Mieszkańcy żądają likwidacji nadajnika! 

Wystarczyło kilka dni, aby w Piotrowicach w gminie Karczew wyrósł kolejny maszt operatora telefonii komórkowej. – Nie odpuścimy! Nikt nie wiedział, że tu powstanie taka budowla, tym bardziej że naprzeciwko stoi drugi maszt – protestują przeciwko nadajnikowi mieszkańcy, którzy obawiają się o swoje zdrowie i bezpieczeństwo

ALEKSANDRA CZAJKOWSKA

Masztów telefonii komórkowej przybywa nie tylko w Józefowie i Otwocku, o czym „Linia” pisała w poprzednich numerach, lecz także w gminie Karczew. W Piotrowicach mieszkańcy również walczą z tym niechcianym sąsiedztwem, zwłaszcza że jeden nadajnik już stoi po drugiej stronie ulicy, obok stacji paliw. Drugi maszt został zlokalizowany na terenie, który cały czas się rozbudowuje i przybywa na nim domów jednorodzinnych. Jak mówią mieszkańcy, powstał on w błyskawicznym tempie, a oni sami dowiedzieli się o wszystkim, gdy zostały przywiezione elementy nadajnika. To był piątek, a w weekend urzędy są zamknięte, więc mogli zacząć działać dopiero od poniedziałku.

– Dla mnie to samowola. Żeby nikt nic o tym wcześniej nie wiedział?! Czy my już nic nie mamy do powiedzenia?! – bulwersuje się sołtys Piotrowic Joanna Jedlińska. – Jest grupa osób bardzo zaangażowanych w tę sprawę, którzy mi pomagają, zbierają podpisy. Trzeba im podziękować za tak duże wsparcie – dodaje. Sołectwo mówi jednym głosem, ewidentnie sprzeciwia się temu masztowi i nie życzy sobie takiego sąsiedztwa. Działka, na której stanął nadajnik, należy do osoby prywatnej, mieszkającej w Otwocku i dzierżawiącej ten teren operatorowi sieci telefonii komórkowej.

W przypadku procedury na zgłoszenie taki nadajnik może „wyrosnać” pod oknami domów błyskawicznie, bo proces otrzymania wszystkich pozwoleń jest bardzo uproszczony, a na zgłoszenie ewentualnych zastrzeżeń są tylko trzy dni. Nie potrzeba raportów oddziaływania na środowisko ani decyzji lokalizacji inwestycji celu publicznego, którą wydaje wójt, burmistrz lub prezydent. Wystarczy wystąpić do starostwa o zgodę na postawienie nadajnika w ramach zgłoszenia, tak jak to było w Piotrowicach, choć w sierpniu 2020 roku starosta wydał inwestorowi decyzję odmowną. W uzasadnieniu podano, że taka konstrukcja, bez stałego, typowego fundamentu żelbetowego zagłębionego w gruncie o dużej wysokości, może spowodować zagrożenie dla bezpieczeństwa ludzi i tego, co znajduje się na sąsiednich działkach budowlanych.

Od tej decyzji operator odwołał się do wojewody, który uchylił decyzję starosty (22 grudnia 2020 roku) i umorzył postępowanie, uznając, że przedsięwzięcie jest zgodne z prawem. To oznacza, że zgłoszenie zostało skutecznie podjęte. – Sprawa nie wróciła więc do nas do ponownego rozpatrzenia, bo operator ma decyzję. Uchylając decyzję starosty i umarzając postępowanie, wojewoda dał zielone światło na realizację tej inwestycji. To oznacza, że operator zrealizował ją legalnie – mówi w rozmowie z „Linią” Józef Michałowski, dyrektor wydziału architektury i budownictwa w starostwie.

