Chory na nowotwór mózgu ratownik zbiera pieniądze na leczenie 

Damian Kuszneruk 13 lat przepracował jako ratownik medyczny m.in. w otwockim pogotowiu. Trzy lata temu zachorował na nowotwór mózgu. Udało mu się pokonać chorobę, ale niedawno guz odrósł. Obecnie jedynym ratunkiem dla pana Damiana jest leczenie w Stanach Zjednoczonych. Jego rodziny, która znalazła się w trudnej sytuacji materialnej, nie stać na drogą kurację

BARBARA MICHAŁOWSKA

Pan Damian ma 43 lata, żonę i małego, 5-letniego syna Doriana. Wychowuje też z żoną troje jej dzieci z poprzednich związków: : 19-letnią Wiktorię, 17-letniego Patryka i 12-letnią Klaudię. 13 lat przepracował jako ratownik medyczny w pogotowiu ratunkowym w Otwocku, Warszawie i Garwolinie. Jest też Zasłużonym Honorowym Dawcą Krwi. – Bardzo lubił pracę. Nie umiał wysiedzieć w domu. Ciągle na dyżurach. Potem przyjeżdżał i opowiadał, co się działo w pracy – mówi jego żona Beata. 

Zachorował nagle. 1 kwietnia 2018 roku, w pierwszy dzień Świąt Wielkanocnych, obudził się z niedowładem lewej połowy ciała. Został przewieziony do Międzyleskiego Szpitala Specjalistycznego w Warszawie z podejrzeniem udaru mózgu. Po wykonaniu rezonansu magnetycznego i przewiezieniu do szpitala przy ul. Banacha w Warszawie okazało się, że to nowotwór mózgu, a dokładnie naciekający gwiaździak anaplastyczny III stopnia złośliwości na płacie ciemieniowym. Z powodu nowotworu pojawiła się też padaczka. W maju pan Damian przeszedł operację, podczas której wycięto guz. Padaczka jednak została. Dlatego pan Damian już od tamtej pory wymaga stałej opieki. 

Pani Beata zrezygnowała wtedy z pracy w hotelu Centrum Naukowo-Badawczego Ochrony Przeciwpożarowej w Józefowie i zajęła się mężem. – Przez wiele lat mieszkaliśmy w Otwocku, a potem w Dąbrówce. Gdy mąż zachorował, właściciel mieszkania z dnia na dzień wypowiedział nam umowę i w ciągu tygodnia czy dwóch kazał się wyprowadzić. To było kilka dni po operacji Damiana – opowiada pani Beata. Rodziny nie było stać na kolejny wynajem. Na szczęście w krótkim czasie otrzymali mieszkanie socjalne w Górze Kalwarii. 

Nie mamy już czego sprzedać… 

Niestety, na początku tego roku guz odrósł ze zwiększonym stopniem złośliwości. Prognozy są złe. Jak twierdzi żona pana Damiana, ma on niewielkie szanse, by przeżyć drugą operację mózgu. Może też być po niej całkowicie sparaliżowany. Jedynym ratunkiem jest leczenie w Stanach Zjednoczonych, w klinice Nationwide Children’s Hospital w Columbus w stanie Ohio. – W Stanach są większe możliwości. Można usunąć guz bezoperacyjnie przy pomocy noża gamma. Lekarze laserowo dostają się do mózgu i zabijają komórki nowotworowe – tłumaczy pani Beata.

Taka operacja i pobyt w Stanach Zjednoczonych są jednak bardzo kosztowne. Dlatego rodzina pana Damiana założyła zbiórkę publiczną, by zdobyć 300 tys. zł na leczenie. Większą część kwoty już udało się zebrać, ale potrzeba jeszcze ponad 40 tys. zł. 

Z powodu choroby pana Damiana rodzina jest w złej sytuacji finansowej. Pani Beata pobiera 620 zł zasiłku z tytułu opieki nad osobą niepełnosprawną. Opiekuje się mężem przez całą dobę. – Nie można nawet na pięć minut zostawić go samego. Codziennie ma ataki padaczki. Dziś już cztery – tłumaczy. I dodaje, że utrzymują się jedynie z zasiłku i 500 plus oraz 500 zł alimentów na starszego syna pani Beaty.. – Jest bardzo ciężko. Wczoraj na przykład musiałam sprzedać stół i krzesła, bo już brakowało nam na jedzenie. Każdy grosz, który mamy, idzie na leczenie. A przecież trzeba coś jeść, dzieci też mają swoje potrzeby. Niby do zebrania została nieduża kwota, ale ja już nie mam jak jej zdobyć. Nie mam już nic, co mogłabym sprzedać…  – przyznaje pani Beata.

Czeka na spotkanie z wnukiem lub wnuczką

Po poprzedniej operacji, a przed wznową choroby, rodzina miała w miarę dobry, spokojny czas. Ostatnio to się zmieniło. – Na początku Damian dobrze funkcjonował.  Teraz cały czas śpi, źle się czuje, ma bóle i zawroty głowy. Te ataki bardzo mu dokuczają. Do tego dochodzi niedowład lewostronny – mówi żona.

