Wiązowna: W Rudce powstało nowe stowarzyszenie

W połowie marca powołano do życia Stowarzyszenie Obrony Osiedla Rudka (nad Świdrem). Jednym z jego celów jest skuteczne przeciwstawianie się zbyt ekspansywnym planom deweloperów. O planach działania nowego stowarzyszenia rozmawiamy z jego przewodniczącym Ryszardem Urbanikiem.

Przed czym chcecie bronić Osiedla Rudka i jakie macie siły?

– Siły na razie są skromne, to maleńkie stowarzyszenie, tzw. proste, bez KRS-u. Jest nas w tej chwili zaledwie kilka osób, ale jesteśmy bardzo zdeterminowani. Nasz cel to przede wszystkim obrona interesów lokalnej społeczności dotycząca funkcjonowania w nieskażonym środowisku. Zapewnia nam to art. 5 Konstytucji RP. Podstawą jest ochrona istniejących zasobów środowiskowych, między innymi obszaru Natura 2000, Rezerwatu Świder, Warszawskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu i Mazowieckiego Parku Krajobrazowego. W planie mamy też edukację przyrodniczą. Chcemy te cele realizować między innymi poprzez obronę prawną przed nadmierną ekspansją deweloperów, udział w spotkaniach i rozprawach zwoływanych przez gminę Wiązowna, działalność medialną i wszelkie inne dostępne środki przekazu.

Czy głównym motorem do działania są plany budowy kontrowersyjnego osiedla w Rudce?

– Tak, to przyspieszyło nasze działania i decyzję o powołaniu stowarzyszenia, ale nie mamy zamiaru skupiać się na walce z tym konkretnym inwestorem. Będziemy dbać o środowisko, o czystość, bo w okolicznych lasach nie brakuje śmieci i chcemy z tym walczyć.

Macie już zaplanowane jakieś konkretne działania?

– Na razie wystąpiliśmy do wójta gminy Wiązowna z wnioskiem o wpisanie nas do ewidencji, żebyśmy mogli być stroną postępowania administracyjnego w sprawach nas dotyczących i interesujących. Nie raz już, interesując się prywatnie jakimiś lokalnymi sprawami, słyszeliśmy w urzędzie, że nie jesteśmy stroną. My chcemy być stroną i jako stowarzyszenie będziemy mogli zabierać oficjalnie głos. Dostałem właśnie od wicewójta informację, że musimy uzupełnić dokumenty i mam nadzieję, że reszta będzie formalnością. Przez pandemię urzędy nie pracują lub pozorują pracę, cierpliwie czekamy jednak na decyzję.

Czujecie się reprezentantem całej lokalnej społeczności?

– Nie, oczywiście, że nie. Domyślam się, że są osoby, którym pewne działania nie przeszkadzają, jak choćby budowa wspomnianego osiedla, bo z tym ma łączyć się inwestycja wodociągowo-kanalizacyjna. Jednak to nie jest tak, że my, którzy protestujemy, nie chcemy mieć kanalizacji. Oczywiście, że chcemy, ale nie za wszelką cenę. Chcemy mieć też ciszę i spokój, które zostały już znacznie zakłócone przez budowę trasy S17. My widzimy, że ta inwestycja będzie oddziaływać na sąsiednie tereny i wykraczać zasięgiem poza granice działki, dostrzegamy jej negatywne skutki, które godzą w społeczność Rudki. Według planów inwestora to ma być osiedle na 1200 osób! Teraz w Rudce mieszka 55-65 osób. Różnica jest kolosalna. Nowe osiedle oznacza setki samochodów, spaliny, zanieczyszczenie powietrza, hałas. To wreszcie tłumy w naszych okolicznych lasach. Jak w weekendy ruszy w nie 1200 osób, to będzie tu „meksyk”!

Przypuszczam, że nikt w okolicy tego osiedla nie chce, ale niektórzy się wahają. Czy lepiej mieć huk i 1200 osób, a w zamian kanalizację, czy nie? Każdy podejmuje sam tę decyzję. Pan Piątek (inwestor – przyp. red.) nas mami, ale ja wierzę, że bez tego poświęcenia kanalizacja prędzej czy później i tak do nas dotrze. Mieszkam tu 18 lat bez kanalizacji, wytrzymam jeszcze kilka lat.

Niedawno inwestor dostał wreszcie pozytywną decyzję środowiskową, więc jest o krok bliżej do osiągnięcia celu.

– To prawda. Rozumiem, że pan Piątek ma swoje interesy, i nie dziwię się, że o nie zabiega. Gdybym ja miał taką działkę, też chciałbym z niej wyciągnąć jakieś pieniądze. Tyle że on musi zrozumieć naszą sytuację. Przekonywałem go, by budował 20 jednorodzinnych domów o wyższym standardzie, takie bardziej ekskluzywne osiedle. On twierdzi jednak, że robił wyliczenia i to mu się po prostu nie opłaci. Cóż, tu zderzają się przeciwstawne interesy dwóch stron i mamy impas. Rozumiemy się wzajemnie, ale nie znajdujemy zadowalającego obie strony kompromisu. Pan Piątek ma wreszcie decyzję wójta, którą można teraz tylko zaskarżyć. To już decyzja pana Tomasza Gajowego, który jest bezpośrednim sąsiadem planowanej inwestycji. My możemy tylko protestować i będziemy to robić. Mamy już przygotowane banery z różnymi hasłami: „Nie dla bloków nad rezerwatem rzeki Świder”, „Nie chcemy osiedla monstrum na 1200 osób i ponad 600 samochodów”, „Nie chcemy 24 bloków trzy- i czterokondygnacyjnych i dodatkowego huku o poziomie 70 decybeli z kominów kotłowni”. Założyliśmy grupę na Facebooku, członków i polubień nam przybywa, liczę więc na spore poparcie społeczne.

Rozmawiał Przemek Skoczek

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.