Otwocki Diament Forbesa

Narodowe Centrum Badań Jądrowych w Świerku należy do światowych liderów w swojej dziedzinie. Dostarczało m.in. elementy do największego urządzenia badawczego na Ziemi, czyli Wielkiego Zderzacza Hadronów. Instytut znajduje się na peryferiach Otwocka i tak naprawdę niewiele wiemy o jego pracy i osiągnięciach. Czas to zmienić! O historii i przyszłości NCBJ oraz energii jądrowej z dyrektorem ośrodka prof. dr. hab. inż. KRZYSZTOFEM KURKIEM rozmawia Przemek Skoczek

Niedawno byliśmy świadkami podpisania umowy NCBJ z Ministerstwem Edukacji i Nauki na realizację projektu nowego reaktora HTGR. Co kryje się za tym skrótem?

– HTGR to skrót od angielskiej nazwy wysokotemperaturowego reaktora chłodzonego gazem, High Temperature Gas Reactor. Obecnie takie reaktory znajdują się w dwóch krajach na świecie. Są to Chiny i Japonia. My chcemy współpracować z Japończykami.

Do jakich celów będzie wykorzystywany nowy reaktor?

– Reaktor, który chcemy zbudować w Świerku, będzie tzw. demonstratorem technologii – małym reaktorem o mocy 30 MW. Ma on pokazać w praktyce, jak działa ta technologia. Reaktory wysokotemperaturowe nie są przeznaczone głównie do produkcji prądu, ale do produkcji ciepła przemysłowego, czyli pary o temperaturze od 550 do 1000 stopni. Reaktor dla przemysłu (np. zakładów chemicznych czy produkcji wodoru) będzie miał moc ok. 180 MW, więc w porównaniu z reaktorami energetycznymi nadal jest to mały reaktor. Reaktor w Świerku ma umożliwić również licencjonowanie tej technologii dla przemysłu.

Jaka kwota została przeznaczona na projekt HTGR i dlaczego pieniądze pochodzą z budżetu MEiN? Kiedy jest realna szansa na uruchomienie nowego reaktora?

– Umowa przewiduje wydanie 60 mln zł w ciągu trzech i pół roku i jest to kwota przeznaczona na prace projektowe. Sama budowa zajmie od siedmiu do 10 lat. Trudno to teraz precyzyjnie określić. Cała inwestycja to koszt ok. 1 mld zł. MEiN finansuje projekty badawcze i naukowe – tu mamy do czynienia w dużej mierze z projektem ciągle badawczym i dlatego ten pierwszy etap projektu budowy HTGR w Świerku jest finansowany umową z Ministerstwem Edukacji i Nauki.

W jakiej formie jest MARIA? Nowy reaktor ją zastąpi?

– Reaktor HTGR będzie działał równolegle z reaktorem MARIA, który ma się znakomicie mimo 45 lat intensywnej pracy wynoszącej 4000-5000 godzin rocznie. Ma on konstrukcję, którą można modernizować, i tak dzieje się już od kilku lat. Wymieniane są różne elementy sterowania reaktora i systemy bezpieczeństwa. W przyszłym roku przewidziana jest dłuższa przerwa remontowa, aby dostosować reaktor do ciągle zwiększających się wymogów prawa atomowego w Europie i Polsce oraz do uzyskania licencji na następne co najmniej 10-15 lat. To bardzo dobry reaktor służący jako źródło neutronów i mimo swoich 45 lat jest jednym z najmłodszych w Europie. Pracuje bezawaryjnie. Jedynym problemem, jaki NCBJ ma z tym reaktorem, są koszty modernizacji.

Proszę przypomnieć początki instytutu. Dlaczego powstał akurat tu, w Otwocku?

– Instytut Badań Jądrowych został powołany uchwałą prezydium polskiego rządu w 1955 roku. Pierwszym dyrektorem ośrodka w Świerku był prof. Andrzej Sołtan, pionier w dziedzinie technologii akceleratorów w Polsce i znakomity fizyk jądrowy. Pierwszy w Polsce reaktor był oparty na konstrukcji radzieckiej. Nadano mu nazwę EWA od Eksperymentalny, Wodny, Atomowy. Reaktor umiejscowiono w Świerku, a o wyborze miejsca zadecydowało wiele czynników. W toku dyskusji prowadzonych w tamtym czasie między profesorem Andrzejem Sołtanem a rządem ustalono, że należy szukać lokalizacji w pobliżu ośrodka warszawskiego, najlepiej w odległości do 50 km od stolicy, w obszarze o niskim stopniu zabudowy, w pobliżu większej drogi. Świerk stanowił bardzo dobrą lokalizację, a dodatkowym atutem była rzeka Świder jako źródło zasilania w wodę, oraz sprzyjające ukształtowanie i struktura terenu.

