Poparzony sparaliżowany senior został bez pomocy

Przykuty do łóżka 80-latek uległ nieszczęśliwemu wypadkowi w domu i dotkliwie poparzył stopę. – Bez pomocy chirurga się nie obędzie. Zadzwoniłem po pomoc, ale nikt nie chciał do mnie przyjechać, nawet w mojej przychodni odmówili mi wizyty domowej – żali się Jerzy Kapuściński z Otwocka, który zadzwonił do „Linii”, prosząc o pomoc. Po naszej interwencji seniorowi pomógł personel medyczny z Przychodni Rejonowej przy ul. Armii Krajowej w Otwocku

AGNIESZKA JASKULSKA

Pan Jerzy jako młody mężczyzna ciężko pracował w kopalni w Bytomiu. – Uległem wypadkowi. Miałem złamany kręgosłup i przeszedłem długie leczenie. Doszedłem do siebie i mogłem normalnie funkcjonować, ale nie pracowałem już w kopalni. Byłem zawodowym kierowcą – wspomina 80-letni Jerzy Kapuściński. I dodaje, że ponad 40 lat temu przeprowadził się do Otwocka, gdzie do dziś mieszka razem z żoną.

– Kilka lat temu moje problemy z kręgosłupem zaczęły się nasilać i przeszedłem kolejną operację. Niestety, po zabiegu moje życie legło w gruzach. Jestem sparaliżowany i przykuty do łóżka. Mieszkamy na pierwszym piętrze w starym mieszkaniu komunalnym i ostatni raz na zewnątrz byłem w 2013 roku –  podkreśla smutno pan Jerzy. – Opiekuje się mną moja 75-letnia żona. Jestem jej za to bardzo wdzięczny, ale to dla niej coraz trudniejsze – przyznaje senior. – Kilka dni temu żona miała mnie umyć. Przyniosła w misce wrzątek, do którego miała dolać zimną wodę. Przez to, że jestem sparaliżowany, nie czuję nic, nawet bólu, dlatego nie poczułem, jak wsunąłem stopę do miski z wrzątkiem. Żona od razu zareagowała, ale stopę poparzyłem tak bardzo, że zeszła mi skóra – tłumaczy 80-latek.

Pan Jerzy potrzebował fachowej opieki, ale tu pojawił się problem. – Gdybym mógł, sam poszedłbym do lekarza, ale jestem uwięziony w domu. Zadzwoniliśmy z żoną do naszej przychodni, prosząc o wizytę domową. Odmówili. Personel tłumaczył, że podczas pandemii nie ma wizyt domowych. Odesłali mnie na Nocną Pomoc Lekarską, a tam do lekarza rodzinnego. W ostateczności moja przychodnia wystawiła mi e-receptę na leki i maść na oparzenia. Robiłem opatrunki i smarowałem stopę maścią, ale poparzenia się nie goiły, a rany ciągle krwawiły. Źle to wyglądało. Bez pomocy lekarza w ranę z pewnością wdałoby się zakażenie. W takich momentach odczuwam ulgę, że przez paraliż nie czuję bólu i nie cierpię przez poparzoną i krwawiącą stopę – tłumaczy pan Jerzy. – Nie wiedziałem, co robić ani gdzie szukać pomocy, dlatego zdesperowany zadzwoniłem do redakcji „Linii”. Na szczęście zostałem skierowany do dziennikarki o złotym sercu, Agnieszki Jaskulskiej, która od razu zajęła się moją sprawą i jeszcze tego samego dnia wiedziałem, że nie zostanę bez pomocy – podkreśla senior.

„Linia” skontaktowała się z Powiatowym Centrum Zdrowia przy ul. Batorego w Otwocku. Okazało się, że pan Jerzy nie jest pacjentem żadnej z dwóch przychodni rejonowych podlegających szpitalowi. Trudna sytuacja, w jakiej znalazł się sparaliżowany senior, poruszyła jednak naczelną pielęgniarkę z PCZ Martę Rosłaniec, która obiecała pomóc. Następnego dnia rano w domu pana Jerzego pojawiła się Dorota Jędrzejak, doświadczona pielęgniarka środowiskowa z przychodni rejonowej przy ul. Armii Krajowej w Otwocku. – Bardzo się ucieszyłem, że ktoś z wiedzą medyczną obejrzy ranę i powie, co mam robić. Pielęgniarka dobrze się mną zajęła i wszystko mi wytłumaczyła – cieszy się pan Jerzy, który od razu przepisał się ze swojej poprzedniej przychodni do przychodni rejonowej przy ul. Mickiewicza w Świdrze.

Marta Rosłaniec, naczelna pielęgniarka szpitala powiatowego, tłumaczy: – Podczas wizyty pielęgniarki okazało się, że pan Jerzy potrzebuje pomocy medycznej nie tylko w przypadku poparzonej stopy, lecz także odleżyn. Dlatego senior będzie potrzebował interwencji chirurgicznej. W związku z tym, że pan Jerzy jest już pacjentem naszej przychodni, możemy objąć go dalszą opieką i mu pomóc. Zapewnimy panu Jerzemu transport do szpitala, wizytę u specjalistów i – jeśli będzie potrzeba – również hospitalizację – podkreśla naczelna pielęgniarka ze szpitala powiatowego. I dodaje, że warunki, w jakich senior żyje, źle wpływają na jego zdrowie. 80-latek koniecznie musi mieć np. materac przeciwodleżynowy, a Ośrodek Pomocy Społecznej w Otwocku powinien zapewnić niepełnosprawnemu seniorowi pomoc pielęgnacyjną lub wolontariusza, który będzie pomagał małżeństwu w sędziwym wieku.

– Jestem pod opieką OPS-u, ale otrzymuję niewielką pomoc. Pomaga nam też rodzina, ale nie możemy ich aż tak obciążać, bo sami są w trudnej sytuacji – mówi nasz Czytelnik. – Z żoną jakoś sobie radzimy, ale szczerze mówiąc, żyjemy w tym starym mieszkaniu jak dziady. Najbardziej ubolewam nad tym, że jestem przykuty do łóżka i uwięziony w mieszkaniu od ponad siedmiu lat. Chciałbym, żeby żona mogła mnie zabrać na wózku na spacer. Marzę o tym, żeby zobaczyć niebo, poczuć wiatr, popatrzeć na zabieganych ludzi na ulicach… Mieszkamy na pierwszym piętrze i zniesienie mnie po wąskich schodach jest niemal niemożliwe – żali się niepełnosprawny mężczyzna. I dodaje, że od kilku lat pisze pisma do Urzędu Miasta w Otwocku z prośbą o zamianę dotychczasowego mieszkania na inne, na parterze. – Czekamy cierpliwie, ale nie wiem, czy się doczekamy. Jest jednak nadzieja, bo zostaliśmy wpisani na tegoroczną listę osób, którym przyznaje się mieszkania – tłumaczy Jerzy Kapuściński.

„Linia” skontaktowała się w tej sprawie z radnym Marcinem Kraśniewskim, przewodniczącym komisji zdrowia i spraw społecznych, który obiecał pomóc. – Zweryfikuję sytuację pana Jerzego. Sparaliżowana osoba powinna mieszkać na parterze – podkreśla radny Kraśniewski. I dodaje, że liczy na to, że w krótkim czasie uda się znaleźć dla niepełnosprawnego seniora i jego żony inny lokal, który ułatwi im codzienne funkcjonowanie.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.