Specjalna komisja rozpatrzy skargę na dyrektora ZGM

Skarga na dyrektora Zarządu Gospodarki Mieszkaniowej w Otwocku, o której „Linia” pisała w poprzednim numerze, jest szeroko komentowana i wzbudza wiele emocji nie tylko wśród mieszkańców, lecz także pracowników jednostki i radnych. Sekretarka zarzuca swojemu szefowi Bartłomiejowi Kozłowskiemu, p.o. dyrektora ZGM-u, mobbing i niestosowne zachowania. Tymczasem do redakcji wpłynęło pismo części pracowników, którzy bronią dyrektora przed tymi oskarżeniami. Sprawę skargi poruszono podczas środowej sesji rady miasta, ale każda próba dyskusji o niej była ucinana. Prezydent zapewnił jednak, że powoła specjalną komisję, która zbada sprawę

AGNIESZKA JASKULSKA

Na początku lutego skarga trafiła do przewodniczącej rady miasta i prezydenta Otwocka, a finalnie do radnych z komisji skarg, wniosków i petycji. 31-letnia sekretarka zarzuca swojemu przełożonemu mobbing i niestosowne zachowania, które opisała na kilku stronach skargi. Po ukazaniu się artykułu w „Linii” do redakcji wpłynęło pismo od pracowników ZGM, w którym bronią dyrektora przed oskarżeniami. Podpisało się pod nim 12 pracowników spośród ok. 50 osób pracujących w ZGM-ie, w tym żona otwockiego radnego i informatyk wykonujący zlecenia dla ZGM-u.

Pracownicy, którzy podpisali się pod pismem, stanowczo bronią dyrektora i zaprzeczają, by dochodziło do sytuacji opisanych przez sekretarkę w skardze. „Zapewniamy, że Pan Bartłomiej Kozłowski jako dyrektor ZGM-u umożliwił nam w sposób normalny wykonywanie naszej pracy, czego efekty widać gołym okiem. Pan Dyrektor stworzył nam przyjazne warunki pracy, gdzie wszyscy do siebie odnosimy się w sposób koleżeński oraz z należytym szacunkiem. Z całą pewnością sposobu bycia Pana Bartłomieja Kozłowskiego nie można zakwalifikować do niezgodnego z prawem. Nie zauważyliśmy także niestosownego zachowania w stosunku do skarżącej. Nie wiemy, co kierowało naszą koleżanką, pisząc tak szkalujące pismo. Potwierdzamy, że zachowania pana Kozłowskiego w stosunku do nas są jak najbardziej właściwe. Pismo piszemy dobrowolnie w imieniu własnym, ponieważ czujemy niesmak po podaniu do publicznej wiadomości nieprawdziwych twierdzeń” – napisali pracownicy.

„Nie wyobrażam sobie powrotu do sekretariatu”

O tym, co działo się na terenie zakładu budżetowego, według  sekretarki wiedziała większość urzędników. – Nie wyobrażam sobie powrotu do pracy i tego, że musiałabym pracować z dyrektorem, gdy na każdym kroku będę oceniana lub krytykowana przez innych pracowników – mówi w rozmowie z „Linią” 31-letnia sekretarka. – Obecnie jestem na zwolnieniu lekarskim. Przez ten długotrwały stres nabawiłam się nerwicy i jestem pod opieką specjalisty, który stwierdził, że mam stan przeddepresyjny. Dlatego od jakiegoś czasu muszę brać leki, aby normalnie funkcjonować. Obawiam się, że zostanę zwolnienia z pracy, mimo że dobrze wykonywałam swoje obowiązki służbowe – tłumaczy kobieta. I dodaje, że inna osoba zajęła się prowadzeniem sekretariatu.

Kilka dni temu dyrektor ZGM w rozmowie z „Linią” tłumaczył, że ta sytuacja jest trudna, ale pracownica, która złożyła na niego skargę, po powrocie do pracy zmieni stanowisko i nie będzie zajmowała się sekretariatem. – Nikt z urzędu nie kontaktował się ze mną, ale dotarły do mnie sygnały, że z drzwi sekretariatu zniknęła już tabliczka z moim nazwiskiem – mówi sekretarka. I dodaje, że rozważa odejście z pracy.

Czy niektórzy radni próbują zamieść sprawę pod dywan?