Dzięki reaktorowi EWA, który uruchomiono 14 czerwca 1958 roku, ośrodek w Świerku w krótkim czasie stał się znaczącym w świecie centrum rozwoju badań i technik jądrowych. Wykorzystywano go m.in. do produkcji izotopów promieniotwórczych używanych głównie w diagnostyce i terapii medycznej, a także w przemyśle i badaniach naukowych. W 1989 roku o reaktorze EWA przypomniał Narodowy Bank Polski, emitując banknot o nominale 20 tys. zł, przedstawiający z jednej strony Marię Skłodowską-Curie, a z drugiej artystyczną wizję „pierwszego polskiego reaktora jądrowego”.

Następne reaktory były już samodzielnie opracowywane przez Polaków – Maryla, Anna, Agata, Wanda. Wszystkie są obecnie nieczynne. Zwieńczeniem badań nad reaktorami jądrowymi w Polsce było zaprojektowanie, budowa i uruchomienie w 1974 roku wysokostrumieniowego reaktora badawczego MARIA. Obecnie misję Instytutu kontynuuje Narodowe Centrum Badań Jądrowych.

Kuźnią kadr był przez wiele lat otwocki „Nukleonik”. Czy obecnie trwa jakakolwiek współpraca?

– W instytucie pracuje wielu absolwentów tej szkoły, a w czasach przed pandemią młodzież z Otwocka odwiedzała nasze centrum edukacyjne. Z pewnością poziom współpracy mógłby być wyższy. Być może zmieni się to w efekcie intensyfikacji działań programu budowy energetyki jądrowej w Polsce. Namawiamy decydentów, by „odtworzyć” zawody technika w dziedzinie fizyki i chemii jądrowej. Zgłosiliśmy zawody technika nukleonika, technika elektronika jądrowego i technika chemika jądrowego. Jest to szczególnie istotne w kontekście PPEJ (Polski Program Energetyki Jądrowej – przyp. red.). Czekamy na decyzje.

W wielu dziedzinach Polska jest w tyle, ale atomistyka to nasz konik i tu wciąż należymy do liderów. Dlaczego to się udaje?

– Świat traktuje technologie jądrowe jako potencjalnie niebezpieczne i bardzo często obiegowe opinie nastawiają społeczeństwa przeciwko takim technologiom, opór budzi głównie budowa elektrowni jądrowych. To powoduje zmniejszenie finansowania badań i technologie rozwijają się wolniej. Tymczasem paradoksalnie te technologie – właśnie ze względu na wymogi bezpieczeństwa, są bardzo bezpieczne, trzeba tylko zachować procedury. W Polsce od wielu lat fizyka i chemia jądrowa rozwijają się bardzo dobrze i na światowym poziomie. Gorzej jest z przemysłem jądrowym, ale i tutaj istnieje sporo firm, które mają doświadczenie w budowie instalacji jądrowych, może nie samej tzw. wyspy jądrowej, ale wszystkich innych potrzebnych składników, od elementów konstrukcji poprzez systemy bezpieczeństwa, sterowania i automatyki. Mamy więc wszystkie potrzebne składniki, aby być wśród liderów tych technologii.

W innych dziedzinach jest trudniej, bo jak konkurować np. z Doliną Krzemową czy przemysłem kosmicznym? Tam nakłady na badania i rozwój są gigantyczne. Polska musi wybrać swoje kluczowe specjalności, bo nie mamy zasobów na „obsadzenie” wszystkich gałęzi wysokich technologii. Technologie jądrowe do takich wysokich technologii należą i ich rozwój zwiększy również coś, co nazwałbym  „kulturą inżynierską”. Proszę popatrzeć na Francję i jej dokonania technologiczne w dziedzinie nie tylko badań, ale też szeroko rozumianej inżynierii. A jest to kraj, który bazuje na technologiach jądrowych w energetyce.

Odwieczny polski dylemat: czy warto budować elektrownie atomowe? Jakie jest pana zdanie, zwłaszcza w kontekście zmian klimatycznych. Atom to dobra alternatywa dla węgla?

