Letnisko Wiązowna

Nad Wiązowną, nieco zakryty drzewami ogromnego parku, góruje XVIII-wieczny pałac. Obecnie jest pusty i zamknięty. W przeszłości jednak gościł wielkich tego świata, a jeszcze kilkadziesiąt lat temu służył mieszkańcom Wiązowny. Czy ma szansę jeszcze odzyskać dawny blask?

BARBARA MICHAŁOWSKA

Zespół pałacowo-ogrodowy w Wiązownie powstał ok. 1787 roku. Prawdopodobnie jego projekt wykonał Szymon Bogumił Zug. Zbudowano go dla Marii z Lubomirskich Radziwiłłowej.

„O pałacu w Wiązownie krąży wiele ciekawych historii. Znały go wszystkie rokokowe europejskie damy za sprawą wyciskającej łzy powieści »Paweł i Wirginia«, której akcję Jacques-Henri Bernardin de Saint-Pierre umieścił w Wiązownie. Autor, dostawszy »kosza« od Marii Radziwiłłowej, odpłynął na Madagaskar” – wspominała Weronika Naszarkowska-Multanowska na łamach „Gazety Wyborczej”.

Letnisko

Po śmierci pierwszej właścicielki pałac kilkakrotnie zmieniał właścicieli. Miał go w posiadaniu najpierw Jan Alojzy Potocki, następnie Joseph Christian Heinrich von Maltzan. W czasie wojny pomiędzy Księstwem Warszawskim a Austrią przez kilka dni stacjonował tam naczelny wódz Wojska Polskiego gen. Józef Poniatowski. To właśnie przebywając w tym pałacu, 6 maja 1809 roku ogłosił odezwę „Do Polaków w zaborze austriackim”. W XIX wieku obiekt wiele razy zmieniał właścicieli, kilkakrotnie był też licytowany z powodu zadłużenia.

W 1880 roku posiadłość stała się własnością rodziny warszawskich przemysłowców – Szlenkierów. Zmodernizowali oni obiekt i urządzili w nim letnisko. Wówczas wydzielono część północną, w której zbudowano willę „Karolew-Mieczysławów”. Do dziś stoi ona przy ul. Parkowej 1 i wraz z otaczającym ją ogrodem jest wpisana do rejestru zabytków.

Na początku XX wieku posiadłość trafiła w ręce przemysłowca i bankiera Szymona Neumana. Ten, opierając się na gruntach m.in. Wiązowny, założył  „Firmę Ogrodniczą Szymon Neuman”. Zajął się także przebudową budynku pałacu. Nadał mu eklektyczny wygląd, który można podziwiać do dziś. „Piętrowy pałac znajdujący się w Wiązownej (pisownia oryginalna – przyp. red.) ma nieregularną, ale harmonijną bryłę. W części środkowej elewacji frontowej umiejscowiony jest pozorny ryzalit opięty boniowanymi lizenami, które zwieńczone zostały trójkątnym frontonem z półkolistym okienkiem w tympanonie i poprzedzony czterofilarowym gankiem niosącym taras. W bocznej elewacji znajduje się podobny filarowy ganek. Dolna kondygnacja wraz z filarami ganków jest boniowana. Dach jest mansardowy, a ponad nim wyrastają liczne kominy, które przywołują wspomnienia francuskiej architektury pierwszej połowy XVII wieku” – opisano obiekt w serwisie „Dwory i pałace Polski”.

Około 1912 roku zbudowano także składający się z trzech kondygnacji dom dla rządcy i pracowników rolnych. W późniejszych latach mieścił się tam podobno posterunek milicji i Urzędu Bezpieczeństwa, obecnie zaś znajduje się w nim siedziba Urzędu Gminy Wiązowna.

Rodzina Neumanów przed pałacem w Wiązownie. Lata 30. XX w. ( zdjęcie z archiwum Joanny Bojańczyk)

Sam pałac w latach międzywojnia był znanym wśród warszawskiej śmietanki towarzyskiej miejscem pobytu letniego. Podobno bywali w nim m.in. Maria Rodziewiczówna, Władysław Reymont, Jan Kiepura czy Maria Dąbrowska. Już Helena Mniszkówna, pisząc powieść „Trędowata”, inspirowała się właśnie pięknem tego pałacu. W latach 30. to właśnie tu kręcono film „Trędowata”. Obiekt był też scenerią do filmu „Ułan księcia Józefa”.