Decyzję o złagodzeniu zasad instalacji małych nadajników telekomunikacyjnych podjęła Komisja Europejska. Oznacza to, że nadawcy mogą rozstawiać małe nadajniki, które mają niższą moc niż pełnowymiarowe maszty, co z kolei powoduje, że takie małe maszty są rozmieszczone znacznie gęściej niż dotychczas. Obowiązujące ustawodawstwo bardziej wspiera operatorów, niż utrudnia im budowę takich nadajników. – Jeśli w dokumentacji projektowej normy  środowiskowe dotyczące promieniowania nie są przekroczone zgodnie z obowiązującym rozporządzeniem, to nie możemy wymagać przeprowadzenia postępowania środowiskowego. A wszyscy operatorzy przedstawiają dokumenty, w których wykazują, że promieniowanie mieści się w granicach normy – zwraca uwagę Michałowski.

Mimo tych wszystkich trudności mieszkańcy Piotrowic nie poddają się i szukają pomocy, gdzie tylko mogą. Wysłali już pisma do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, starostwa oraz Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Warszawie. Informują w nich, że maszt powstał z nadużyciem przepisów prawa budowlanego i oddziaływanie pól elektromagnetycznych może stwarzać zagrożenie dla ludzi, mogą wystąpić u nich choroby, w tym nowotwory. Oczekują, że nadajnik zostanie usunięty. Czują się zlekceważeni i pominięci w całym postępowaniu. – Jeśli to nic nie da, złożymy pozew zbiorowy. Nie może być tak, że nie mamy nic do powiedzenia w tej sprawie – mówi w rozmowie z „Linią” sołtys Joanna Jedlińska. Na razie mieszkańcy czekają na kontrolę PINB-u, która ma odbyć się w ciągu miesiąca. – Chcemy, żeby ten maszt został rozebrany i zlikwidowany, będziemy o to walczyć, na pewno nie odpuścimy – zapowiada sołtys.

Burmistrz Michał Rudzki zwraca uwagę, że niestety w tym przypadku gmina nie mogła w jakikolwiek sposób zatrzymać budowy, ponieważ zostały zmienione przepisy, które w znaczny sposób uprościły procedurę umożliwiającą inwestorowi otrzymanie zgody na postawienie tego masztu. – Urząd Miejski w Karczewie na mocy zmiany w przepisach został wykluczony z postępowania. Inwestor nie potrzebował decyzji o ustaleniu lokalizacji inwestycji celu publicznego. Nie było też obowiązku uzyskania tzw. decyzji środowiskowej, podczas wydawania której mieszkańcy mogliby wyrazić swoje stanowisko. Obecnie możemy jedynie działać w zakresie interwencyjnym i tak też robimy. Niezwłocznie podjęliśmy kroki w tym kierunku, powiadamiając PINB. Domagamy się, aby ten organ skontrolował, czy instalacja stoi zgodnie z prawem. Ponadto skontaktowaliśmy się z pełnomocnikiem inwestora, aby złożył dokumenty do postępowania środowiskowego, co pozwoli nam ocenić, czy realizowana inwestycja ma wpływ na środowisko – powiedział w rozmowie z „Linią” burmistrz Karczewa.

Ostatnią deską ratunku dla mieszkańców Piotrowic może być wzruszenie decyzji wojewody. Muszą tylko napisać wniosek w tej sprawie i odpowiednio go uargumentować. Pismo rozpatruje wojewódzki sąd administracyjny.

5 komentarzy do “Mieszkańcy żądają likwidacji nadajnika! 

  • 5 marca 2021 o 15:55
    Permalink

    mieszkańcy! strzeżcie się napromieniowania, owińcie swoje domostwa folia aluminiową przed zagładą 5G !

    Odpowiedz
  • 5 marca 2021 o 16:22
    Permalink

    Używać telefonów komórkowych to się nie boją. A nadajnika już tak. Brak słów… A potem jeszcze płacz że zasięg kiepski.

    Odpowiedz
    • 6 marca 2021 o 18:30
      Permalink

      „Ostatnią deską ratunku dla mieszkańców Piotrowic” Pani Redaktor też bo się 5G?

      Odpowiedz
  • 6 marca 2021 o 11:40
    Permalink

    Jakby był zainstalowany na wieży kościelnej (jak na Ługach) to wszystko byłoby OK.

    Odpowiedz
  • 6 marca 2021 o 14:29
    Permalink

    Zeby jesce tylko tej elektryki nie było, to my by juz byli prawie jak doma.

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.