Kto rzuci koło ratunkowe?

W ubiegły wtorek, 18 maja z inicjatywy działaczy MKS Karczew i prezesa klubu Rafała Ziółkowskiego odbyła się internetowa debata dotycząca sytuacji, w jakiej znalazł się zespół piłki ręcznej seniorek. Uczestnicy spotkania zastanawiali się też, jak można pomóc klubowi, by zachować zespół w rozgrywkach na zapleczu PGNiG Superligi Kobiet

MARCIN SULIGA

Reklama

Spotkanie nie przyniosło jednak oczekiwanego przełomu pozwalającego mieć nadzieję, że pierwsza liga piłki ręcznej kobiet pozostanie w Karczewie. Zarówno władze Sejmiku Województwa Mazowieckiego, reprezentowane przez wiceprzewodniczącego Marcina Podsędka, jak i przedstawiciel Związku Piłki Ręcznej w Polsce Mirosław Baum przyznali, że te instytucje ze względów prawnych nie są w stanie nawet w małej części finansowo podreperować budżetu klubu.

Najbardziej konkretne okazały się władze powiatu otwockiego. Wydatki starostwa są co prawda również ograniczone prawnie, jednak – jak podkreślił obecny na spotkaniu starosta Krzysztof Szczegielniak – udało się wygospodarować pewną kwotę, która wkrótce powinna trafić do MKS Karczew. – Nie będą to takie pieniądze, jakie do tej pory dawało miasto Karczew, ale będzie to kwota o wiele wyższa, niż mogliśmy wcześniej przyznać – zapewnia starosta Szczegielniak. Nieoficjalnie wiadomo, że może to być nieco ponad 20 tys. zł. Wstępną deklarację pomocy złożyli również przedstawiciele Izby Przedsiębiorców Powiatu Otwockiego oraz stowarzyszenia forum kobiet Tu i Teraz.

Mimo zaproszenia na debacie zabrakło najważniejszych gości, którzy być może dokładnie wyjaśniliby powody cięć budżetowych, w wyniku których rozgrywki pierwszej ligi kobiet stanęły pod znakiem zapytania, czyli przewodniczącego Rady Miasta i Gminy Karczew Piotra Żelazki i przewodniczącego komisji oświaty, kultury i sportu Łukasza Włodarczyka. Jedynym reprezentantem rządzącej w radzie koalicji PiS i Wspólnoty Samorządowej był radny Jarosław Jobda. Niestety, uczestnicy spotkania nie dowiedzieli się od niego niczego, co do tej pory nie zostało już powiedziane. Wygląda na to, że członkowie większości w radzie nadal uważają, że nieuwzględnienie MKS Karczew w budżecie na ten rok w takiej formie, jak to było dotychczas, nie skutkuje niczym strasznym, a praca wykonywana przez lata przez trenera Grzegorza Ankiewicza i jego sztab oraz sukcesy kolejnych zespołów nie promują należycie miasta i gminy.

– Nie rozumiem tej sytuacji. Klub z Karczewa jest jednym z wiodących ośrodków nie tylko na Mazowszu, lecz także w Polsce, który na przestrzeni lat wychował wiele reprezentantek kraju w różnych kategoriach wiekowych. Do tego udało mu się zbudować zespół na miarę pierwszej ligi. Mały Karczew ma to samo co duża Warszawa, bo żaden zespół w stolicy nie gra wyżej niż w pierwszej lidze. To jest niebywały sukces – przyznał zdziwiony Mirosław Baum.

MKS-owi pozostaje coraz mniej czasu na ocalenie zespołu seniorek, bo lista zgłoszeń drużyn rywalizujących w przyszłym sezonie zostanie zamknięta 15 czerwca. Czy w ostatniej chwili ktoś rzuci jeszcze klubowi z Karczewa koło ratunkowe i nie pozwoli mu utonąć?

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.