Lepiej płacić z budżetu czy starać się o dotacje?

Burmistrz Karczewa zaproponował radzie miejskiej zmiany w budżecie, które pozwoliłyby gminie na pozyskanie środków zewnętrznych. Pieniądze miały zostać przeznaczone m.in. na remont łazienek w hali sportowej Centrum Kultury, Sportu i Rekreacji oraz nową zieleń w miejscach aktywnego wypoczynku. Radni odrzucili propozycję burmistrza. – To działanie na szkodę gminy, które uszczupla dochody samorządu – ocenia burmistrz. A radni tłumaczą, że przecież można znaleźć w budżecie inne źródło finansowania wkładu własnego…

SYLWIA WYSOCKA

Na oficjalnym profilu w mediach społecznościowych 6 kwietnia przewodniczący Rady Miejskiej w Karczewie Piotr Żelazko poinformował, że Karczew po raz drugi nie otrzymał ani złotówki z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych. W rozległym poście podkreślił, że brak dofinansowań gmina „zawdzięcza” niekompetencji burmistrza. Jednak gdy podczas sesji rady miejskiej w środę, 28 kwietnia przyszło do głosowań nad zaproponowanymi przez burmistrza zmianami w budżecie Karczewa, przewodniczący wskazał, by z projektu uchwały zdjąć wkłady własne pozwalające na dofinansowanie takich zadań jak remont pomieszczeń higieniczno-sanitarnych w budynku hali sportowej w Karczewie i dostosowanie ich do osób niepełnosprawnych (42 tys. 94 zł) czy posadzenie zieleni w miejscach aktywnego wypoczynku (12 tys. 500 zł).

Radni przeciwni ograniczeniu inwestycji drogowych

Przed głosowaniem przewodniczący Żelazko przedstawił stanowisko, w którym sprzeciwił się źródłom finansowania wkładów własnych do tych inwestycji. Pieniądze miały pochodzić ze środków, które wcześniej radni przeznaczyli na inwestycje drogowe. – W projekcie uchwały zaproponowano wiele zmian, m.in. zmniejszenie kwot na inwestycje drogowe. Uważam, że takie działanie na tym etapie nie jest zasadne. Powinny być ogłoszone przetargi, a pieniądze na razie zostać przypisane tym inwestycjom – podkreślił przewodniczący rady. – Nie powinno dojść do takiej sytuacji, że zabraknie pieniędzy i gdy trzeba będzie coś dołożyć, nie będzie z czego i będziemy musieli rezygnować z tych inwestycji – dodał Żelazko.

Podobnego zdania jest Małgorzata Spirowska, przewodnicząca komisji zdrowia, opieki społecznej, bezpieczeństwa i porządku publicznego. – Do momentu ogłoszenia przetargów lub do czasu wykonania ulicy jestem przeciwna zdejmowaniu środków z inwestycji drogowych – zadeklarowała radna. Poparł ją przewodniczący komisji rozwoju gospodarczego i ochrony środowiska Jarosław Jobda. – Gdy w wyniku przetargu okaże się, że mamy oszczędności, wrócimy do tematu i będziemy rozdysponowywać je na inne działania – podkreślił radny.

Wiceburmistrz i skarbnik protestują

Takie postawienie sprawy wiceburmistrz Karol Chróścik nazwał paraliżem bieżącego funkcjonowania gminy. Przekonywał, że nie ma innych pieniędzy, które gmina mogłaby wykorzystać na zabezpieczenie wkładów własnych przy ubieganiu się o pozyskanie środków zewnętrznych. Podkreślił to zwłaszcza w kontekście remontu łazienek w hali sportowej, na co rada miejska po raz kolejny nie przeznaczyła pieniędzy. Tymczasem inwestycje drogowe, chociaż potrzebne, zostały przez radnych „wrzucone” do budżetu bez konsultacji z wydziałem merytorycznym urzędu miasta i nie mają np. dokumentacji, która umożliwia ich realizację.

– Wolne środki mamy tylko na inwestycje drogowe, a żeby pozyskać pieniądze z zewnątrz, musimy zapewnić finansowanie ze strony gminy – podkreślił wiceburmistrz. I poprosił, by radni wskazali, skąd wziąć środki na wkład własny, który jest potrzebny, żeby ubiegać się o dotację do remontu łazienek w hali sportowej. – W uchwalonym budżecie pojawiły się inwestycje, których realizacja wymaga aktualizacji dokumentacji. To jest powód, dla którego nie są one realizowane. Żeby je rozpocząć, potrzebna jest pełna dokumentacja, której nie da się zrobić w dwa miesiące – poinformował wiceburmistrz Chróścik.

Usunięcie z budżetu środków na wkłady własne negatywnie ocenił także skarbnik gminy Piotr Rosik. – Zabezpieczone wkłady są potrzebne do pozyskania środków zewnętrznych. Ich usunięcie może mieć negatywny skutek, ponieważ mogliśmy zrealizować niektóre zadania niższym kosztem. Rezygnacja z tego powoduje, że zadania nie będą możliwe do wykonania lub zostaną w całości zrealizowane ze środków własnych – podkreślił skarbnik.

Działania na szkodę samorządu?

