Zmysłowy Sławomir

„Będę z nią” to najnowsza piosenka Sławomira, do której teledysk był nagrywany m.in. w okolicy Otwocka. Premiera odbyła się 19 marca, w dniu 38. urodzin showmana

Utwór pochodzi z najnowszej płyty „The Best Of”, która mimo przekornego tytułu zawiera 15 premierowych utworów. Znajdziemy na niej m.in. promującą krążek piosenkę „Weselny pyton”, która szybko stała się przebojem z 17 milionami wyświetleń na YouTubie. Można się spierać, czy twórczość Sławomira, ochrzczona swego czasu mianem rock polo, to nadal parodia gatunku disco polo, czy już jego nieodrodna część. Niech to ocenią sami odbiorcy. Niewątpliwy jest natomiast sukces artysty, który w czasie pięciu lat z niemal anonimowego aktora przerodził się w gwiazdora polskiej sceny tanecznej.

Czy „Będę z nią” ma szansę na status przeboju zbliżającego się lata, tak jak było z „Miłością w Zakopanem”? Zapewne tak. Tym bardziej że w nagraniu gościnnie wziął udział wybitny akordeonista Marcin Wyrostek. Pikanterii dodaje fakt, że na ekranie pojawia się w negliżu zmysłowa żona Sławomira, Kajra.

Z typowym dla siebie humorem SŁAWOMIR o swojej karierze opowiada w rozmowie z Przemkiem Skoczkiem

Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! Nowy teledysk to piękny prezent. Ponoć był realizowany w naszej okolicy?

– Bardzo dziękuję. Zawsze z okazji moich urodzin mam dla fanów prezent – nowy klip i piosenkę. W tym roku obdarowuję ich podwójnie, ponieważ wyszła nasza nowa płyta „The Best Of” z aż 15 nowymi piosenkami. Zdjęcia do klipu robiliśmy blisko Warszawy: nad Zegrzem, w Otwocku i jego okolicach. Warto rozejrzeć się wokół, zawsze znajdzie się ciekawe miejsce do skamerowania.

Za nami piątkowa premiera piosenki „Będę z nią”. Śpiewa pan o swojej żonie? Chwilami jest pikantnie…

– To najbardziej zmysłowy klip Sławomira, uważam go też za najpiękniejszy. Cieszę się, że fani tak spektakularnie go przyjęli. Piosenka „Będę z nią” powstała dla mojej żony z okazji jej urodzin. Kajra ma wszystko, czego chce, ale urodzinowej piosenki jeszcze nie dostała. Było to dla mnie znacznie tańsze od tradycyjnych diamentów.

Kajra jest dla pana bardziej muzą czy partnerką w tym szalonym muzycznym przedsięwzięciu pt. Sławomir?

– Projekt tworzymy razem. To nasza siła. Pierwsza piosenka, „Megiera”, powstała dla niej. Śpiewam też o Magdalenie w „Miłości w Zakopanem”, a teraz przenoszę się do czasów, kiedy się w niej zakochałem i postanowiłem, że „Będę z nią”. Kajra to najlepsza muza i przyjaciel na muzycznej drodze. Bardzo mnie inspiruje, jeszcze bardziej wkurza, kiedy każe pisać teksty od początku. Tak było w przypadku piosenki „Baklava” z nowej płyty. Nie chciałem tego robić, więc rzuciła szklanką i rozbiła podwójnie platynową płytę na naszej wall of glory. Ale sprawnie wymieniłem szkło, a tekst prędziutko przepisałem.

Jak to wszystko właściwie się zaczęło? Kiedy Sławomir Zapała stał się TYM Sławomirem? Słyszałem już dwie albo trzy wersje. Tak rodzi się mit?

– Najbliżej prawdy jest historia, którą pokazujemy w klipie. Był taki świt, kiedy zobaczyłem Kajrę pływającą nago w jeziorze. Ta scena pojawia się w naszym teledysku. Były romantyczne imprezy i… no właśnie, to po prostu najlepiej zobaczyć samemu na naszym kanale na YouTubie.

Szturmem podbił pan polską scenę muzyczną. Rock polo okazało się strzałem w dziesiątkę. Spodziewał się pan aż takiego sukcesu?

