Leżakiem nad morze: Nie poddają się!

Codzienne przejechanie kilkudziesięciu kilometrów (a czasem nawet ponad 100) w 30-stopniowym upale jest dla niepełnosprawnych kolarzy z Drużyny Błażeja niezwykle wyczerpujące. Chłopaki mają też za sobą poważną awarię, ale się nie poddają. Dziś jadą z Włocławka do Torunia, więc cel jest coraz bliżej

PRZEMEK SKOCZEK

Przypominamy, że Błażej Cymerman, Grzegorz Kołodziejczyk i Piotr Małek, niepełnosprawni kolarze z powiatu otwockiego, podjęli się niezwykłego zadania. Postanowili przejechać na poziomych rowerach, tzw. leżakach, trasę z Zakopanego do Gdańska. W sumie 776 km. Wyruszyli w sobotę, 12 czerwca, a do celu zamierzają dotrzeć w niedzielę, 20 czerwca. To dziewięć dni bardzo intensywnego wysiłku.

Piotr Małek relacjonował krótko pierwsze dni ich przygody: „Etap 1. Zakopane – Mszana Dolna, 73 km. Góry, góry, góry… Pierwszy etap po malowniczych drogach Podhala, naprawdę piękne widoki, cudowna trasa, choć łatwo nie było, ale daliśmy radę i ten magiczny start z Krupówek w towarzystwie kamery Polsatu. Etap 2. Mszana Dolna – Kraków, 60 km. Po nocy spędzonej w magicznym miejscu, czyli pensjonacie Zagórzanka, ruszyliśmy do Krakowa, trasa okazała się bardzo wymagająca, ale i na tym etapie nie zabrakło cudownych widoków, a na rogatkach Krakowa przywitał nas Marcin Gazda, dziennikarz »Naszych Spraw«. Etap 3. Kraków – Radomsko, 152 km. Tego etapu obawialiśmy się najbardziej i słusznie, bo do setnego kilometra było naprawdę sporo wymagających podjazdów, ponad 1300 m w górę zrobiło swoje, do hotelu w Radomsku dojechaliśmy naprawdę zmęczeni, ale szczęśliwi”.

Potem było już raczej płasko. Kolejnym przystankiem była Łódź, z której w środę nasi kolarze ruszyli w prawie 120-kilometrową trasę do Włocławka, ale wtedy właśnie przytrafiło się nieszczęście. Pękł widelec w rowerze Piotra Małka.

– To był jak dotąd najbardziej wyczerpujący fizycznie i psychicznie etap. Chłopaki niby wcześnie wystartowali, ale tak poważna awaria zatrzymała ich aż na cztery godziny. Wydawało się, że to katastrofa, mechanicy w normalnych serwisach nie potrafili nam pomóc, znaleźliśmy specjalistę dopiero w Aleksandrowie Łódzkim. Tam widelec został zespawany, ale konieczny był też demontaż linek i łańcucha, a później ponowne złożenie wszystkiego w całość, co nie jest łatwe. Na dodatek okazało się, że jest także scentrowane  koło. Piotr był bliski załamania, miał łzy w oczach, tak bardzo się zaangażował. Chłopaki wyruszyli w dalszą drogę dopiero po południu i dojechali do Włocławka o godz. 20. Wielkie brawa dla Grzegorza, który ma największe problemy zdrowotne po wypadku, ale wytrzymał szybkie tempo – relacjonuje Tomasz Cymerman, prezes Fundacji #DrużynaBłażeja, który towarzyszy kolarzom w ekspedycji i zapewnia im wsparcie.

Dziś, w czwartek, 17 czerwca, Piotr, Grzegorz i Błażej jadą do Torunia. Kolejne przystanki to: Kwidzyn (nie Grudziądz, jak planowano), Starogard Gdański i Gdańsk. Trzymamy kciuki!

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.