Pismo pracowników ZGM-u zostało odczytane przez radną Jadwigę Czarnowską podczas sesji rady miasta, która odbyła się w środę, 24 lutego (dwa dni po ukazaniu się artykułu w „Linii”). Część radnych uważa, że rada nie powinna zajmować się skargą. Joanna Chmielewska, która startowała w ostatnich wyborach samorządowych z tego samego komitetu co dyrektor Bartłomiej Kozłowski (a po jego rezygnacji z mandatu zajęła jego miejsce w radzie) stwierdziła, że skarga dotyczy typowych spraw pracowniczych i rada nie jest kompetentna, aby ją rozpatrywać. Radna złożyła wniosek, by uchwałę dotyczącą skargi przekazać prezydentowi Otwocka.

Radny Przemysław Bogusz podkreślił, że nad sprawą pochylono się już na komisji skarg, wniosków i petycji, gdzie toczyła się dyskusja na ten temat, czego efektem jest uchwała przedstawiona na sesji. – Wniosek radnej Chmielewskiej jest bezpodstawny, bo skarga została skierowana zarówno do rady miasta, jak i do prezydenta, więc nie ma sensu, aby przekazywać sprawę prezydentowi, bo on już otrzymał tę skargę – tłumaczył Bogusz. – Obecnie możemy zdecydować, czy rada zajmie się wyjaśnieniem skargi, czy nie, a prezydent i tak będzie wyjaśniał sprawę – podkreślił radny. I zwrócił uwagę, że radna Czarnowska przytoczyła list pracowników ZGM-u, który nie dotyczy skargi, tylko artykułu w gazecie. – Skarga jest obszernie opisana i dotyczy dyrektora zakładu budżetowego. Nie naszą rolą jest wybierać, na co ludzie mają się skarżyć. Każdy pracownik może złożyć skargę na to, co jego zdaniem jest nieprawidłowe – tłumaczył Bogusz. I podkreślił, że to radni powinni rozpatrzyć skargę na kierownika jednostki podległej prezydentowi. – Skarga pracownicy ZGM-u to nie jest sprawa typowo pracownicza, bo dotyczy zarządzania całym zakładem budżetowym, w tym zarządzaniem pracownikami. Dlatego powinniśmy wiedzieć, co tam się dzieje. Traktuję wniosek radnej Chmielewskiej jako próbę zamiecenia sprawy pod dywan i nie zgadzam się z tym – stanowczo stwierdził Bogusz.

Jakub Kosiński, wiceprzewodniczący rady miasta, który prowadził obrady, ucinał dyskusję. – To nie jest dobry moment, aby każdy przedstawiał swoje zdanie. Komisja skarg i petycji nie może zamienić się w komisję śledczą. Mamy dwa rozwiązania: przyjąć uchwałę o przedłużeniu terminu rozpatrzenia skargi lub przegłosować wniosek radnej Chmielewskiej. Mecenas potwierdziła, że jest taka możliwość prawna. Dlatego nie ma potrzeby wydłużać dyskusji. Radni wyrażą swoją opinię poprzez głosowanie – stwierdził Kosiński.

Radny Marcin Kraśniewski zwrócił uwagę, że rada powinna zdecydować się, kto i kiedy ma rozpatrywać skargi. – Raz skargę rozpatruje rada, innym razem prezydent. Tak nie może być. Powinniśmy wypracować jakieś jedno stanowisko, aby w przyszłości uniknąć takich sytuacji – podkreślił. Wiceprzewodniczący Kosiński wyjaśnił, że w przypadku skarg pracowniczych na przełożonych jednostek budżetowych w pierwszej kolejności skargą powinien zająć się prezydent, a rada powinna analizować i sprawdzać, w jaki sposób toczy się postępowanie wyjaśniające. Radna Urszula Golińska złożyła wniosek o zakończenie dyskusji, który został przyjęty.

Radni skupili się na wniosku radnej Chmielewskiej, który dotyczył zmiany uchwały w sprawie przekazania skargi pracownicy ZGM według właściwości, czyli do prezydenta miasta. Mecenas urzędu zwróciła uwagę, że należy zdjąć uchwałę o przedłużeniu terminu rozpatrzenia skargi, aby wprowadzić nową, która uwzględniała wniosek radnej, lub zmienić treść dotychczasowej uchwały. Radni przegłosowali zmiany: 11 radnych było „za”, dwie osoby głosowały „przeciw”, a trzy wstrzymały się od głosu.

