Bezdomny mężczyzna bezprawnie zajmuje lokal

Pan Andrzej miał trudne życie, które doprowadziło go do bezdomności. Pod dach przyjął go kolega, ale mężczyzna niedawno zmarł. Pan Andrzej nadal tam mieszka, ale jest dzikim lokatorem. – Staram się o mieszkanie socjalne od miasta, inaczej znowu będę bezdomny i trafię na ulicę. Nie chcę tak żyć, los jest dla mnie okrutny przez to, że choruję na epilepsję – żali się mężczyzna, który przyszedł do naszej redakcji, prosząc o pomoc i interwencję

AGNIESZKA JASKULSKA

Życie nie oszczędziło panu Andrzejowi przykrych doświadczeń, które skończyły się dla niego bezdomnością. – Od wielu lat nie mam dachu nad głową i tułam się po różnych pustostanach. Niedawno mieszkałem w jakimś garażu w Otwocku, aż kilka miesięcy temu przyjął mnie pod swój dach kolega Krzysztof, który miał przyznany lokal przez otwocki urząd. Razem z Krzyśkiem jakoś sobie radziliśmy, ale niedawno kolega zmarł, a ja nie miałem gdzie pójść, więc zostałem w jego mieszkaniu – tłumaczy 54-letni pan Andrzej. – Wiem, że jestem dzikim lokatorem i bezprawnie zajmuję lokal. To nie podoba się niektórym sąsiadom, więc starają się uprzykrzyć mi życie. Niedawno ktoś zniszczył drzwi wejściowe do lokalu, w którym mieszkam. Zgłosiłem to do Zarządu Gospodarki Mieszkaniowej – dodaje.

Sytuacja mężczyzny jest bardzo trudna. – Nie chcę iść do noclegowni, bo tam można przebywać tylko nocą, a w dzień trzeba sobie radzić. Dobrze, że nie ma już takich mrozów jak wcześniej. Jestem zmęczony tułaczką i ciężkim życiem. Od lat staram się o jakiś lokal socjalny od miasta, piszę wnioski, ale bezskutecznie. Urzędnicy odrzucają moją sprawę i tłumaczą, że mam meldunek w mieszkaniu w Śródborowie, ale tamten lokal przejął prywatny właściciel, który żąda dużych opłat za mieszkanie, a mnie na to nie stać. Nie mogę już tam wrócić, mimo że wiele lat temu zostawiłem tam swoje rzeczy – tłumaczy pan Andrzej. – Na co dzień jakoś sobie radzę, nie umieram z głodu, ale chciałbym żyć jak człowiek, w przyzwoitych warunkach, móc się umyć, położyć w łóżku, żyć godnie, a nie tułać się i być omijanym lub wytykanym palcami przez ludzi. To jest bardzo przykre nie mieć domu, być zdanym tylko na siebie i żyć na marginesie społeczeństwa – przyznaje smutno pan Andrzej.

Ze względu na stan zdrowia mężczyzna nie może podjąć pracy. – Być może moje życie potoczyło się tak, bo od dawna choruję na epilepsję i często mam ataki, choć przyjmuję leki. W zaświadczeniu lekarskim jest napisane, że jestem trwale niezdolny do pracy. Teraz staram się o rentę, bo nie mogę i nigdy nie będę mógł pracować – podkreśla nasz rozmówca.

Pan Andrzej otrzymał z ZGM-u pismo, w którym urząd informuje o zaległości w kwocie ponad 500 zł za bezumowne korzystanie z lokalu. – Nie stać mnie na spłacenie tego długu – przyznaje mężczyzna. I dodaje, że w lutym ponownie złożył wniosek do Urzędu Miasta Otwocka o przyznanie lokalu socjalnego. – Napisałem też pismo do prezydenta Otwocka, prosząc o pomoc i dach nad głową, ale nikt nie chce ze mną rozmawiać – żali się pan Andrzej. Zapytaliśmy p.o. dyrektora ZGM Bartłomieja Kozłowskiego, czy jest szansa, żeby dług za bezumowne zajmowanie lokalu został panu Andrzejowi umorzony lub czy mężczyzna będzie mógł odpracować zadłużenie. Niestety, dyrektor ZGM nie udzielił odpowiedział na pytanie.

O sytuacji bezdomnego mężczyzny rozmawiano ostatnio podczas jednej z komisji mieszkaniowych w Otwocku. – W najbliższym czasie przeprowadzimy kontrolę w lokalu, który zajmuje pan Andrzej. Musimy zweryfikować, jaki jest stan rzeczy i w jakiej sytuacji życiowej znajduje się mężczyzna. Dopiero wtedy będziemy mogli zdecydować, czy pan Andrzej otrzyma lokal, czy nie – mówi Marcin Kraśniewski, przewodniczący komisji zdrowia i spraw społecznych.

One thought on “Bezdomny mężczyzna bezprawnie zajmuje lokal

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.