Do ogrodu po krzepę

Spędzanie czasu na łonie natury, wśród feerii zapachów i barw, odgłosów przyrody, a do tego zdrowy wysiłek związany z wykonywaniem prostych prac ogrodowych to kombinacja, która okazuje się mieć na tyle zbawienny wpływ na nasz organizm, że doczekała się nawet własnej nazwy – hortiterapia. O ile jednak idea leczenia ogrodem jest nowa, o tyle korzystanie z tej metody w praktyce sięga zarania dziejów

AGATA LEGAN

Stosowanie ogrodolecznictwa jako metody terapeutycznej może mieć formę czynną lub bierną, w zależności od stanu i możliwości pacjenta. Już samo zmysłowe doświadczanie ogrodu, wrażenia wzrokowe, słuchowe i węchowe, obserwowanie roślin, ptaków czy owadów, wdychanie woni ziół i kwiatów, wsłuchiwanie się w szum wody (w ogrodach przeznaczonych stricte do hortiterapii często znajduje się minifontanny, strumyki lub wodospady) poprawia samopoczucie i kondycję psychiczną, wspiera leczenie zaburzeń na tle nerwowym, rozwojowych oraz społecznych. Aktywny udział, polegający na wykonywaniu typowych, lekkich prac, np. sadzeniu, podlewaniu, kopaniu czy wysiewaniu nasion, jest stosowany, aby rozwijać sprawność umysłową i motoryczną – w tym trening chwytu, zmysłu dotyku i poprawianie stanu słabych mięśni – u osób z zaburzeniami ruchowymi i psychicznymi. Wskazaniem do tego rodzaju terapii są m.in. rekonwalescencja po wypadkach, stres pourazowy, depresja, zaburzenia lękowe, autyzm, demencje wieku starczego, niedorozwój umysłowy, trauma, alienacja itp. Coraz częściej bywa ona również zalecana jako element efektywnej resocjalizacji.

Okazja czyni… ogrodnika

Nie trzeba i z pewnością nie warto czekać, aż zachorujemy, by zacząć korzystać z walorów pracy w ogródku, jeśli tylko mamy taką możliwość. Każdy zresztą, kto już doświadczył tej przyjemności, przyznaje, że szybko przynosi satysfakcję, a nawet staje się rodzajem relaksującego hobby, które uzdrawia niejako przy okazji. Aktywność na świeżym powietrzu, która jednocześnie daje widoczne efekty, czy to w postaci ładnie przyciętych krzewów, czy samodzielnie wyhodowanych, smacznych owoców, ma ogromny wpływ na gospodarkę hormonalną organizmu (i to naukowo potwierdzony!). Sprawia, że wydzielana jest serotonina (neuroprzekaźnik odpowiedzialny za dobry nastrój), a spada poziom kortyzolu (odpowiedzialnego za stres). Już pół godziny angażujących ogródkowych zajęć wystarczy, by odetchnąć, odreagować i zniwelować wewnętrzne napięcie.

Praca w ogrodzie działa antydepresyjnie, poprawia samoocenę, a także… stymuluje pracę mózgu! Ryzyko chorób degeneracyjnych, takich jak demencja czy alzheimer, okazało się aż o 40 proc. niższe u osób codziennie amatorsko zajmujących się ogrodnictwem. Nie bez znaczenia jest przy tym fakt, że posiadanie kawałka ziemi do uprawy niejako definiuje styl życia – wymusza regularną aktywność angażującą wiele partii mięśni i stałą, łagodną stymulację komórek. Jednocześnie kształtuje też charakter, bo sianie zawsze wymaga pilnowania terminów, bacznej obserwacji i regularnej pielęgnacji.

Gimnastyka między grządkami

Działka stwarza wiele okazji do aktywności fizycznej: od przysiadów i skłonów przy pieleniu czy sadzeniu, przez wysiłek podczas używania sekatora czy kosiarki, po budowę pergoli czy poważny remont altanki. W efekcie pomaga w spalaniu kalorii i modelowaniu sylwetki niemalże na równi z wizytami w siłowni, z tym że bez konieczności ponoszenia dodatkowych kosztów. Umiarkowana aktywność w ogródku może co prawda nie zapewnić nam sześciopaku, ale uprawiana regularnie przez godzinę dziennie z pewnością zmniejszy ryzyko chorób układu krążenia (o 20-30 proc.) oraz nowotworów (o ok. 18 proc.).

