Prąd poraził dzieci na placu zabaw

To mogło skończyć się tragicznie! W jednej chwili życie mogła stracić nie tylko dziewięcioletnia Julka, lecz także jej kuzyn i inne dzieci, które bawiły się w weekend na jednym z osiedlowych placów zabaw. – Czarek nie mógł puścić ogrodzenia, bo poraził go prąd. Płakał, a na jego dłoni zaczął robić się bąbel – wspomina dziewczynka, którą również poraził prąd. Wszystko przez latarnię, która prawdopodobnie nie miała uziemienia. Rodzice dzieci zaalarmowali elektrownię i próbowali skontaktować się z Otwockim Zakładem Energetyki Cieplnej, ale bezskutecznie. Na miejscu interweniowali pracownicy elektrowni, którzy odłączyli latarnię od sieci

AGNIESZKA JASKULSKA

Place zabaw cieszą się teraz dużą popularnością wśród dzieci. Jednak nie każde takie miejsce jest bezpieczne. Do poważnego zdarzenia doszło kilka dni temu na jednym z placów zabaw na osiedlu Tysiąclecia w Otwocku. Chodzi o miejsce od strony ul. Kościuszki róg ul. Czaplickiego (na wysokości osiedla Złoty Trójkąt). – W sobotę wieczorem bawiliśmy się na placu zabaw. W pewnym momencie mój kuzyn chciał przejść przez ogrodzenie i gdy dotknął latarni, został porażony prądem. Dosłownie nie mógł oderwać się od ogrodzenia, zaczął płakać – wspomina dziewięcioletnia Julka. – Na początku myśleliśmy, że się wygłupia, ale po chwili i ja dotknęłam ogrodzenia. Wstrząsnął mną prąd i coś zaczęło trzaskać. To było okropne. Po chwili udało się nam oderwać od ogrodzenia. Czarkowi zrobiła się na dłoni mała rana. Pobiegliśmy do domu do rodziców – wspomina przejęta dziewczynka. – Na szczęście córce nic poważnego się nie stało, ale to nie do pomyślenia, żeby instytucje nie kontrolowały stanu technicznego placów zabaw, zwłaszcza tych, na których znajduje się infrastruktura elektryczna – tłumaczy Piotr Wołkowicki, tata dziewczynki.

Tuż po tym, jak dzieci zostały porażone prądem, tata Julki wiele razy próbował skontaktować się z Otwockim Zakładem Energetyki Cieplnej, który nadzoruje m.in. oświetlenie uliczne. – Dzwoniłem pod ich całodobowy numer interwencyjny 22 778 25 49, aby zgłosić, co się stało, żeby nie doszło do tragedii. Niestety, nikt nie odbierał telefonu, dlatego skontaktowałem się bezpośrednio z elektrownią – tłumaczy pan Piotr. – Na miejsce przyjechali pracownicy PGE, którzy odcięli prąd od latarnii oświetlającej plac zabaw, aby żadne inne dziecko nie zostało poszkodowane albo żeby nie doszło do tragedii. Napięcie elektryczne przechodziło nie tylko przez ogrodzenie placu zabaw, lecz także przez jedno z urządzeń do zabawy – zaznacza pan Piotr. I dodaje, że w poniedziałek również próbował skontaktować się z OZEC, dzwoniąc pod całodobowy numer. – Nawet w poniedziałek nie mogłem się do nich dodzwonić. Dlatego wysłałem maila z opisem sytuacji i zapytaniem, czy usterka zagrażająca życiu i zdrowiu dzieci została usunięta – podkreśla pan Piotr. We wtorek tata Julki otrzymał lakoniczną odpowiedź, że „awaria została usunięta w poniedziałek”. – Nawet nie zainteresowali się stanem zdrowia dzieci, które poraził prąd – mówi zszokowany rodzic.

Józef Smorąg, prezes Otwockiej Spółdzielni Mieszkaniowej w Otwocku, dowiedział się o całej sprawie od dziennikarki „Linii”. – Coś takiego nigdy nie miało miejsca na placach zabaw, które znajdują się na terenach OSM, prawdopodobnie dlatego, że większość z nich nie jest oświetlona. Plac zabaw przy ul. Kościuszki to w całości inwestycja urzędu miasta, która była realizowana etapami w ostatnich latach – wyjaśnia prezes OSM. I podkreśla, że każdy plac zabaw powinien być całkowicie bezpieczny dla dzieci.