Skargą zajmie się prezydent i specjalna komisja

Przed głosowaniem nad zmienioną uchwałą głos zabrał prezydent Jarosław Margielski. – Skarga pracownicy ZGM wpłynęła również do mnie, ale nie będę jej weryfikował jednoosobowo. Zamierzam powołać specjalną komisję, która wnikliwie i obiektywnie zbada tę sprawę. W zależności od wyników tych ustaleń, zostaną podjęte stosowne działania – zapewnił prezydent. I dodał, że rozważa wprowadzenie w jednostkach budżetowych procedur, które pomogą w rozwiązywaniu spraw pracowniczych lub o charakterze mobbingowym, aby w przyszłości uniknąć podobnych sytuacji.

Na koniec rada przegłosowała projekt uchwały dotyczącą przekazania skargi prezydentowi. „Za” głosowali: Joanna Chmielewska, Jadwiga Czarnowska, Wojciech Dousa, Urszula Golińska, Andrzej Gurdziel, Radosław Kałowski, Jakub Kosiński, Arkadiusz Krzyżanowski, Jarosław Łakomski, Stanisław Stanaszek. „Przeciw” byli Przemysław Bogusz i Marcin Michalczyk. Od głosu wstrzymali się: Marcin Kraśniewski, Małgorzata Rock, Andrzej Sałaga. Nieobecni byli: Mateusz Głasek, Monika Kwiek, Ireneusz Paśniczek, Dariusz Piętka, Mariusz Strawiński, Ireneusz Wojtasik. Skarga została więc przekazana do rozpatrzenia prezydentowi.

W piątek na swoim profilu w mediach społecznościowych prezydent Jarosław Margielski napisał m.in.: „(…) chciałbym zaapelować do wszystkich o zachowanie wstrzemięźliwości w orzekaniu wyroków i wydawaniu publicznych osądów wobec obu stron. Sprawa, która dotyczy kwestii pracowniczych w Zarządzie Gospodarki Mieszkaniowej w Otwocku, zostanie zbadana zgodnie z obowiązującymi przepisami i procedurami z zachowaniem obiektywizmu i bezstronności. Każdy ma prawo do skargi, każdy ma też prawo do obrony, a ferowanie pobieżnych wyroków – tak po ludzku – może być szkodliwe i krzywdzące nie tylko dla stron sporu, lecz także dla jego pośrednich uczestników.”

4 thoughts on “Specjalna komisja rozpatrzy skargę na dyrektora ZGM

  • 1 marca 2021 o 15:01
    Permalink

    Nie osądzam. Nie byłem świadkiem i nie tkwię w tym środowisku. Ale uważam, że komentarz osoby, która jest „żoną otwockiego radnego i informatykien wykonującym zlecenia dla ZGM-u.”
    Jest stanowczo nie na miejscu. Ta pani powinna wstrzymać się od takich opinii, bo w tej sytuacji każdy ma prawo powiedzieć, że broni osoby na której jest utrzymaniu

    Odpowiedz
  • 2 marca 2021 o 13:56
    Permalink

    Pracownicy wystosowali list. I świetnie bo może w stosunku do nich przełożony nie wykazywał takich zachowań jak do pani sekretarki. Ale oficjalne wskazywanie bo do nich zawsze był kulturalny więc tak na pewno jest i było jest nie ma miejscu. W ten sposób zmuszamy ofiary jakichkolwiek przestępstw do milczenia…bo to przecież taki dobry chłopak jest

    Odpowiedz
    • 2 marca 2021 o 21:58
      Permalink

      Przecież to są jaja kilka łbów się podpisało pewnie pod namową tego leszcza i jakiś informatyk. No kurw.. trudno żeby Kozioł chciał się dobierać do jakiegoś ciula w okularach co siedzi na kompie 😂😂

      Odpowiedz
  • 3 marca 2021 o 22:43
    Permalink

    To dopiero pajac. Żona złożyła podpis. Niech jeszcze zbierze podpisy od teściów. Współczucie dla rodziny tego tumana. Znamy się od wielu lat. Zawsze był tanim bawidamkiem. Jedyne pocieszenie dla jego rodziny to fakt że za dużo nie zdołał zdziałać ze swoimi końskimi zalotami. Każda normalna kobieta odganiała się od takiego ścierwa jak od muchy srajki.

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.