„Jest zamknięty w sobie, cały czas patrzy przez okno, prawie z nami nie rozmawia, nie wiemy, o czym myśli… Jak już się odezwie, to tylko mówi, że bardzo nas kocha i że chciałby dożyć i przytulić swojego ukochanego i upragnionego wnuczka lub wnuczkę” – wyznaje córka pana Damiana, Wiktoria, w opisie zbiórki. Wiktoria jest w ciąży i – jak przekonuje jej mama – z tego powodu trudno jej znaleźć pracę, by ulżyć rodzinie. 

Typ nowotworu, który zaatakował pana Damiana, często się odnawia. Żona mówi więc, że walczą o każdy rok dobrego funkcjonowania. Obecnie rodzina mieszka w Górze Kalwarii w mieszkaniu komunalnym. Płacą prawie 1 tys. zł czynszu. Do tego dochodzą opłaty za rachunki. Leki pana Damiana kosztują miesięcznie prawie 1 tys. 400 zł. Na życie praktycznie już nie wystarcza.

– Gdy tylko zbierzemy potrzebne pieniądze, wylecimy z mężem na operację. Doktor Marcin Skawiński ze szpitala przy ul. Banacha w Warszawie skontaktował nas z lekarzami w Stanach Zjednoczonych. Powiedział, że było tam już kilku jego pacjentów. Operacja każdego z nich się udała. Ostatnio taką drogę przeszedł czteroletni chłopiec. I też się powiodło. Mam nadzieję, że mojemu mężowi również się uda – mówi pani Beata. 

Strach gorszy niż ból

„Jest coś takiego jak skala bólu. Kiedy trafiasz do szpitala, pytają cię, na ile oceniasz jego poziom. 10 w tej skali to najsilniejszy, niewyobrażalny ból, jednak jest on niczym w porównaniu ze strachem. Strachem, który paraliżuje mnie każdego dnia! Co będzie dalej? Czy dożyję jutra?” – napisał sam pan Damian w opisie zbiórki. Dziś ma jeden cel – przeżyć. 

– Czasem jest taki dzień, że wstanie, próbuje pochodzić, ale zaraz się męczy, kładzie się i idzie spać. Jest rozdrażniony. A jak się zdenerwuje, zaraz dostaje ataku padaczki. Podaję mu leki i już później śpi – mówi pani Beata. 

Ostatnio rodzinie udało się wybrać na plac zabaw, ale szybko musieli wracać, bo hałas męczy pana Damiana. Większość czasu spędzają więc we własnym domu albo u siostry w Otwocku.

Pani Beata mówi, że najbardziej chciałaby, by mąż wrócił do zdrowia i do pracy. Sama też zamierza podjąć pracę i zarabiać na potrzeby rodziny. – Jak teraz Damian widzi karetkę, to aż płacze. Bo on kochał tę pracę. Miał wielogodzinne dyżury, chodził do pracy w niedziele, święta i nie był to dla niego problem. Zawsze był spokojnym człowiekiem, który chciał pomagać innym ludziom – przekonuje jego żona.

Pomoc dla pana Damiana i jego rodziny

Do zebrania potrzebnej na leczenie Damiana Kuszneruka kwoty może przyczynić się każdy z nas. Zbiórka jest prowadzona w internecie pod adresem: pomagam.pl/ttdh4ate

Rodzina potrzebuje też wsparcia w formie żywności i środków czystości, na które często nie wystarcza jej pieniędzy. Chętni, by wspomóc rodzinę tymi artykułami, są proszeni o kontakt telefoniczny pod numerem 577 711 910.

9 thoughts on “Chory na nowotwór mózgu ratownik zbiera pieniądze na leczenie 

  • 20 maja 2021 o 15:53
    Permalink

    Naprawdę ciężko sie to czyta!!!!Nie ulega wątpliwości że jest on chory i po operacji ale jest druga strona medalu! Poznając Damiana już nie pracował jako ratownik i generalnie oni nie lubią pracować! Zawsze załatwiają wszystko inaczej. Pieniądze hahaha. Ludzie otwórzcie oczy oni kupują wszystko co jest mało potrzebne czyli motory samochody co i rusz inny. Żyją jął w ulu! Wstyd, ludzie którzy ich znają wiedzą co to za rodzina. Pani Beatą nie budzi rąk pracą! NIGDY

    Odpowiedz
    • 21 maja 2021 o 14:45
      Permalink

      Panie BOLO aż żal czytać pana komentarz nie życzę by Pan kiedyś był na miejscu tej rodziny i by Pan tak walczył o życie.
      Skoro Pan tak dobrze zna tą rodzinę zapraszamy by wypowiedzal Pan się na żywo prosto w oczy tym ludzią a nie obrabia Pan komuś cztery litery bo pana zazdrość bierze bo są w gazecie człowieku pomyśl co ty piszesz a dopiero pisz każdą instytucja sprawdzą dokumenty nim coś wystawi wienc myślenie nie boli włącz je człowieku

      Odpowiedz
    • 21 maja 2021 o 15:00
      Permalink

      Nieraz trzeba pomyśleć drogi Panie bolo nim się kogoś oczerni nie życzę Panu ani nikomu z Pana rodziny tak cieszkiej choroby i by Panu ktoś tak brzydko obrobił tyłek nie prawda wstyd

      Odpowiedz
  • 21 maja 2021 o 14:21
    Permalink

    Prosze sie odczepic od mojego męża i zajac sie soba.