Zapytaliśmy OZEC m.in. o to, co było przyczyną awarii, kto wykonał roboty, czy miejska spółka przeprowadziła kontrolę innych miejsc, gdzie zamontowano podobne latarnie, a także czy doszło do zaniedbania ze strony wykonawcy, który montował latarnie, czy wina leży po stronie pracowników OZEC. – Plac zabaw wraz z ogrodzeniem i oświetleniem na osiedlu Tysiąclecia przy ul. Czaplickiego i ul. Kościuszki był realizowany kilka lat temu przez Urząd Miasta Otwocka – podkreśla Dariusz Łokietek, wiceprezes OZEC. – Po tym, jak PGE powiadomiła OZEC, nasz pracownik pojechał na miejsce i zabezpieczył latarnię. Następnego dnia nasza ekipa konserwacyjna usunęła awarię, której prawdopodobną przyczyną było uszkodzenie przewodu zasilającego, co mogło nastąpić np. przy budowie ogrodzenia – wyjaśnia Dariusz Łokietek. I dodaje, że w ostatnim czasie pracownicy OZEC wymieniali jedynie oprawy ledowe latarni znajdujących się przy placu zabaw.

– Do naszych zadań należy konserwacja oświetlenia placu zabaw przy ul. Kościuszki i ul. Czaplickiego oraz oświetlenie parku miejskiego przy ul. Filipowicza, a także Leśnego Parku Wiejska u zbiegu ulic Szkolnej, Wawerskiej i Wiejskiej – informuje wiceprezes Łokietek. I dodaje, że te trzy zadania dotyczące oświetlenia są na okresie gwarancji wykonawcy.

5 thoughts on “Prąd poraził dzieci na placu zabaw

  • 2 czerwca 2021 o 22:44
    Permalink

    Tak z ciekawości (na podstawie tekstu) dlaczego nie została wezwana na miejsce zdarzenia policja lub powiadomiona prokuratura?? Skończyło się na poparzeniu. A jakby doszło do zatrzymania akcji serca? To raczej nie był niski prąd skoro dziecko nie mogło się odczepić od ogrodzenia.

    Odpowiedz
  • 3 czerwca 2021 o 13:27
    Permalink

    A wiec „nikt” nie jest winny, jak zwykle.

    A to ze sie nie zglosili, nie wyrazili zainteresowania, zaniepokojenia, swojego zalu itp. (nie mówiac o przeprosinach) – to juz mi sie w glowie nie miesci, a naprawde sporo juz przezylem, w tej dziurce O., w kraju i za granica.

    I nawet jesli dzieciom fizycznie nic wiekszego sie nie stalo (a moglo – straszna tragedia byla bliska), to maja, mysle, spory szok i niepewnosc na dlugie lata. Pozatem tez inne dzieci o tym beda rozmawialy i niejedno bedzie to jakos tam – niedobrze – przezywac.

    Przynajmniej mogli sie osobiscie zglosic. I, na poczatek, gdzie problem „oslodzic” tym Juniorom ta straszna „przygode” jakims malym prezentem ?

    Odpowiedz
  • 6 czerwca 2021 o 20:51
    Permalink

    Witam.
    Mnie ciekawi czy kontrole zostały przeprowadzone na innych płacach zabaw.
    Swoją drogą chciałbym tylko zaznaczyć, iż w Japonii za takie coś prezes OZEC kłaniał by się w pół przed rodzicami a za nim prezes OSM.
    Tutaj jak zwykle tchórzostwo, bo im chodzi aby poprzez przerzucanie winy,NIE znaleźć winnego, a zwyczajnie doprowadzić do pamięciowego przedawnienia wśród społeczności na zasadzie: „łoj tam Janusz nicz się nie staou zara zapomno ooo weź polej”
    To karygodne jak w niby cywilizowanym kraju, uchodzą na sucho takie akcje i zawsze w państwówkach… urzędy to takie małe mafie, którym na prawdę ciężko dobrać się do „gardeł” a chyba wszyscy się zgodzimy, ze powinno być inaczej.
    Pozdrawiam.

    Odpowiedz
    • 6 czerwca 2021 o 22:36
      Permalink

      Zapytalem akurat znajomego w Niemczech, który ma mieszkanie wlasnosciowe na dosc nowym osiedlu. Tam jest tak:

      1) Co 2 lata inspekcja (taki jakby TÜV jak przy autach) placu zabaw.
      2) Co 3 miesiace sprawdza prywatny spec od placów, m.in. zakopanie w ziemii i stabilnosc.
      3) Co miesiac sprawdza hausmeister (dozorca domu/osiedla).

      4) Poza tym raz na rok wspólne ubezpieczenie placu zabaw (OC), a wiec co miesiac minisuma wliczona do oplaty administarcyjnej dla kazdego.

      Odpowiedz

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.