– Wczoraj dostałem materiał z ukraińskiej telewizji, w której w superpopularnym „Diesel Show” zaśpiewano moją piosenkę. Oczywiście po ukraińsku. I tak bardzo ludzie się bawili, że byłem dumny i szczęśliwy. Moja piosenka trafiła na konsole do gier i poszła w świat. W Polsce trwała poważna konferencja państwowa i zobaczyłem, co się działo na Krupówkach. Ludziom moja muzyka kojarzy się z radością i wolnością. Daje im choć na chwilę poczucie normalności. Tęsknię za koncertami i spotkaniami twarzą w twarz. To od fanów dostałem szansę na pierwszą płytę. Pamiętam o tym. Razem z Kajrą klip do „Będę z nią” stworzyliśmy tak, by dał ludziom słońce i witaminę D. To nasza muzyczna szczepionka.

Ponoć wsparcie na początku zapewnił panu Tymon Tymański.

– I Piotr Kędzierski. Pierwsza audycja radiowa Sławomira była w Rock Radio. Panowie dodali nam skrzydeł i wiary, że warto, a Tymon jest twórcą nazwy „rock polo”, która przyjęła się jako nowy nurt muzyczny.

Kariera rozwija się według oczekiwań? Czasem „ta bestia” potrafi wymknąć się spod kontroli.

– Bardzo lubię rockpolowe przygody, których nie da się przewidzieć. Spisuję je i myślę, że kiedyś będą podstawą niezłej komedii. Kocham koncerty live, spotkania, podróże z całym zespołem. Był taki moment, że pracy było tyle, że nawet manager z 40-letnim doświadczeniem zaczął się gubić.

Czyj był pomysł na wizerunek? Wąs, zaczeska – to kontrowersyjny ruch, przysporzył tylu fanów, co krytyków.

– Tak. Normalnie mam wspaniałą bujną grzywkę, ale na potrzeby Sławomira codziennie golę głowę i robię zakola. Sławomir to radosna część mnie. Lubię się śmiać z siebie. To, że jesteśmy w takim momencie kariery, świadczy o tym, że Polacy mają ogromne poczucie humoru i chcą bawić się naszą konwencją.

Czy broda oznacza, że czas na zmiany?

– Jaka broda? (śmiech)

Jak minął 2020 rok i jakie są pana plany na 2021 rok? Pandemia nie odpuszcza.

– Był wspaniały, pełen twórczej pracy, powstała płyta „The Best Of”, o której od dawna marzyłem. Wcześniej, przy tak intensywnym koncertowaniu, nie było mowy o wejściu do studia. Nakręciliśmy trzy piękne teledyski. Mogłem cieszyć się czasem z synkiem i spać we własnym łóżku. Nie musiałem nocami szukać łazienki po hotelowych apartamentach.

Oczywiście bardzo brakowało nam bezpośredniego kontaktu z ludźmi i możliwości, żeby zagrać materiał z nowej płyty i sprawdzić, jak działa na słuchaczy. Na szczęście jest YouTube i ja zawsze po premierze odpisuję na wszystkie komentarze. Robię to osobiście

Z wykształcenia jest pan aktorem. Czy szykuje się coś na tym polu?

– Razem z Kajrą niebawem będzie można zobaczyć nas w bardzo popularnym serialu, gdzie zagramy… siebie. Dostałem też propozycję fabuły od najlepszej polskiej reżyserki i zamierzam z niej skorzystać. Czekamy też z żoną na powrót „Skoku w bok” w stołecznym Teatrze Capitol.

Volfi wciąż na chodzie? Oby tak. Pozostaje życzyć szerokiej drogi. Życiowej i artystycznej.

– Oczywiście! Lśni, błyszczy i służy nam cały czas. Ale zdradzę ci, że ma braciszka, którego możecie podziwiać w klipie „Będę z nią”. Życzę wszystkim czytelnikom „Linii Otwockiej” zdrowia, pogody ducha i zapraszam po szczepionkę z witaminą D na nasz kanał na YouTubie.

One thought on “Zmysłowy Sławomir

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.