– Oprócz źródeł odnawialnych energii OZE, które są teraz bardzo modne, potrzebna jest stabilna podstawa produkcji energii, niezależna od kaprysów pogody, gdyż ciągle nie umiemy dobrze magazynować energii. Dlatego jeżeli chcemy zastąpić źródła energii oparte na węglu, powinniśmy budować elektrownie jądrowe, i to szybko. Elektrownia jądrowa jest bezemisyjna, bezpieczna i daje tani prąd. Kłopot, jaki mają te elektrownie, to ich cena. Budowa jest droga, ale trzeba pamiętać, że taka elektrownia może pracować od 60 do 100 lat. Wszystkie inne źródła mają krótszy okres działania. OZE budowane na szelfie bałtyckim też będą drogie, a ich żywotność będzie mniejsza. To jest poważna decyzja strategiczna dla Polski, ale uważam, że jeżeli chcemy być naprawdę niezależni energetycznie, to powinniśmy wybudować elektrownię jądrową.

Lokalna społeczność jest poruszona planami budowy Obwodnicy Aglomeracji Warszawskiej. Ma ona przebiegać m.in. w sąsiedztwie NCBJ. To może być ryzykowane?

– Zwracaliśmy uwagę na ten problem. Generalnie NCBJ, ze względu na swoje technologie i plany rozwojowe, powinno mieć strefę „ochronną”. Problem dotyczy głównie drgań gruntu, które mogą prowadzić np. do zniszczeń konstrukcji osłonnych. Jak groźne może to być dla reaktora – trudno powiedzieć, jesteśmy w trakcie badania tego problemu, a wykonawca autostrady zapewnia o technologiach, które pozwalają ograniczyć ten problem. Jednak diabeł tkwi w szczegółach i np. w braku pieniędzy – nie zastosuje się zabezpieczeń, bo np. zabraknie pieniędzy na inwestycje. Może być też problem z budowanym obecnie Polskim Laserem na Swobodnych Elektronach – bardzo nowoczesnym i unikatowym urządzeniem nadprzewodzącym, najsilniejszym polskim źródłem światła. Tam potrzebna jest wysoka precyzja prowadzenia wiązki i drgania mogą to popsuć. Nie jestem zachwycony tymi planami, ale jak na razie inwestor planów nie chce zmienić. Będziemy próbowali przekonywać, że nie jest to najlepszy pomysł. Za skutki nie mogę ręczyć.

Jakie są obecnie główne kierunki działania NCBJ i najważniejsze plany?

– Zajmujemy się szeroko rozumianą fizyką jądrową, fizyką cząstek elementarnych, badaniami materiałowymi, technologiami akceleracji cząstek i detekcji promieniowania, technologiami IT, algorytmami i symulacjami na potrzeby wielkich eksperymentów i obliczeń dla nowych leków. Budujemy obecnie dwie wielkie infrastruktury badawcze: Centrum Radiofarmaceutyków Ukierunkowanych Molekularnie CERAD – duży kompleks laboratoryjny, którego głównym elementem jest unikatowy cyklotron do produkcji radioizotopów, oraz PolFEL – Polski Laser na Swobodnych Elektronach. Będą to dwie unikatowe w skali Europy infrastruktury. Rozbudowujemy też infrastrukturę produkcyjną ośrodka POLATOM – światowej klasy producenta radiofarmaceutyków.

Instytut jest też tradycyjnie – bo to zawsze była nasza silna strona – jedną z najlepszych jednostek naukowych w Polsce. Mamy najwyższą kategorię naukową A+, współpracujemy z największymi laboratoriami na świecie. Rozwijamy kompetencje w dziedzinie produkcji akceleratorów. Budowaliśmy je m.in. dla Europejskiego Ośrodka Badań Jądrowych CERN w Genewie – do największego urządzenia badawczego na Ziemi, Wielkiego Zderzacza Hadronów. Współpracujemy z największym laserem na świecie, czterokilometrowym urządzeniem XFEL w Hamburgu, dostarczając elektronikę.

Magazyn „Forbes” uznał NCBJ za tzw. Diament Forbesa – jedno z najszybciej rozwijających się przedsiębiorstw w Polsce. W ostatnim rankingu sklasyfikowano nas ze względu na badania naukowe wśród 4,5 proc. najlepszych uniwersytetów i jednostek naukowych na świecie.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.