Tlenoterapia – przyszłość medycyny na wyciągnięcie ręki

To oczywiste, że tlen jest niezbędny do życia. Dobrze funkcjonujący, zdrowy organizm zadowala się jego stężeniem na poziomie ok. 21 proc., czyli takim, jakie występuje w powietrzu. Nie zdajemy sobie jednak sprawy, że choćby drobna dolegliwość czy zaburzenie sprawia, że dawka ta przestaje być wystarczająca. I odwrotnie – zaledwie godzina oddychania powietrzem o zwiększonym stężeniu tlenu wymiernie poprawia naszą kondycję. Co zatem warto wiedzieć o leczeniu tlenem?

AGATA LEGAN

Oddychanie to nadrzędna potrzeba fizjologiczna wszystkich organizmów żywych. Bez tlenu po prostu nie da się funkcjonować. Naturalnie tlen medyczny, wykorzystywany w terapii, różni się od tego, który wdychamy na co dzień, ale przebywanie na świeżym powietrzu również ma zasadnicze znaczenie dla naszego stanu zdrowia. Nasze samopoczucie, metabolizm, krążenie, praca narządów, procesy regeneracyjne i oczyszczające oraz wiele innych czynności wewnętrznych – to wszystko zależy właśnie od tego, jak dobrze korzystamy z dostępu do „płuc” Ziemi. Czas spędzony w lesie, na aktywności fizycznej, choćby marszu, który wiąże się z szybszym, efektywniejszym oddychaniem, głębokie, pełne wdechy i wydechy – to wszystko steruje gospodarką tlenową naszego organizmu (częścią higieny oddechu jest też unikanie smogu i palenia papierosów, również biernego, a nawet… nieużywanie kosmetyków bazujących na olejach czy wazelinie, które zamykają pory skóry).

W powszechnym przekonaniu termin „tlenoterapia” kojarzy się z ratowaniem życia i… podłączeniem do respiratora, a więc stanem ciężkim i zdecydowanie nieprzyjemnym dla chorego. Tymczasem tlenoterapia ma również inną formę – wdychania powietrza wzbogaconego tlenem, któremu pacjent poddaje się świadomie, a do tego jest to odczuwane jako relaksujące! Zabieg ten rzeczywiście przypomina raczej odnowę biologiczną niż procedurę medyczną. Ma przy tym o wiele więcej zastosowań i niemal żadnych niepożądanych skutków ubocznych. Co ciekawe, odbywa się w tzw. komorze hiperbarycznej, w której tworzone jest środowisko imitujące warunki głębinowe – zwiększone ciśnienie na poziomie gabinetowym do 1,5 ATA (czyli ok. 1500 hPa, wyższe ciśnienie wymaga już obecności lekarza podczas zabiegu) nasyca wszystkie komórki ludzkiego ciała, co ma korzystny i wszechstronny wpływ na cały organizm.

Efektywne oddychanie, stymulowane przez ciśnienie głębinowe komory, sprawia, że poziom tlenu w organizmie dość szybko osiąga optymalną wartość. Ciało odczuwa to początkowo podobnie jak w samolocie czy wysoko w górach i reaguje np. zatkaniem uszu, ale zazwyczaj wystarczy ziewnąć lub zatkać na moment nos, by ten dyskomfort pokonać i czerpać przyjemność z uczucia relaksacji, które zachodzi w każdej komórce. Krążący w nich tlen sprawia, że organizm niejako przypomina sobie o swoich naturalnych zdolnościach – do szybkiej regeneracji, pozbywania się toksyn, walki z drobnoustrojami, regulowania cyklu dobowego itp. Po kilku sesjach osiąga stabilizację i pracuje na podobnym poziomie bez dodatkowych dawek tlenu.

Skoncentrowany tlen to również pokarm dla skóry, paznokci, cebulek włosów, komórek elastyny i kolagenu, hormonów (sprzyja wyrzutowi endorfin), a nawet komórek macierzystych.