O przewadze uprawy własnego ogródka nad innymi formami ćwiczeń fizycznych decyduje ponadto fakt, że należy to do działań uchodzących za przyjemne, praktyczne i najbardziej naturalne, a przy tym gwarantuje znacznie pełniejszą stymulację ciała i umysłu niż typowy sport. Stanowi również doskonały temat do rozmów i wymiany doświadczeń zarówno z przyjaciółmi, jak i rodziną, niezależnie od pokolenia. Bywa świetnym pomostem porozumienia między dziadkami a wnuczętami, które potrzebują ruchu i świeżego powietrza jako antidotum na siedzący tryb życia przed ekranem komputera. Dodatkowo i praca, i wypoczynek w ogrodzie wiążą się ze zwiększoną ekspozycją na słońce oraz syntezą witaminy D, która jest kluczowa dla naszego nastroju, kości, skóry i odporności.

Badania potwierdzają ogromny pozytywny wpływ ogrodnictwa na ręce. Dlatego też prace ogrodnicze stanowią coraz częściej element programów rehabilitacyjnych dla osób po udarach i chorobach, które skutkują długotrwałym unieruchomieniem całego ciała lub jego części. Ruchy dłoni i operowanie narzędziami, powtarzane wielokrotnie i z odpowiednią regularnością, pomagają odzyskać sprawność rąk i utrzymać ich zręczność oraz siłę przez kolejne lata.

Źródło żywności

Posiadanie działki czy choćby niedużego ogrodu może mieć również znaczne walory ekonomiczne, jeśli oczywiście będziemy w nich uprawiać rośliny jadalne, a nie wyłącznie ozdobne. Najmniejszy nawet teren można zagospodarować tak, by znalazło się w nim miejsce na uprawę ulubionych ziół, owoców czy warzyw, których będzie nam dostarczał przez większość roku, od wiosny do późnej jesieni. Co warto mieć pod ręką?

Koperek, cebulę, rzodkiewkę, czosnek, szczypiorek, szpinak, sałatę, bazylię, miętę, szałwię i inne aromatyczne, lecznicze zioła, krzaczki porzeczek, malin, agrestu, truskawki i poziomki, pomidory, ogórki, marchewkę, pietruszkę, kabaczek – wszystkie one świetnie odnajdują się w naszym klimacie, a hodując je od pestki czy ziarenka, zyskujemy dodatkowo pewność, że jemy zdrowe i świeże produkty. Niczego bardziej ekologicznego nie znajdziemy nawet na półkach z ekożywnością, a z pewnością nie będzie to tańsze niż nasze własne plony. Na początek wystarczą choćby skromne doniczkowe uprawy, by przekonać się, jak satysfakcjonujące i z wielu powodów korzystne jest dodawanie do potraw roślin z przydomowego ogródka, smacznych, pełnych witamin, pachnących słońcem, ziemią i wiatrem.

 

CIEKAWOSTKA:

Immunomodulujący wpływ na organizm mają też wszechobecne bakterie, znajdujące się między innymi w glebie, oraz tzw. związki fitoncydowe zawarte w roślinach – częsty kontakt z nimi działa uodparniająco, wspiera organizm w opracowaniu reakcji obronnej na różne czynniki zewnętrzne. Przebywanie w ogrodzie okazuje się mieć zbawienny wpływ na zdrowie osób cierpiących np. na alergie (w tym astmę) czy choroby autoimmunologiczne (np. łuszczycę).

Miejsce medytacji

Psychologowie i psychiatrzy zauważają, że pracowanie samemu w ogrodzie przypomina medytację. Stan, w jaki wprowadza człowieka kontakt z naturą, i jednoczesne wykonywanie powtarzalnych, mechanicznych czynności stanowi rodzaj wyciszenia, podczas którego myśli płyną swobodnie, a ciało i umysł osiągają harmonię. To doskonała alternatywa np. dla jogi.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.