Magia z teatralnych kulis

W dzieciństwie uwielbiała przebierać lalki i robić im własne stroje. Już jako siedmiolatka potrafiła szyć na maszynie. Teraz ubiera aktorów w teatrach w całej Polsce, projektując dla nich kostiumy oraz scenografie do spektakli. Poznajcie Izę Toroniewicz – artystkę, która od ponad pół roku odnajduje się też w roli kierownika filii Wawerskiego Centrum Kultury mieszczącej się w Kulturotece w Radości

PRZEMEK SKOCZEK

Iza Toroniewicz ukończyła ASP w Warszawie na Wydziale Wzornictwa Przemysłowego oraz Katedrę Scenografii, dyplom obroniła w 1998 roku. Jest scenografem, kostiumografem i animatorem. Zrealizowała blisko sto spektakli w teatrach dramatycznych i lalkowych na terenie całego kraju. Były to m.in.: Teatr Polski i Teatr Studio w Warszawie, Teatr Słowackiego w Krakowie, Teatr Wybrzeże w Gdańsku czy warszawski Teatr Lalka. Jej prace były wielokrotnie nagradzane.

Jak z filmów Tima Burtona

Część jej projektów, przede wszystkim kostiumów, możemy właśnie oglądać na wirtualnej wystawie dostępnej na kanale YouTube Wawerskiego Centrum Kultury. Są to obrazy i rysunki, dość szalone, futurystyczne, dowodzące niezwykłej wyobraźni ich autorki, zwłaszcza te bajkowe, przy których można puścić wodze fantazji. Przypominają nieco pokręcony świat z opowieści Neila Gaimana czy filmów Tima Burtona. Robią duże wrażenie.

– Wszystkie swoje projekty robię ręcznie, nie korzystam z programów komputerowych. Wyznaję pod tym względem starą szkołę, każda kreska coś oznacza i stanowi o pewnej proporcji tego kostiumu. Ja w ten sposób zapisuję swoją myśl. Zaczynam od ogólnego zarysu, prostych pomysłów, a potem przechodzę do szczegółów – opowiada Iza Toroniewicz. – Przy scenografii trzeba uwzględnić wiele elementów, takich jak choćby warunki sceniczne. Ważne jest, jaką dysponujemy przestrzenią i jaki efekt chcemy osiągnąć. Gdy akcja rozgrywa się na przykład w piwnicy, powinien być klaustrofobiczny, duszny i mroczny. Z kolei przy kostiumach dbam nie tylko o wygląd, dobieram też tkaniny, pasmanterie, peruki, zarosty. Bo to wszystko musi nie tylko wyglądać, lecz także być funkcjonalne.

Pudełko czekoladek

– Najczęściej robię równocześnie scenografię i kostiumy, bo to zapewnia spójność spektaklu. Lubię robić kostiumy, ale budowanie przestrzeni wyzwala we mnie większe emocje. Zawsze najpierw wszystko sobie wyrysowuję, potem robię makietę i dopiero gdy jestem pewna wszystkich proporcji i materiałów, tworzę końcowy projekt, który trafia do teatralnych pracowni. Ten moment, gdy na tydzień czy dwa przed premierą scenografia zostaje ustawiona na scenie, gdy widzę gotowe dzieło, to jest dla mnie jak najlepszy prezent. To jak rozpakowywanie pudełka z pysznymi czekoladkami. Wspaniała chwila – wyznaje z uśmiechem.

Iza Toroniewicz podkreśla, że scenografia jest syntetycznym myśleniem. Można budować wnętrza realistyczne, ale częściej trzeba uciekać się do symboli, prostych rozwiązań. Wiele w tej dziedzinie nauczyła się od Małgorzaty Szczęśniak, gdy pod koniec lat 90. pracowała jako jej asystentka przy „Elektrze” Krzysztofa Warlikowskiego.

– Gdy robiliśmy spektakl pt. „Bolesław Śmiały”, trzeba było podzielić scenę na kilka różnych przestrzeni: zamek, pole, Wisła i kościół. Musiały być obecne równocześnie, bez wymiany scenografii. Tu należało unikać dosłowności i nadać prostym elementom odpowiednie znaczenia. Kościół oddawała potężna bryła kilkumetrowej wysokości, jak monument. Dookoła niej znajdował się drewniany pomost pełniący funkcję przestrzeni zamkowej, w środku był rozsypany torf, czyli to pole, a proscenium pokryłam ocynkowaną blachą, która tak odbijała światło, że stwarzała wrażenie wody. I nad tym wszystkim wisiała wielka belka, która była ruchoma i miała różne funkcje – przechylona w górze symbolizowała napięcie związane z losem Bolesława, a opuszczona w dół była stołem albo łożem. Tak buduje się tę teatralną magię – opowiada artystka.

Zaskoczyć widza

Oczywiście działa zawsze w ścisłej współpracy z reżyserami. Są tacy, którzy dają wolną rękę, z innymi wspólnie tworzy koncepcję, a są i tacy, którzy mają w głowie gotową wizję.