Ponieważ tlen hiperbaryczny pobudza do życia niejako uśpione dotąd neurony, poprawia aktywność mózgu. Ponadto stymuluje mikrokrążenie i metabolizm, zdolność koncentracji i kojarzenia, łagodzi też stany depresyjne – działanie to wspiera nie tylko leczenie schorzeń cywilizacyjnych, lecz także tych ujawniających się w wieku dziecięcym. U pacjentów w spektrum poprawia komunikatywność, stwarza bezpieczne warunki do interakcji z drugim człowiekiem, wycisza przebodźcowany umysł, co ułatwia np. nawiązanie kontaktu wzrokowego. Warto wiedzieć, że w przypadku korzystania z tlenoterapii nie ma ograniczeń wiekowych. Lista przeciwwskazań nie jest zresztą długa – z komory nie mogą korzystać kobiety w ciąży, osoby z rozrusznikiem serca, chore na odmę płucną, po zabiegu operacyjnym w okolicach klatki piersiowej, zatok i ucha, z rozsianym nowotworem, gorączkujące lub w trakcie przeziębienia, w trakcie zapalenia ucha lub nerwu wzrokowego, chorujące na padaczkę bądź klaustrofobię, a także przyjmujące niektóre leki.

 

Tlenoterapia hiperbaryczna w leczeniu COVID-19

Wyniki najnowszych badań naukowych wykazały, że HBOT może być z pozytywnym skutkiem wykorzystywane zarówno u osób chorych, jak i rekonwalescentów już po przebyciu zakażenia koronawirusem. Ponieważ szybko i kompleksowo dotlenia cały organizm, łagodzi dysfunkcję płuc, redukuje niedotlenienie tkanek. Co ważne, poprawa ta jest stosunkowo trwała. Spada też wymiernie ryzyko ewentualnych powikłań (w tym reakcji zapalnych, zakrzepów czy tzw. długu tlenowego).

CIEKAWOSTKA:

Światowa Komisja Antydopingowa w 2006 r. ogłosiła hiperbarię bezpieczną i legalną metodą dopingu. Stwierdzono, że stosowana regularnie wzmacnia układ stawowo-kostny, poprawia wydolność płuc, zmniejsza ryzyko kontuzji, przyspiesza regenerację mięśni, zapobiega nadprodukcji kwasu mlekowego, który odpowiada za powstawanie zakwasów w mięśniach.

 

Wskazaniami do tlenoterapii są:

  • zdiagnozowana niewydolność oddechowa organizmu związana np. z astmą czy przewlekłą chorobą obturacyjną płuc (POChP) oraz innymi dolegliwościami; UWAGA: O niewydolności oddechowej może świadczyć nie tylko płytki, przyspieszony oddech i akcja serca, napady kaszlu i duszności, lecz także wystąpienie takich (zwłaszcza kilku naraz) objawów jak: problemy z koncentracją, brak apetytu, trudności w zasypianiu, zwiększona potliwość, drżenie mięśni, gorsza tolerancja wysiłku, wystąpienie tzw. sinicy, zawroty głowy i utraty przytomności. Co istotne, tych sygnałów nie wolno bagatelizować – jeśli dopływ tlenu do tkanek przez dłuższy czas nie będzie adekwatny do ich potrzeb, może dojść do nieodwracalnego uszkodzenia narządów.
  • obniżone ciśnienie cząstkowe tlenu we krwi (można to sprawdzić, wykonując gazometrię);
  • choroby układu krążenia, serca i stany po zawale;
  • otyłość;
  • okres rekonwalescencji i regeneracji.

Faktyczna lista zaleceń do skorzystania z dobrodziejstw sesji w komorze hiperbarycznej jest praktycznie niewyczerpana. Do najczęściej wymienianych należą:

  • borelioza (powoduje ją bakteria beztlenowa) i choroby autoimmunologiczne,
  • przemęczenie i osłabienie organizmu (spadek odporności),
  • spadek i wahania nastroju,
  • nerwica,
  • zanieczyszczenie organizmu, stany po zatruciu (także smogiem) lub infekcji,
  • przedwczesne oznaki starzenia się,
  • regularne uprawianie sportu i stany po wytężonym wysiłku,
  • choroby degeneracyjne, np. alzheimer, parkinson itp.,
  • reumatyzm,
  • zespół Aspergera, spektrum autyzmu, dziecięce porażenie mózgowe,
  • choroby metaboliczne, np. cukrzyca, anemia,
  • zaburzenia snu.

