posunięciem. Walka polityczna to jedno, ale kiedy pewne decyzje uderzają w najmłodszych i niczemu niewinnych, robi się to po prostu niesmaczne – dodaje Kwiatkowski. 

Radny nie wskazał, kogo ma na myśli, ale nawet mało zorientowana w lokalnej polityce osoba potrafi połączyć wszystkie elementy w jedną całość. Kością niezgody jest obecny prezes MKS Karczew Rafał Ziółkowski i jego działalność pozaklubowa. Był on bowiem jednym z inicjatorów zbierania podpisów pod wnioskiem w sprawie zorganizowania referendum dotyczącego odwołania członków obecnej kadencji rady miasta.

Akcja przebiegła po myśli inicjatorów, ale referendum zostało zawieszone ze względu na pandemię koronawirusa. Działalność rady w obecnym składzie – podobnie jak funkcjonowanie MKS Karczew – jest zagrożona.

– Nie muszę się nawet domyślać, jakie były pobudki radnych w kwestii cięć. Zresztą w trakcie sesji radny Artur Laskus – może niechcący – to zdradził. Mam tylko żal, że konkretne osoby nie odgrywają się bezpośrednio na mnie, tylko na klubie, który ma tyle zasług dla promocji i historii miasta. Liczyłem na pewną przyzwoitość z ich strony, ale widocznie się myliłem. Skoro nie mogli inaczej do mnie dotrzeć, zrobili to w ten sposób. Szkoda, że rykoszetem obrywają za to dzieci – mówi prezes Ziółkowski.

Równi i równiejsi

O tym, że działania rady są wymierzone w MKS Karczew – choć przewodniczący rady Piotr Żelazko próbował przekonywać, że tak nie jest – świadczy obcięcie pieniędzy przeznaczonych na działanie żeńskiego klubu piłki ręcznej z paragrafu dotyczącego pożytku publicznego. Zamiast planowanych 57 tys. zł MKS może liczyć na 37 tys. zł.

Radny Jarosław Jobda przekonywał, że przesunięcia w budżecie są wykonywane w ramach oszczędności i zapewnienia dalszego rozwoju gminy. Pieniądze obcięto jednak wyłącznie z zadań związanych z piłką ręczną, nie zmniejszono ich natomiast w przypadku piłki nożnej.

– Nie wiem, jakie znaleźć wyjście z tej sytuacji. To dla nas duża luka w budżecie, która stawia pod znakiem zapytania nie tylko działalność zespołu pierwszoligowego, lecz także całego klubu – twierdzi Ziółkowski.

– Myślę, że pieniądze, które trafiały do MKS z miasta, nie stanowiły całego budżetu klubu, a zaledwie jego małą część, dlatego stwierdzenie, że klub nie poradzi sobie bez tych funduszy, jest pewnym nadużyciem – mówił w trakcie sesji przewodniczący Żelazko.

Radny Kwiatkowski ma na ten temat zupełnie inne zdanie. – Nie rozumiem takiego podejścia do sprawy. Jeśli pan przewodniczący będzie chciał kupić sobie laptop za 2 tys. zł i nie będzie miał 400 zł, to nikt mu tego laptopa nie sprzeda. Podobnie jest w przypadku MKS. Każde obcięcie funduszy może oznaczać dla klubu koniec działania w dotychczasowej formie – zauważa Kwiatkowski. – Myślę, że samorząd jest zobligowany do wspierania tego typu inicjatyw, zwłaszcza z takimi tradycjami i w sytuacji, w jakiej obecnie się znaleźliśmy. Pandemia nie pomaga w szukaniu sponsorów – mówi karczewski radny.

Pomoc sponsorów to w tym momencie jedyna deska ratunku dla MKS. Kwota na załatanie luki budżetowej jest jednak spora i może to być trudne do zrealizowania. – Przez ostatnie lata odwiedziliśmy sporo lokalnych firm i odbiliśmy się od wielu drzwi, a wtedy jeszcze nie było pandemii. Teraz może być jeszcze trudniej przekonać kogoś do wyłożenia pieniędzy, bo ludzie oglądają każdą złotówkę z dwóch stron, zanim ją wydadzą – przekonuje Anna Dydek.

Puste obietnice?

