Nasi mieszkańcy płacą za dużo!

Decyzja dyrektora Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w sprawie zatwierdzenia stawek za wodę i ścieki dla mieszkańców Karczewa z grudnia 2020 roku została unieważniona. Władze gminy nie akceptowały opłat, więc odwołały się do prezesa Wód Polskich, który nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy. – Stawki są za wysokie, nasi mieszkańcy nie powinni płacić tyle, co mieszkańcy Otwocka, choćby dlatego, że OPWiK nie inwestuje w modernizację sieci wodociągowo-kanalizacyjnej na terenie Karczewa – podkreśla burmistrz Michał Rudzki 

SYLWIA WYSOCKA

W marcu prezes Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie wydał decyzję o uchyleniu w całości decyzji dyrektora Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej (RZGW) Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie w sprawie zatwierdzenia taryf za zbiorowe zaopatrzenie w wodę i odprowadzanie ścieków na terenie gminy Karczew na okres trzech lat. Stało się to po tym, jak burmistrz Karczewa Michał Rudzki odwołał się od decyzji dyrektora RZGW. Prezes Wód Polskich nakazał RZGW ponowne rozpatrzenie sprawy.

Wróćmy do początku. 22 maja 2020 roku Otwockie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji zwróciło się do dyrektora RZGW z wnioskiem o zatwierdzenie taryf za zbiorowe zaopatrzenie w wodę i zbiorowe odprowadzanie ścieków na terenie gminy Karczew. W ramach postępowania wyjaśniającego RZGW wezwał wtedy otwocką spółkę do przedstawienia dodatkowych informacji i dokumentów oraz wykonanie korekty wniosku. Sprawa się przeciągała, ostatecznie takie wyjaśnienia OPWIK złożyło 16 lipca, ale już wtedy burmistrz Michał Rudzki zastrzegł, że proponowana taryfa dla mieszkańców Karczewa, taka sama jak dla mieszkańców Otwocka, nie uwzględnia lokalnych warunków świadczenia usług. Wniosek był jeszcze uzupełniany przez spółkę, w wyniku czego 4 grudnia 2020 roku dyrektor RZGW zatwierdził taryfy dla Karczewa. – Odwołaliśmy się od decyzji dyrektora RZGW, wskazując na szereg nieprawidłowości w wyliczeniu stawek, które były w zasadzie takie same jak dla mieszkańców Otwocka – mówi w rozmowie z „Linią” burmistrz Michał Rudzki. – Naszym zdaniem te taryfy są zawyżone w stosunku do realnych kosztów ponoszonych przez OPWiK na terenie Karczewa – dodaje.

Wątpliwości potwierdził prezes Wód Polskich, podkreślając w uzasadnieniu decyzji o uchyleniu stawek: „Z treści uzasadnienia (decyzji o zatwierdzeniu stawek – przyp. red.), które ogranicza się jedynie do przytoczenia faktów z pominięciem ich analizy, wynika, że organ pozytywnie zakwalifikował taryfę, nie wskazując podstaw merytorycznych swojego stanowiska” i dalej „Decyzja ta nosi znamiona dobrowolności”. Nic dziwnego, że orzeczenie stało się przedmiotem odwołania dla burmistrza Karczewa. Jednak prezes Wód Polskich podkreślił, że zasadniczym powodem uchylania kwestionowanej decyzji jest to, że organ pierwszej instancji, czyli dyrektor RZGW, nie odniósł się do zastrzeżeń skarżącego, czyli burmistrza gminy, jeszcze na etapie postępowania wyjaśniającego. Tym samym istotne dla sprawy wątki nie zostały zweryfikowane, a przynajmniej ich weryfikacja nie wynika z przedstawionej dokumentacji.

Prezes Wód Polskich nakazał niezwłoczne ponowne rozpatrzenie sprawy. Jak dowiedzieliśmy się w RZGW, sprawa nie posunęła się jednak zdecydowanie do przodu. – Nie zapadły żadne decyzje w sprawie wniosku o zatwierdzenie taryfy za zbiorowe zaopatrzenie w wodę i odprowadzanie ścieków na terenie gminy Karczew na okres trzech lat. Stało się tak ze względu na prowadzoną rzetelną analizę przedmiotowej taryfy – informuje Urszula Tomoń, rzecznik prasowy RZGW.

Do sprawy nie odniosło się również samo OPWiK, ponieważ nie otrzymało od dyrektora RZGW pisma z wnioskiem o dodatkowe wyjaśnienia w tej sprawie. – Nie mamy oficjalnego pisma od Wód Polskich. Gdy takie pismo otrzymamy, oczywiście na nie odpowiemy i ustosunkujemy się do konkretnych oczekiwań – zapewnił w rozmowie z „Linią” w czwartek, 22 kwietnia prezes zarządu spółki OPWiK Tomasz Dąbrowski.

Władze Karczewa są zdeterminowane w działaniach zmierzających do tego, by stawki zostały obniżone.  – Jesteśmy stroną w postępowaniu, więc gmina będzie informowana o wszystkich krokach podejmowanych w pierwszej instancji, czyli np. wezwaniach OPWiK do uzupełnienia dokumentacji do ekonomicznego uzasadnienia stawek. Będziemy analizować te dokumenty pod kątem zasadności kosztowej – podkreśla burmistrz Rudzki. – Jesteśmy zdeterminowani do tego, żeby walczyć o niższe ceny za wodę i ścieki dla mieszkańców Karczewa. Uważamy, że OPWiK niewłaściwie rozkłada koszty – mieszkańcy Karczewa i Otwocka płacą w zasadzie tyle samo, a tymczasem nasz udział w kosztach dotyczy przecież jakiegoś określonego zakresu funkcjonowania oczyszczalni, zatrudnienia pracowników, drobnych remontów, a nie dotyczy modernizacji czy rozbudowy sieci na terenie miasta Karczewa. Inwestycje w tego typu infrastrukturę ponosi bowiem sama Gmina Karczew. Również czynsz dzierżawny dla OPWiK jest symboliczny – tłumaczy burmistrz. – Dla nas to oczywiste, że stawki powinny być o wiele niższe niż dla mieszkańców Otwocka. Zresztą potwierdzają to eksperci, z którymi na ten temat rozmawiamy, a którzy również podnoszą szereg wątpliwości w zakresie wiarygodności trafy. Naszym zdaniem przedstawione taryfy są przeszacowane i szkodliwe dla naszych mieszkańców. Chcemy, by stawki zostały skalkulowane uczciwie w oparciu o realne koszty, czy inwestycje – dodaje.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.