Jesteśmy spokojniejsi, ale chcemy wrócić do gry

PKS Radość jest chyba w najlepszej sytuacji ze wszystkich drużyn z terenu linii otwockiej. W przypadku powtórzenia scenariusza z poprzedniego sezonu i odwołania rundy wiosennej zespół trenera Łukasza Stasiuka będzie mógł cieszyć się z awansu do ligi okręgowej. Prezes PKS Radość MATEUSZ CHMIELEWSKI zastrzega jednak, że wszyscy w klubie woleliby uniknąć takiej sytuacji i potwierdzić swoje aspiracje w normalnej ligowej rywalizacji

Prezes PKS Radość Mateusz Chmielewski (z lewej) wierzy, że drużynie trenera Łukasza Stasiuka uda się wrócić w tym sezonie do gry i potwierdzić wysoką formę na boisku

Jak zapatrujecie się na wstrzymanie inauguracji drugiej części sezonu piłkarskiego w niższych ligach? Zgadzacie się z tą decyzją czy przeciwnie, jesteście nią rozczarowani?

– Spodziewaliśmy się, że może dojść do takiej sytuacji, choć trener Łukasz Stasiuk do końca był optymistą i wierzył, że jednak wystartujemy zgodnie z harmonogramem. Wszystkie nasze przygotowania, cykle treningowe i sparingi, zostały ustawione tak, żebyśmy pod koniec marca byli gotowi na pierwszy mecz ligowy w tym roku. Jeszcze na początku roku analizowaliśmy, czy nie zacząć treningów nieco później, żeby oszczędzić piłkarzom czekania na pierwszy mecz w lidze, bo gdzieś tam pojawiały się obawy, że może się powtórzyć scenariusz z ubiegłego roku. To były jednak przewidywania, ale realny termin został wyznaczony i to on był naszym punktem odniesienia. Nie mogliśmy więc ryzykować, że zaczniemy przygotowania za późno. Mamy za dużo do stracenia.

W porównaniu z ubiegłym sezonem teraz jesteście w nieco innej sytuacji. Wiadomo, co zrobi Mazowiecki Związek Piłki Nożnej przy ewentualnym wcześniejszym zakończeniu rozgrywek i co to będzie oznaczało dla PKS-u. Jako lider rozgrywek klasy A możecie dość spokojnie czekać na rozwój wypadków.

– Tak, ale mimo wszystko jest jakaś taka sportowa zadra, bo chcielibyśmy udowodnić swoją przewagę na boisku. Pokazać, że byliśmy najlepsi nie tylko w kilku meczach, lecz także w całym sezonie i ten awans naprawdę nam się należał.

Teraz czekamy na rozwój sytuacji i zobaczymy, jak to wpłynie na rozgrywki. Wiemy, że MZPN pierwsze kolejki rundy wiosennej przeniósł na terminy środowe. Te dwa mecze w środku tygodnia jakoś przetrwamy, ale jeśli kolejne spotkania zostaną odwołane, może pojawić się problem, bo nie wszyscy będą mogli zebrać skład, a przede wszystkim przygotować boisko, by zagrać w godzinach wieczornych.

Z tego, co wiem, wynika, że Związek zabezpieczył się na tę okoliczność specjalną uchwałą, wedle której jeśli nie uda się nam wrócić do gry pod koniec kwietnia, pierwsze mecze rundy rewanżowej mogą zostać anulowane i zaczniemy rywalizację od piątej lub szóstej kolejki. Może to nie będzie do końca sprawiedliwe dla wszystkich, ale zawsze to jakieś wyjście z sytuacji.

Wiem, że trener Stasiuk był zły przede wszystkim na to, że rozgrywki seniorskie zostały wstrzymane, a tymczasem drużyny dziecięce i młodzieżowe wciąż grają.

– Dla mnie to jest pewien paradoks, bo tak naprawdę czym, poza umiejętnościami, różni się chłopak grający obecnie w lidze juniorów w kategorii U18 czy U17 od tego, który gra w takiej lidze jak nasza? Moim zdaniem w tej kwestii powinna być spójność: albo gramy wszyscy, albo nie gra nikt. Biorąc pod uwagę to, jak szybko rośnie liczba zakażeń, obawiam się, że niedługo zostaną wstrzymane również rozgrywki młodzieżowe (już po przeprowadzenie wywiadu rozgrywki młodzieżowe także zostały zawieszone – przyp. red.).

Działacze Wisły Dziecinów, która miała trochę więcej szczęścia i w lidze okręgowej zdążyła rozegrać jeden mecz w rundzie wiosennej, wystosowali do Mazowieckiego Związku Piłki Nożnej pismo, w którym jasno komunikują, że nie zgadzają się z decyzją o wstrzymaniu rozgrywek, i proszą o jej zmianę. Apelują do innych klubów o poparcie swojego wniosku. Jakie jest wasze stanowisko?

– PKS Radość wystosował do MZPN pismo w podobnym tonie przy okazji przerwy w poprzednim sezonie. Podpisujemy się pod nim, bo przez ostatnie miesiące włożyliśmy sporo czasu, serca, sił, a nawet trochę pieniędzy w przygotowania do drugiej części sezonu. Zainwestowaliśmy w zespół i żal byłoby to wszystko zaprzepaścić. To jest trudna sytuacja dla zawodników i trenera, którzy cały czas muszą być w gotowości do podjęcia walki. To bardzo niekomfortowa sytuacja i będziemy śledzić rozwój wydarzeń.

Dla PKS Radość wiosna miała oznaczać nie tylko walkę o utrzymanie pierwszego miejsca w tabeli, lecz także być czasem na budowanie zespołu pod kątem ewentualnych występów w lidze okręgowej.

– Tego awansu nie możemy sobie jeszcze przypisać, ale faktycznie chcieliśmy zobaczyć, jak zespół będzie prezentował się w meczach o stawkę. Rozegraliśmy dużo meczów kontrolnych, głównie z silniejszymi, ale na ich podstawie nie można określać pełnego potencjału zespołu. W meczach kontrolnych drużynom łatwiej jest się otworzyć, grać ofensywnie, bo przegrywający niewiele w nich tracą, natomiast w lidze dochodzi stawka i ryzyko porażki. Warunki do gry się zmieniają i to byłby dla nas taki prawdziwy poligon sprawdzający. Stawiam na to, że drużyny, których celem nie jest walka o awans, grałyby głęboko w defensywie, licząc na jedną, dwie szanse na bramkę i urwanie nam punktów. Tak było choćby w poprzednim sezonie, gdy moim zdaniem awans straciliśmy po bezbramkowym remisie z CKS Celestynów, z którym dwa tygodnie wcześniej wygraliśmy w Pucharze Polski 6:0. Dlatego uważam, że to jest zupełnie inna gra.

Zaletą tej przerwy jest fakt, że okienko transferowe zostało wydłużone do pierwszego oficjalnego meczu w tym sezonie, więc chcemy to wykorzystać i ściągnąć do zespołu jeszcze jakiegoś ciekawego piłkarza. Nie ukrywam, że mamy kilku takich na celowniku.

Rozmawiał Marcin Suliga

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.