Na sesji padła wstępna deklaracja ze strony radnych koalicji, że jeśli w trakcie realizacji tegorocznego budżetu uda się wygenerować oszczędności, to zostaną one przekazane na działalność MKS Karczew. Osoby związane z klubem boją się, że to puste obietnice, podobnie jak zapewnienie, jakie otrzymali od przewodniczącego rady miasta Piotra Żelazki o udzieleniu głosu podczas trwania sesji. Przedstawiciele MKS Karczew nie mogli się wypowiedzieć ani w trakcie głównej dyskusji, ani na etapie zgłaszania wolnych wniosków. – Jest nam wyjątkowo przykro, że zostaliśmy potraktowani w ten sposób. Przez całą sesję staraliśmy się otrzymać prawo do zabrania głosu, ale byliśmy zrzucani. To, co chcieliśmy powiedzieć, zawarliśmy w poście na facebookowym forum Karczewa – mówi Dydek. – Nie o to nam jednak chodziło. Liczyliśmy, że nasz głos będzie ważny i trafi bezpośrednio do głównych adresatów. Mieliśmy nadzieję, że nasze argumenty wniosą coś do dyskusji, że może radni zmienią zdanie. Nic takiego się nie stało. Po tej sesji mamy odczucie, że nasze dziewczynki to „gorszy sort” – mówi Dydek.  

Co ciekawe, mimo spełnienia wszystkich wymogów formalnych przedstawiciele MKS nie dostali linku do dołączenia do obrad od przewodniczącego, a od jednego z radnych… 

Bez przyszłości?

Przez ponad 20 lat swojej działalności MKS Karczew w kategoriach młodzieżowych zdobywał najważniejsze trofea w Polsce i za granicą. Na koncie zespołu kierowanego przez trenera Grzegorza Ankiewicza nie brakuje medali mistrzostw Polski, w tym najważniejszego – zdobytego w 2014 roku – złotego. Klub dochował się również wielu zawodniczek, które reprezentowały Polskę na arenie międzynarodowej. Obecnie w MKS Karczew trenuje blisko sto zawodniczek, z czego prawie 20 należy do założonego w 2017 roku zespołu seniorek, który występuje na zapleczu Superligi Kobiet. – Trudno mi oswoić się z tym, co się wydarzyło. To cios dla mnie, pozostałych trenerów i zawodniczek. Nie sądziłem, że kiedykolwiek przyjdzie mi zmierzyć się z takim wyzwaniem. Jest nam źle. Nie wiem, jaka będzie nasza przyszłość, jaka będzie moja przyszłość. Sytuacja nie jest motywująca, kiedy wiesz, że gdzieś cię nie chcą – mówi trener Grzegorz Ankiewicz.

ZAWALCZ O MKS!

Obecnie jedną z form pomocy MKS Karczew w dalszym funkcjonowaniu jest wsparcie ze strony kibiców i sympatyków piłki ręcznej. Zawodniczki i kibice uruchomili specjalną zbiórkę na stronie zrzutka.pl. Chcąc utrzymać się na powierzchni w niezmienionej formie, klub z Karczewa musi w trzy miesiące zebrać 50 tys. zł. – Bardzo liczymy na naszych kibiców i sympatyków. Każda wpłata jest na wagę złota, a jeśli ktoś nie może nas wesprzeć finansowo, to bardzo prosimy o udostępnianie informacji na temat naszej zbiórki w mediach społecznościowych – mówi przedstawicielka rodziców Anna Dydek.

Przed zamknięciem tego numeru „Linii” wpłat dokonała blisko setka osób, w tym rywalki MKS Karczew z parkietu oraz osoby z zagranicy. Ty też możesz pomóc!

 

PIOTR ŻELAZKO,
przewodniczący Rady Miejskiej w Karczewie
Środki zapisane w budżecie gminy nie mogą być dedykowane konkretnym podmiotom. Niepokojące są twierdzenia, że pieniądze były dla kogoś przeznaczone, zanim jeszcze uchwalono budżet. Czy prezes MKS Rafał Ziółkowski był „po słowie” z burmistrzem, że pieniądze trafią do zarządzanego przez niego klubu? Jeżeli tak było, to jest to niedopuszczalne. Kwota, o której się mówi, była przeznaczona na promocję, a nie na umowę z jakimś konkretnym podmiotem. Spośród różnych grup i stowarzyszeń działających na terenie gminy Karczew władze MKS-u są jedynymi, które nie kierowały w ostatnim roku żadnych wniosków do rady miejskiej. Jednak mimo to uważam, że sprawa współpracy wszystkich klubów z terenu gminy z radą jest otwarta.

 

KOMENTARZ AUTORA:

Po prostu wstyd

Mówi się, że drużyna jest tak dobra, jak jej ostatni mecz. Karczewscy radni koalicji Prawa i Sprawiedliwości oraz Wspólnoty Samorządowej ostatni „pojedynek” rozegrali fatalnie, a co gorsza – najwyraźniej nie mają o tym pojęcia albo nie chcą przyjąć tego do wiadomości. Wyglądają jak zespół, który w chorym pędzie do wygranej zapomniał, na którą bramkę atakuje, i cieszy się ze zdobytego gola, nie wiedząc, że przed momentem trafił do własnej siatki.

