Ostrożniej z tą ochroną

Wraca temat ustanowienia pomnikami przyrody 60 dębów rosnących na nadwiślańskiej skarpie, tuż za nieistniejącym już Hotelem pod Dębami. Podczas marcowej sesji do inicjatywy radnego Pawła Kołodzieja odniósł się burmistrz Marek Banaszek. Zwrócił radnym uwagę, że taka decyzja wymaga czasu i niesie za sobą skutki finansowe i prawne

ARTUR KUBAJEK

W połowie marca radny Kołodziej złożył do Rady Miasta Józefowa wniosek i projekt uchwały w sprawie objęcia ochroną ponad 60 dębów rosnących na nadwiślańskiej skarpie, tuż za nieistniejącym już Hotelem pod Dębami (pisaliśmy o tym w artykule „Na ratunek cennym dębom” – „LO” nr 12/1193). Radny zwrócił się również z wnioskiem, aby projekt uchwały trafił jeszcze pod obrady marcowej sesji rady miasta. Na temat tej propozycji radni dyskutowali w środę, 17 marca podczas komisji ładu przestrzennego i ochrony środowiska. Okazało się wtedy, że do dalszego procedowania projektu uchwały konieczne są uzgodnienia z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska (RDOŚ). Ustalono, że komisja tym tematem zajmie się na początku kwietnia. Autor wniosku zwrócił się także do burmistrza z prośbą o przekazanie go wraz z projektem uchwały do RDOŚ. 

Do dyskusji na temat inicjatywy radnego wrócono podczas sesji rady miasta, która odbyła się w piątek, 26 marca. Paweł Kołodziej zapytał burmistrza Banaszka, czy jego wniosek przekazano RDOŚ. – Odpowiedź nie będzie krótka, zacznę jednak od tego, że nie został złożony w RDOŚ – odpowiedział burmistrz i wyjaśnił, że podjęcie takiej decyzji wymaga czasu i wiąże się z wydatkami.

Burmistrz przypomniał radnym, jak wyglądał proces ustanawiania pomnikiem przyrody sosny rosnącej na jednej z prywatnych posesji przy ul. Żabiej w Józefowie. „Babcię Krysię” – bo tak nazwano sosnę – w 2018 roku objęto ochroną na wniosek właścicieli nieruchomości. Zanim jednak taka decyzja została podjęta, przez osiem miesięcy trwało jej przygotowywanie. Burmistrz Banaszek zwrócił uwagę, że o tym, czy dane drzewo kwalifikuje się do ustanowienia go pomnikiem przyrody, powinni rozstrzygać specjaliści. – Do podjęcia decyzji niezbędna jest opinia dendrologa, zawierająca m.in. ocenę stanu drzewa oraz koniecznych do wykonania prac zabezpieczających i pielęgnacyjnych. Takiego wykonawcę trzeba wyłonić w trybie zamówień publicznych i zapłacić mu za wykonaną pracę. W przypadku „Babci Krysi” był to koszt 4 tys. zł netto za przygotowanie opinii i wykonanie prac pielęgnacyjnych. Następnie wniosek z taką opinią musi być uzgodniony z RDOŚ, która ma na to 30 dni, potem trafia on do zaopiniowania przez komisje rady miasta. Osiem miesięcy trwała procedura objęcia ochroną jednego pnia, a co dopiero mówić o 60 drzewach – tłumaczył Marek Banaszek. Zwrócił również uwagę, że to gmina, a nie właściciel terenu będzie płacić za wszelkie prace konserwatorskie, które w przyszłości trzeba będzie wykonać przy tych drzewach.

Burmistrz odniósł się także do informacji podanych przez autora w treści wniosku, że działka, na której rosną wskazane do ochrony dęby, znajduje się na terenie objętym programem Natura 2000 (Dyrektywa ptasia) i bezpośrednio sąsiadującym z rezerwatem. – Nie sprawdzałem tego, ale jeżeli tak jest, to – jeśli dobrze się orientuję – na takim terenie ingerencja tego typu graniczy z cudem i wymaga nieprawdopodobnych procedur, włącznie z tym, że musi się to oprzeć o Warszawę, RDOŚ itd. – mówił Marek Banaszek.   

Zdaniem burmistrza należy również sprawdzić, czy ustanowienie na terenie prywatnym pomnika przyrody, w przypadku gdy nie prosi o to właściciel nieruchomości, nie powoduje obniżenia wartości terenu, a tym samym nie otwiera właścicielowi drogi o zasądzenie z tego tytułu wypłaty odszkodowania od samorządu. Przestrzegał radnych także przed wchodzeniem na prywatne posesje. – Nie można do kogoś wchodzić ot, tak… Takie postępowanie nie może odbywać się bez udziału właściciela. Radziłbym takich rzeczy nie robić. Sami państwo nie chcielibyście znaleźć się w sytuacji, w której wstajecie rano i widzicie, jak ktoś bez państwa wiedzy przybija do drzewa rosnącego na państwa terenie tabliczkę „Pomnik przyrody” – apelował burmistrz.

Radny Kołodziej bronił swojej inicjatywy. – Nie ukrywam, że nadal będę monitorować ten temat. Jeśli zajdzie potrzeba, dotrę także do właścicieli i uzyskam od nich opinię – zapowiada. – Przy ul. Nadwiślańskiej mamy dziewięć pomników przyrody i odkąd jestem radnym, nie słyszałem, żebyśmy na ich utrzymanie wydali choćby złotówkę. Przejrzałem rozporządzenie, przejrzałem wszystkie dokumenty i nigdzie nie stwierdziłem, że musimy mieć opinię specjalisty – mówił Paweł Kołodziej. Radny zwrócił także uwagę na to, że gmina wydaje miliony na różne inwestycje, a nie ma pieniędzy na ochronę przyrody. Jako przykład podał drewniany budynek w stylu świdermajer przy ul. Wyszyńskiego. – Na jeden budynek wydajemy miliony, a tu mam coś, co jest jeszcze starsze. Tak naprawdę te drzewa są dużo starsze niż wszystko, co mamy w Józefowie – podkreślał radny.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.