Pytania do eksperta

EDYTA URBANIAK, Stacja oddech – Józefów

Jak wygląda zbieranie wywiadu przed pierwszą sesją w komorze hiperbarycznej? Czy jest się czego obawiać?

Przed pierwszym zabiegiem pacjent dostaje od nas do podpisania oświadczenie wraz ze zgodą na zabieg. Szczegółowo informujemy o przeciwwskazaniach, przy czym za bezwzględne uznajemy ciążę i nieleczoną odmę oraz konkretne cztery leki (stosowane przy leczeniu alkoholizmu oraz przy chemioterapii), pozostałe zaś polecamy skonsultować z lekarzem i za jego przyzwoleniem skorzystać z terapii. Dokumentacja zawiera też tabelkę z chorobami i miejsce na wpisanie przyjmowanych medykamentów. Pacjenci są zwykle bardzo świadomi swoich dolegliwości, więc praktycznie nie zdarza się, żeby coś zaskoczyło nas w trakcie. Chociaż reakcje organizmu na skompresowane ciśnienie są bardzo indywidualne.

Czego zatem można się spodziewać? Jak się przygotować? Ubrać? Co ze sobą zabrać?

Do komory wchodzi się w luźnym ubraniu z bawełny, temperatura wewnątrz wynosi 18-24°C. W pakiecie z zabiegami przygotowujemy taką odzież i można się w nią przebrać na miejscu. Zalecamy wcześniej napić się wody i skorzystać z toalety. Do środka nie wolno wnosić biżuterii, elektroniki czy butelek, ale książkę – tak. Jeden zabieg trwa ok. 60 minut, odbywa się w pozycji leżącej, masce tlenowej i składa się z trzech faz: kompresji, poziomu leczniczego i dekompresji.

Przypomina to schodzenie pod wodę, a ciśnienie finalne odpowiada temu na pięciu metrach pod powierzchnią. Pierwszy i końcowy etap trwają dłużej u nowych pacjentów. Ponieważ tempem sprężania możemy sterować indywidualnie, a przez przeszklenie i interkom jesteśmy stale w kontakcie wzrokowym i słownym z osobą w komorze, reagujemy odpowiednio do jej potrzeb i reakcji ciała czy umysłu. Tłumaczymy, jak np. zniwelować zatkane zatoki czy strzelanie w uszach, lub uspokajamy, jeśli pojawiają się symptomy paniki.

Czy w nagłych przypadkach z komory można się wydostać?

Oczywiście, choć – podobnie jak w przypadku wynurzania się – najlepiej jest robić to bez pośpiechu. Jeśli jakaś niepożądana reakcja pojawi się na początku, komorę da się rozprężyć w ciągu dwóch minut, jeśli ciśnienie docelowe zostało już osiągnięte – zajmie to ok. pięciu minut. Komora jest też wyposażona w zawór bezpieczeństwa, który rozpręża ją w 120 sekund, ale znacznie bezpieczniej jest uspokoić pacjenta i zastosować dłuższą procedurę. Nagłe sytuacje zdarzają się na szczęście niezwykle rzadko.

Ile osób równocześnie może korzystać z komory? Czy jest przystosowana dla osób niepełnosprawnych?

Nasza komora jest jednoosobowa, choć bez trudu pomieści np. mamę z dzieckiem. W większych komorach zabiegi odbywają się na siedząco i jest tam dość miejsca, by wjechać wózkiem czy nawet szpitalnym łóżkiem, z tym że takie komory znajdują się obecnie głównie w ośrodkach medycznych, a nie gabinetach.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.