Wiązowna na froncie

Po wybuchu wojny, we wrześniu 1939 roku, kwaterowała tu grupa operacyjna gen. Władysława Andersa. Sam Anders wspominał: „Gen. Juliusz Rommel, wyznaczony na dowódcę obrony Warszawy, podał mi telefonicznie rozkaz Naczelnego Wodza, że przechodzę pod jego rozkazy. Mam ruszyć do rejonu Wiązowny i objąć dowództwo grupy operacyjnej, której zadaniem będzie obrona Wisły na południe od Warszawy”. Krzysztof Oktabiński pisał w „Roczniku Józefowskim”, że kwatera Grupy Operacyjnej gen. Władysława Andersa znajdowała się w pałacu od 9 do 11 września. We wrześniu właściciele obiektu organizowali też pomoc społeczną i opiekę nad żołnierzami. „Zieleń parku była schronieniem przed hitlerowskimi samolotami, ostrzeliwującymi i bombardującymi uciekinierów na szosie lubelskiej” – pisze Oktabiński. 13 września do Wiązowny wkroczyli Niemcy. W późniejszych latach kwaterowali w pałacu niemieccy żołnierze. Park wokół obiektu ucierpiał też w wyniku bombardowań i ostrzału Rosjan w 1944 roku.

Czy jest szansa na restaurację?

Po wojnie przez jakiś czas pałac nadal był w rękach Neumanów. – Ponieważ oficjalnie byliśmy właścicielami gospodarstwa rolnego, musieliśmy oddawać państwu deputaty. Oczywiście, pałac niczego nie produkował, więc specjalnie kupowałyśmy świnię, żeby ją jako ten deputat z pałacu oddać – mówi Joanna Bojańczyk, jedna ze spadkobierczyń rodziny Neumanów.

Po przejęciu pałacu przez państwo mieściła się w nim m.in. szkoła rolnicza, ośrodek szkolenia ZMP oraz ośrodek kolonijny Urzędu Rady Ministrów. „W ramach umowy dzierżawnej URM wyremontował zdewastowany pałacyk, zmieniając nieco rozplanowanie poddasza i kształt mansardowych okien” – pisze Krzysztof Oktabiński.

W latach 80., pod wpływem protestów społecznych, pałac przeszedł w ręce Urzędu Gminy w Wiązownie. Wówczas w obiekcie znajdowały się ośrodek zdrowia i apteka, a także część szkoły podstawowej. Do dziś niektórzy mieszkańcy Wiązowny wspominają lata szkolne w pałacu i jego piękne wnętrza.

Joanna Bojańczyk i inni spadkobiercy rodziny Neumanów mieszkający obecnie w Wielkiej Brytanii odzyskali posiadłość w 1998 roku i niedługo potem ją sprzedali. – Pamiętam, że w latach 70. chodziłyśmy z mamą do różnych urzędów, bo już wówczas chciałyśmy odzyskać ten obiekt. Udało się to dopiero wiele lat później. Wówczas nikt nawet nie chciał wpuścić nas do pałacu – wspomina Joanna Bojańczyk.

Pod koniec ubiegłego wieku pałac nabyła prywatna firma. Obecnie nadal jest w prywatnych rękach. W 2017 roku Rada Gminy Wiązowna przyjęła „Program Rewitalizacji Gminy Wiązowna na lata 2016- 2026”, którego elementem było odrestaurowanie pałacu i otaczającego go parku. Dotąd jednak prace nie ruszyły. Prawdopodobnie właściciel obiektu nie dysponuje odpowiednimi funduszami na ten cel. Obiekt, wpisany do rejestru zabytków, stoi więc zamknięty.

Mimo prób nie udało się nam dotrzeć do obecnego właściciela obiektu. Wójt gminy Wiązowna Janusz Budny, w odpowiedzi na pytanie jednej z mieszkanek gminy, napisał ostatnio na portalu społecznościowym: „Konserwator zabytków nałożył na właściciela obowiązek dokonania określonych zabezpieczeń. Właściciel wykonał dokumentację i miesiąc temu przekazał do konserwatora do zatwierdzenia. Z rozmowy telefonicznej wiem, że był/jest zagraniczny inwestor, który chciał/chce zainwestować w obiekt 80-100 mln zł, by przywrócić go do użytkowania na potrzeby społeczne. Pandemia przerwała rozmowy i wszelkie działania w tym temacie. To są informacje słowne pozyskane od właściciela”.

***

Przy pisaniu tekstu korzystałam m.in. z artykułów Krzysztofa Oktabińskiego „Wiązowna, letnisko Szlenkierów i Neumanów” umieszczonym w „Roczniku Józefowskim 2019”.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.