Wielogłowy Smok

Od wielu lat otwocki Klub SMOK jest postrzegany jako mekka punkrockowych klimatów, ale to tylko jedno z wielu obliczy tej „kulturalnej bestii”. Dla jednych to miejsce rockowych inicjacji i obcowania ze sztuką awangardową, dla innych wspomnienie dawnych dyskotek albo seniorskich dancingów. Ktoś powie, że klub kojarzy mu się ze świetnymi wystawami i spotkaniami autorskimi, a inny wróci myślami do warsztatów plastycznych albo beztroskich zabaw w czasie akcji „Lato w mieście”. I wszyscy będą mieli rację, bo to miejsce, w którym zawsze dużo się działo, i to już od ponad 40 lat!

PRZEMEK SKOCZEK

W SMOK-u od zawsze dużo się działo i odwiedzali go barwni artyści. To miejsce tętniło życiem

Jeśli mamy szukać plusów pandemii, to jednym z nielicznych jest nadmiar wolnego czasu, który można jakoś ciekawie spożytkować. Wieloletni kierownik SMOK-a Jacek Grymuza postanowił pogrzebać w archiwach i zanurzył się w obszernych zbiorach fotografii dokumentujących życie klubu na przestrzeni ostatnich kilku dekad. Zaczął publikować je w internecie i otworzył tym samym wielkie pudło ze wspomnieniami. To dla setek otwocczan prawdziwy wehikuł czasu. Uznaliśmy, że warto przy tej okazji przybliżyć historię tego najsłynniejszego klubu w mieście.

To nie bajka

SMOK to placówka kulturalna, edukacyjna i rozrywkowa, która powstała pod koniec lat 70. XX wieku. Co ciekawe, zakładano go pierwotnie jako klub ZSMP – Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej. Miał być połączony organizacyjnie z budowanym w tym samym czasie ośrodkiem wypoczynkowym Pol-Hotel znajdującym się w lesie na granicy z Celestynowem.

– Pol-Hotel powstał, ale z planów klubowych z jakiegoś powodu ZSMP zrezygnował, może było już krucho z kasą. Sale były niemal gotowe, więc Otwocka Spółdzielnia Mieszkaniowa, do której należał i nadal należy cały ten budynek, postanowiła dokończyć dzieła i otworzyć nowy klub kultury. Zrobiono to we współpracy z Miejskim Ośrodkiem Kultury – opowiada obecny kierownik klubu Jacek Grymuza. – Za tym kryje się zresztą tajemnica nazwy. Nie ma ona nic wspólnego z bajkowym potworem ziejącym ogniem. Był to po prostu skrót pochodzący od nazw tych dwóch instytucji. SM to Spółdzielnia Mieszkaniowa, a OK to Ośrodek Kultury. Powstał SMOK i tak zostało – tłumaczy.

Pierwszą kierowniczką klubu była pani Jolanta Misiewicz, która pracowała równocześnie jako wicedyrektor MOK-u. Szefem ośrodka był w tym czasie Ryszard Budzynowski, a potem Wojciech Gałecki. Jolantę Misiewicz na początku lat 90. zastąpiła Barbara Parol, a w 1997 roku, wraz z likwidacją MOK-u i powołaniem w to miejsce Otwockiego Centrum Kultury, stery SMOK-a przejął Jacek Grymuza. Dzierży je do dziś, z krótką przerwą.

Klub od początku miał liczne propozycje zarówno dla dzieci i młodzieży, jak i dorosłych, w tym seniorów. Organizowano zajęcia, warsztaty, teatrzyki, koncerty, wykłady. Stosowny opis tamtych działań znajdujemy w artykule poświęconym otwockiej kulturze, który ukazał się w 1980 roku w dzienniku „Słowo Powszechne”. „W osiedlu »Warszawska« działa filia MOK prowadzona wspólnie z Otwocką SM (…). W klubie działa amatorski zespół muzyki młodzieżowej, sekcja miłośników muzyki rozrywkowej, kółko plastyczne dzieci mieszkających w tym osiedlu, teatrzyk kukiełkowy, sekcja tenisa stołowego. W przygotowaniu – uruchomienie Dyskusyjnego Klubu Filmowego, co uzależnione jest jednak od otrzymania odpowiedniej aparatury. (…) Klub ma nadto ambicję, aby w miarę możliwości resocjalizować – w sensie przynajmniej kulturalnym – tzw. trudną młodzież mieszkającą w bliskiej okolicy. Notuje już na tym odcinku pewne sukcesy. Nadto organizuje herbatki dla emerytów z osiedla. Aktywnie działa na Warszawskiej koło PKPS (Polski Komitet Pomocy Społecznej – przyp. red.) z panem Franciszkiem Przywarą na czele”.