Mimo takiej argumentacji radni nie zgodzili się na zmniejszenie puli środków na inwestycje drogowe, czyli m.in. na ulice: Bohaterów Powstania Listopadowego (14 tys. zł), Krzewniaka (14 tys. zł), Karczówek (14 tys. zł), Trzaskowskich (27 tys. 385 zł) oraz na zwiększenie wydatków na zieleń miejską w miejscach aktywnego wypoczynku (12 tys. 500 zł), zagospodarowanie terenu poprzez infrastrukturę edukacyjną (27 tys. 385 zł) i remont pomieszczeń higieniczno-sanitarnych w hali sportowej i dostosowanie ich dla osób z niepełnosprawnościami (42 tys. 94 zł).

Przyjęte przez radę rozwiązanie skrytykował zastępca burmistrza. – Usunięcie tych zapisów z uchwały budżetowej uniemożliwia staranie się o środki zewnętrzne na inwestycje, ponieważ były to wkłady własne do dotacji – podkreślił wiceburmistrz Karol Chróścik. – Rada woli realizować zadania za pieniądze pochodzące tylko z budżetu gminy. Nie rozumiem tego. Mogąc zrobić coś przy wsparciu środków zewnętrznych, rada uniemożliwia takie działanie. W przypadku hali sportowej jest to działanie cykliczne. Nie wiem, co będzie, gdy po pandemii wrócimy do normalnego funkcjonowania. Teraz możemy wykorzystać okazję, zrobić remont i za pieniądze z dotacji dostosować pomieszczenia dla osób niepełnosprawnych. Rada po raz kolejny odrzuciła całe to zadanie – dodał.

Decyzję rady miejskiej, która 10 głosami „za” przy pięciu przeciwnych przyjęła poprawkę przewodniczącego, skomentował na sesji burmistrz Michał Rudzki. – Sytuacja jest wyjątkowa. Rada uniemożliwia aplikowanie o zewnętrzne środki m.in. na remont łazienek w hali sportowej, rozwój zieleni miejskiej i ścieżkę edukacyjną w Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Otwocku Wielkim. To istotna informacja dla społeczności Szkoły Podstawowej nr 2 w Karczewie: łazienki sprzed 20 lat będą nadal takie, jakie są, a dzieci będą korzystały z szatni i toalet, które są wyeksploatowane. Jeśli wziąć pod uwagę dobro gminy, decyzje rady są zdumiewające. Jest to uszczuplanie dochodów samorządu terytorialnego gminy Karczew. To działanie na szkodę naszego samorządu, a w przypadku łazienek to działanie wymierzone w Zespół Szkół w Karczewie, który korzysta z hali sportowej, MKS Karczew i w największą szkołę w Karczewie, czyli SP nr 2. Rodzice tych uczniów wielokrotnie zgłaszali potrzebę modernizacji łazienek, bo w hali odbywają się lekcje WF-u. Jestem przeciwny tym zmianom – stwierdził burmistrz.

 

 

Najpierw dotacja, potem wkład własny

Piotr Żelazko, przewodniczący Rady Miejskiej w Karczewie:
 Podczas kwietniowej sesji nie zgodziliśmy się na kilka zmian w budżecie. Po pierwsze, na zmniejszenie środków na wydatki inwestycyjne dotyczące dróg w gminie, po drugie, na przeznaczenie tych pieniędzy na zadania, które według burmistrza są wkładami własnymi do jakichś programów. Żadnych dofinansowań z tych rzekomych programów jeszcze nie dostaliśmy. Zawsze było tak, że wkład własny zabezpieczaliśmy po otrzymaniu dotacji, tak jak to było np. z dofinansowaniem teleopieki – najpierw gmina przystąpiła do programu, a później został zabezpieczony wkład własny. Uważam, że jeśli nic nie wyjdzie ze starań o środki zewnętrzne, będzie to tylko blokowanie pieniędzy. Dziś nie wiemy nawet, co to za programy, w których gmina ma wziąć udział. Zamiast ciąć inwestycje, wkłady własne można zabezpieczyć z wolnych środków, których gmina ma ponad 7 milionów. Odnosząc się bezpośrednio do remontu łazienek w hali sportowej – dziwi nas to, bo od dawna jest mowa o pozyskiwaniu środków na kompleksowy remont hali. Teraz pojawił się temat łazienek, nie wiadomo więc, czy ten remont będzie kompleksowy, czy etapowany. Nie ma żadnych konkretów na temat programu, z którego gmina miałaby dostać dotację, i nie ma żadnych rozstrzygnięć konkursów, w których otrzymalibyśmy dofinansowanie remontu. Nieprawdziwy i obraźliwy w stosunku do rady jest zarzut burmistrza, że nie przeznaczając pieniędzy na remont łazienek, nie dajemy czegoś uczniom naszych szkół. W tym roku przeznaczyliśmy olbrzymie kwoty na inwestycje w szkołach. W tym roku będą realizowane przedsięwzięcia, które czekały na to od lat, np. remont pomieszczeń kuchni w Szkole Podstawowej nr 2 czy remont dachu w Zespole Szkół. Niestety, w mojej opinii jesteśmy teraz w sytuacji, że zadania wpisane do budżetu nie są realizowane, a wciąż szuka się nowych zadań.

One thought on “Lepiej płacić z budżetu czy starać się o dotacje?

  • 12 maja 2021 o 12:27
    Permalink

    Rzygam na pajaca Żelazko i jego ciągłe działania na niekorzyść Karczewa

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.