    Odpowiedz
  • 21 maja 2021 o 15:25
    Permalink

    Drugi Panie bolo czy Pan nieraz załącza coś takiego jak rozum bo zaczynam wątpić w to czytając pana wpis.
    Bo raczej żaden normalny człowiek nie pisze takich bredni w prasie o tak cieszko chorym człowieku
    Widzę myślenie w Pana osobie bardzo boli i dlatego nie uzywa Pan rozumu proszę się odczepić od Pana Damiana i jego rodziny zapraszam by Pan założył ich buty i przeszedł w nich choć miesiąc mając takie problemy jak ta rodzina bardzo powinno być Panu wstyd kasia

    Odpowiedz
  • 21 maja 2021 o 17:48
    Permalink

    A swoją drogą, może ośrodek pomocy społecznej, wypowiedział swoją opinię. Jak jest naprawdę z tymi samochodami i motorami. Może sąsiedzi podzielili się z nami swoją opinią.
    Bardzo brzydko jest kogoś oczerniać.
    Ale w internecie można pisać co się chce.
    Sam spotkałem się z wykorzystaniem ludzkiej życzliwości.
    Jest ogromna ilość osób potrzebujących pomocy i dobrze by było, by pomoc płynęła tam gdzie jest potrzebna, ale i będzie właściwie wykorzystana.

    Odpowiedz
  • 21 maja 2021 o 22:38
    Permalink

    Damian od kilku dni jest w szpitalu bardzo prosimy o pomoc o każdą złotówkę w poniedziałek 24 maja 2021 bendze kolejną konsultacja z lekarzem który operował Damiana bo jest nie ciekawy wynik rezonansu bardzo się boimy co jest tam bardzo prosimy o pomoc nie zostawiajcie nas teraz brak tak nie wiele by Damian mógł być poddany operacji w USA Zwracam się do ludzi dobrego serca z prozibą o pomoc dla Damiana Kuszneruka.
    Jestem bardzo bliską osobą dla rodziny Damiana
    I jeśli dla kogoś drogim autem jest stary rozpadający się golf który Beata dostała by móc jeździć z Damianem na hemie i do lekarzy to naprawdę jest czego zazdrości nie miesić mi się w głowie że człowiek może być aż tak zawistny bo ktoś prosi o pomoc by uratować życie męża i ojca swoich dzieci to szok.
    Dobrze że są jeszcze ludzie którzy mają choć trochę serca ..

    Odpowiedz
  • 22 maja 2021 o 14:33
    Permalink

    Feee, panie Bolo, feeeeeeeeeeeeeeeeee ! :-(((

    No i co, nawet gdyby kupowal motory, nawet gdyby wczesniej nie byli jakos szczególnie pracowici ?
    Kazdy ma cos, ja np. sie jakam, a Ty pewnie masz szpetnie krzywe nogi (i syfa w skarpetach, przynajmniej).

    To wtedy juz nie jest ciezko chory ? Juz nie ma raka ? Rodzinie nie jest b.ciezko ?

    Wiesz, bylem juz raz w takiej sytuacji, w szpitalu.
    Myslalem, ze mi umrze zona i dziecko, pamietam jak szalalem i plakalem.
    – A ani lekarz, ani koledzy, ani sasiedzi mnie nie oceniali wedlug marki mojego samochodu, wszyscy nas podpierali, emocjonalnie/ideowo, ale tez konkretnie/materialnie.

    Czy to znaczy (konstruuje): ze gdybys w parku znalazl na ziemi jakiegos pobitego czlowieka – przez bandziorów albo „przez zycie” – to bys mu nie pomógl, albo pomógl dopiero po sprawdzeniu ile zarabia, czy oszczedza, jaki ma charakter i najlepiej jakby byl tzw.szlachetnego pochodzenia ??

    Jak jednemu Twojemu kumplowi, zamoznemu, musza amputowac noge – to wspólczujesz i pomagasz,
    a jak innemu, tzw.golodupcowi – to go olewasz ?

    A przy wejsciu do szpitala robimy kontrole i sprawdzamy konto, charakter i czyste paznokcie ?

    Odpowiedz
    • 24 maja 2021 o 06:31
      Permalink

      Dziekuje panie Robercie za wsparcie żona Damiana

      Odpowiedz

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.