Disco z fetorkiem

– Nie wiem, na ile skuteczna była ta działalność resocjalizacyjna, bo w latach 80. SMOK słynął też z hucznych dyskotek. Co tu się działo! Bawiła się tu m.in. menażeria, która w kolejnej dekadzie zasłynęła jako tzw. otwocka mafia. Na dole, w miejscu obecnej biblioteki, działała kawiarnia. Prowadziła ją ajentka wynajmująca lokal od spółdzielni. Oficjalnie kawiarnia nie serwowała alkoholu, ale tajemnicą poliszynela było to, że można było się tam „uskrzydlić” szklaneczką czegoś mocniejszego i wracać na górę, by dalej dobrze się bawić. Jak to zwykle bywa na dyskotekach, i tu nie obywało się bez awantur i bójek – opowiada Jacek Grymuza, który był w tym czasie licealistą i okazjonalnie pojawiał się w klubie z przyjaciółmi.

Z kawiarni po kręconych schodach schodziło się do pomieszczeń, które pierwotnie miały być przeznaczone na dyskotekę, ale nigdy tych planów nie zrealizowano. – Z powodu jakiegoś błędu konstrukcyjnego w piwnicach po każdym większym deszczu wylewała studzienka i wraz z wodą wypływały z niej też różne nieczystości. Ten problem wracał zresztą jeszcze w latach 90., gdy już tu pracowałem, a na dole były m.in. sale prób – wspomina obecny kierownik.

Apel pokoju

Bezcennym świadkiem historii tego miejsca jest klubowa kronika. Jej lektura przynosi wiele ciekawostek dotyczących wczesnej działalności SMOK-a. Wzrusza i bawi. Zaczyna się od następującego wpisu: „Dnia 29 XII 1978 roku Filia MOK rozpoczęła działalność jako klub MOK i OSM. Na spotkaniu inauguracyjnym gościliśmy władze Warszawskiego Ośrodka Kultury, władze polityczno-administracyjne m. Otwocka oraz przedstawicieli miejskich placówek kulturalno-oświatowych, instytucji i organizacji społecznych. Spotkanie uświetnione zostało występami znanych artystów Stołecznej Estrady”.

W kronice są udokumentowane liczne występy artystyczne, m.in. Janusza Laskowskiego, autora słynnych „Kolorowych jarmarków”, rozsławionych przez Marylę Rodowicz. Z grupą Tender gościł tu młody Tomasz Szwed, który potem zasłynął jako największa polska gwiazda muzyki country. Można nawet wypatrzyć Helenę Norowicz. Dziś ta 80-latka jest wziętą modelką i głośno o niej w mediach. Wówczas była aktorką warszawskiego teatru Studio i jak widać, jeździła też z występami gościnnymi. Na archiwalnej fotografii widzimy ją na klubowej scenie przy mikrofonie. Publiczność bawili tu kabareciarze, odbywały się spektakle, pokazy mody, a nawet koncerty jazzowe.

Oczywiście SMOK to nie tylko działalność kulturalna i rozrywkowa. Sala była wykorzystywana na najróżniejsze spotkania. Na kilku fotografiach widać na ścianie dużą flagę Korei Północnej, a w tłumie skośnookie twarze. Nie jest tajemnicą, że Otwock utrzymywał z tym krajem dość bliskie relacje od lat 50., gdy miasto przyjęło kilkaset koreańskich sierot, które straciły rodziców w czasie wojny. Do dziś mamy tu członków Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Koreańskiej. Jedno z takich spotkań zostało udokumentowane w klubowej kronice.

Największe wrażenie robi jednak Apel Pokoju z 11 listopada 1983 roku, pod którym złożono kilkadziesiąt podpisów ówczesnych uczestników zajęć klubowych. Czytamy w nim: „My dzieci z Klubu Miejskiego Ośrodka Kultury i Otwockiej Spółdzielni Mieszkaniowej SMOK w Otwocku przyłączamy się do licznych żądań społeczeństw innych państw jak też naszego narodu i wraz z nimi żądamy zaniechania instalacji w Europie Zachodniej nowych amerykańskich atomowych rakiet średniego zasięgu oraz zaprzestania zbrojeń atomowych na Wschodzie i Zachodzie. My polskie dzieci przeciwstawiamy się gwałtownemu wyścigowi zbrojeń, przeciwstawiamy się nowym amerykańskim rakietom jądrowym na naszym kontynencie, przeciwstawiamy się koncepcjom prowadzenia rzekomo ograniczonych działań nuklearnych w Europie przygotowywanych w gabinetach NATO. (…) Wyrażamy uznanie dla dotychczasowych propozycji Związku Radzieckiego w dziedzinie rozbrojenia. Jeszcze raz pełnym głosem wołamy o pokój!”Ten wpis to zabawny, ale i nieco straszny znak czasów epoki słusznie minionej, gdy nawet dzieci były przedmiotem propagandy ówczesnych władz…

Scena muzyczna

SMOK do dziś słynie przede wszystkim z działalności muzycznej i koncertowej, która zaczęła dominować od lat 90. Na przestrzeni ostatnich 30 lat zorganizowano tu kilkaset koncertów, a występowali w nich najlepsi polscy, czasem też zagraniczni artyści. Tu również rozpoczęła swoją działalność słynna Komuna Otwock, organizując pierwsze performance’y i koncerty. To już jednak odrębny rozdział historii SMOK-a, który przedstawimy wkrótce.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.