Decyzja większości radnych o pozbawieniu MKS Karczew dotychczas przyznawanych dotacji jest przykładem klasycznego samobója. To szaleńczy atak na coś, czego dobrowolnie zobowiązali się strzec, wkraczając w świat lokalnej polityki i przyjmując – od mieszkańców – mandat radnego. Bo zadaniem radnego powinno być nie tylko dbanie o rozwój miasta, lecz przede wszystkim pilnowanie porządku i pielęgnowanie dotychczasowych tradycji. A MKS Karczew to już tradycja. To klub, który za sprawą licznych sukcesów na przestrzeni ostatnich lat na trwałe wpisał się w krajobraz – nie tylko sportowy – gminy. To wizytówka, o jaką inne miasta walczą latami. W Karczewie zamiast chuchać na swoją „perełkę”, postanowiono ją zdmuchnąć. 

Dlaczego tak się stało? Dlaczego MKS Karczew nagle okazał się mało istotny? Ci, którzy tak zadecydowali, z pewnością się do tego nie przyznają, zasłaniając faktyczny powód koniecznością szukania oszczędności. Jednak nawet ślepiec – by nie powiedzieć głupiec – domyśli się, że jest to związane z pozasportową aktywnością prezesa klubu Rafała Ziółkowskiego i jego sprzeciwem wobec obecnych radnych koalicji.

Oczywiście można zaryzykować stwierdzenie, że swoimi działaniami Rafał Ziółkowski sam skazał się na „karę”, bo nie gryzie się ręki, która karmi, jednak jego działania nie były łamaniem prawa. Przeciwnie – skorzystał on z praw przysługujących każdemu obywatelowi, a poza tym występował nie jako prezes MKS Karczew, lecz jako mieszkaniec gminy.

Radni najwyraźniej tego nie zrozumieli, podobnie jak faktu, że MKS Karczew to nie tylko Rafał Ziółkowski. MKS to blisko setka zawodniczek poświęcających swój wolny czas na treningi, by potem móc godnie reprezentować klub dotychczas tak bardzo związany z miastem. MKS Karczew to szkoleniowcy i przede wszystkim trener Grzegorz Ankiewicz, dla którego poniedziałkowa decyzja jest jak policzek wymierzony za lata pracy, poświęceń i wyrzeczeń na rzecz stworzenia potęgi karczewskiej piłki ręcznej.

MKS to kibice i rodzice zawodniczek, którym w poniedziałkowy wieczór z premedytacją nie pozwolono zabrać głosu w trakcie sesji i przedstawić swoich racji.

Jestem więcej niż pewny, że odbije się to szerokim echem nie tylko przy okazji internetowej zbiórki na rzecz ratowania klubu, która przy okazji stała się największą antyreklamą miasta, lecz także wkrótce przy urnach. Działania radnych na niekorzyść MKS z pewnością przekonały do wzięcia udziału w referendum wszystkie osoby, które dotąd były niezdecydowane, a tych, którzy je popierali, tylko utwierdziły w słuszności podjętej decyzji i konieczności zatrzymania politycznej degrengolady nie tylko na poziomie centralnym, lecz także – jak się okazuje – lokalnym.

Marcin Suliga

2 thoughts on “Zabójcze cięcie koalicji

  • 8 lutego 2021 o 13:37
    Permalink

    Radni dają radni dobrze, radni nie dają radni źli. Należało się jak psu kiełbasa bo …. Każdy klub generuje koszty większe niż środku z zbiórki szkolnej, rodzinnego wsparcia ale nie można trwać na dotacjach gminnych cały czas. Od tego zawsze jest sponsor, podmiot który klub swoją postawą i obecnością promuje. Marka warta umieszczenia na koszulce, w maskotce czy barwach a już prawie zawsze w nazwie klubu. Niestety Panowie byli po słowie a to jak z skarbnikiem – linia robi dym bo się wielka rzecz stają klub nie ma 20 000 zł w budżecie. Mam pytanie o budżet klubu – na co zabraknie i jak on jest zbudowany bo brakuje mi rachunku kosztu ze strony działacza. To nie Karczewska Grupa Remontową że się tam kasa należy bo …

    Odpowiedz
    • 10 lutego 2021 o 04:49
      Permalink

      Bardzo żałuję, że w ostatnich wyborach samorządowych głosowałem na PIS, a nie zwracałem uwagi na osobę. Okazuje się, że osoby które weszły do rady z ramienia PIS, nie dorosły do swych zadań. Zamiast stawać w obronie interesu mieszkańców, wdają się w gierki polityczne. Wszystkie ich działania, podkreślam WSZYSTKIE, mają na celu zemstę na burmistrzu, za to że wygrał z przedstawicielem PIS. W d.. ..IE mają interes społeczny.

      Odpowiedz

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.