– Wielu reżyserów ma swoje przyzwyczajenia i ulubione motywy. Na przykład Adam Sroka, z którym realizowałam spektakl „Dziady albo młodzi czarodzieje”, bardzo lubi estetykę takich postindustrialnych, wybebeszonych maszyn. Szykując scenografię, sporo czasu spędziłam na złomie, szukając odpowiednich materiałów. Zrobiliśmy też wielki mechanizm rozpadającego się, zardzewiałego zegara pozytywkowego, który wisiał nad aktorami. Przy jednym ze spektakli reżyser zaproponował, by oprzeć się na domowych przedmiotach codziennego użytku, i wychodząc od tego, stworzyliśmy całą wizję, użyliśmy poduszek, pokrywek czy szczotek – opowiada artystka. – Często współpracuję z mężem, Bartłomiejem Wyszomirskim, który jest reżyserem teatralnym. On lubi narzucić swoją koncepcję, ale ostatnio kilka razy stwierdził, że scenografie, które robiłam do spektakli innych reżyserów, podobają mu się bardziej, i podjął decyzję, że będzie mi jednak dawał wolną rękę – śmieje się pani Iza.

Szczególnie lubi pracę nad bajkami, bo dają największą okazję do rozwinięcia skrzydeł. Na przykład „Dziewczynkę z zapałkami” zrobiła w stylu steampunkowym. – Fajnie jest zaskoczyć widza. Można zaszaleć i nie ma takich ograniczeń, jakie są przy klasycznych czy współczesnych spektaklach. Ale i w nich da się często przemycić coś niebanalnego – podkreśla.

Pytam o wpadki i błędy. Tu Iza Toroniewicz przytacza anegdotę z pracowni scenografii prowadzonej na ASP przez profesora Andrzeja Sadowskiego. – Były nas cztery dziewczyny na roku. Profesor kiedyś powiedział nam: „Dziewczyny, macie taką przewagę nad architektem, że nawet jak zrobicie jakieś g… na scenie, to po roku zejdzie. A architekt jak zrobi g…, to ten budynek stoi i stoi, i stoi” (śmiech). To była dla nas cenna uwaga, ale na szczęście nie musiałam nigdy wstydzić się swojej pracy – mówi.

Kulturoteka

Od września 2020 roku Iza Toroniewicz pracuje jako kierownik filii Wawerskiego Centrum Kultury mieszczącej się w Kulturotece w Radości, która jest jedną z ośmiu filii należących do WCK.

– Jestem z Wawra, a dokładnie z Marysina Wawerskiego, gdzie z przerwami mieszkam od dziecka. Współpracę z WCK nawiązałam cztery lata temu, realizując tu między innymi autorskie warsztaty teatralno–plastyczne „HOP SIUP – scenerię do bajki zrób”, za które otrzymałam nagrodę Warszawskiego Programu Edukacji Kulturalnej. To warsztaty adresowane do całych rodzin, taki teatr w pigułce, ponieważ w dwie i pół godziny uczestnicy przygotowują spektakl z lalkami i scenografią do wybranych tekstów bajek. Od kilku lat realizujemy również mój inny projekt dla młodzieży „Nasza Planeta Wawer”, poruszający tematy ekologiczne i egzystencjalne. Ubiegłoroczna, trzecia edycja odbywała się już w warunkach COVID-owych, więc miała tytuł „Bezpieczna Planeta Wawer”. W tym roku jest podobnie – opowiada moja rozmówczyni.

Mimo pandemii Iza Toroniewicz stara się, by filia w Radości wypełniała swoją misję i angażowała mieszkańców w różne działania, przede wszystkim odbywające się online. – Udało się nam przeprowadzić zdalnie akcję „Zima w mieście” dla ponad 130 dzieci. Wzięliśmy na warsztat „Bajki robotów” Stanisława Lema, podczas zajęć muzycznych graliśmy na różnych domowych perkusjonaliach z łyżeczek i tarek. Wyszło to świetnie. Żeby robić coś nie tylko przed ekranami komputerów, staramy się wychodzić z ludźmi do lasu. Są to takie działania jak: Kąpiele Leśne, Spacery z Artystami czy gry terenowe – wymienia.

Najbliższa okazja do działania w plenerze szykuje się w niedzielę, 11 kwietnia. Nad Czarnym Stawem rozpoczyna się cykl aktywnych spacerów z książką i historią sztuki pod hasłem „Aktywni w Radości”. – Będą to takie artystyczne podchody. Wiosna się budzi, więc sięgniemy po impresjonizm i ekspresjonizm w malarstwie, a w poezji do Młodej Polski. Uczestnicy będą mieć mapkę z zadaniami artystycznymi, będą mogli w plenerze zrobić kopię obrazu, poczytać poezję i zainspirowani literaturą oraz przyrodą, zrobić własne impresje. Powstanie również układanka z dużych puzzli, których elementy będą ukryte w lesie, a uczestnicy dostaną wskazówki, jak do nich dotrzeć. Musimy działać i nie dać się wirusowi. W tym cała nasza nadzieja – mówi.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.