Pomagamy pszczołom

Nie tylko kwiaty i krzewy, które sadzimy w ogródku, oraz sposób, w jaki je uprawiamy, lecz także ilość produkowanych przez nas śmieci i zanieczyszczeń powietrza, zużycie wody, a nawet to, gdzie kupujemy miód, ma istotne znaczenie dla pszczół. Ekolodzy od kilku lat biją na alarm: liczebność światowej populacji tego gatunku owadów spada średnio o około 20 proc. rocznie, co może mieć dramatyczne skutki dla przyrody i człowieka

AGATA LEGAN

Na szczęście w Polsce od niedawna obserwuje się odwrotny trend, który można by wręcz nazwać swoistą modą na pszczoły. Coraz więcej osób decyduje się bowiem nie tylko aktywnie uczestniczyć we wspieraniu gatunku, sadzi miododajne kwiaty, rezygnuje z oprysków, szykuje pojniki czy hotele dla zapylaczy, ale nawet stawia własne ule, również w mieście, np. na terenie ogródków działkowych, na dachach bloków czy biurowców. Wymierne efekty tych działań daje się zauważyć już teraz, według statystyk nasza rodzima pszczela populacja – w przeciwieństwie do tej światowej – się powiększa, i to o ok. 4-5 proc. rocznie!

Dlaczego pszczoły są takie ważne?

To właśnie im zawdzięczamy bioróżnorodność ziemskiej flory oraz… naszej diety, ponieważ to one zapylają ok. 80 proc. roślin na planecie, w tym aż 85 proc. gatunków przeznaczonych do spożycia przez ludzi. Szacuje się, że nawet co trzecia łyżka naszego pokarmu to podarunek, który otrzymujemy od owadów pszczołowatych: dzięki nim możemy cieszyć się wzrostem i plonami niemal 90 proc. owoców, czterech tysięcy odmian warzyw, orzechami, ziołami, kawą (!), a także lnem czy bawełną, które są używane m.in. do wytwarzania tkanin. A przecież przy tym całym ogromie pracy, którą wykonują, produkują jeszcze miód (i wosk, i propolis…). Można zatem śmiało stwierdzić, że są jednym z ważniejszych ogniw w funkcjonowaniu przyrody.

Jakie są przyczyny wymierania zapylaczy?

Najogólniej rzecz ujmując: ludzkie wynalazki. Szkodzimy, stosując powszechnie w uprawach chemiczne nawozy i pestycydy, opryski na komary, grzyby i inne szkodniki. Niekorzystne warunki do rozwoju i funkcjonowania owadów stwarzają ponadto: wysokie skażenie (metalami ciężkimi) powietrza i wód powierzchniowych oraz stale rosnący niedobór tych ostatnich, ogromne połacie nierozkładających się śmieci, wypalanie pól i łąk, zmniejszanie ich obszaru poprzez przeznaczanie kolejnych terenów pod zabudowę, a nawet… fale telefonii komórkowej, które – jak się okazało – zakłócają system nawigacyjny pszczół i mogą uniemożliwiać im powrót do ula.

Co możemy zrobić?

W Polsce żyje niemal 500 gatunków owadów pszczołowatych. Tylko jeden z nich to pszczoła tzw. miodna, o którą zazwyczaj troszczą się profesjonalni lub amatorscy pszczelarze, reszta zaś to dzikie zapylacze, którym na co dzień przyda się pomoc każdego z nas. Nie musimy od razu adoptować ula (choć oczywiście możemy) czy ukwiecać całych hektarów ziemi. Najprostszym sposobem na wsparcie owadów jest… NIEROBIENIE czegoś, np.:

  • nieśmiecenie na łonie natury (i w ogóle nigdzie!);
  • niepalenie traw, łąk ani też np. suchych pni drzew, w których dzikie pszczoły mogą mieć swoje gniazda, ponadto takie działanie wyjaławia glebę, na której przez długi czas może nic nie wyrosnąć, co z kolei zniechęci pszczoły do stworzenia tam naturalnego siedliska;
  • niesadzenie zbyt wielu tui lub – co gorsza – samych tui (wydzielają opary szkodliwe dla pszczół), gatunków wyłącznie egzotycznych oraz roślin bardzo inwazyjnych, a krótko kwitnących (np. nawłoć kanadyjska czy robinia akacjowa);
  • niestosowanie chemikaliów, zwłaszcza w formie oprysków – sztuczne środki ochrony roślin warto zastąpić naturalnymi, także dla zdrowia naszego i naszych zwierząt domowych – do wyboru mamy m.in. kompost, biohumus, obornik, ziołowe odżywki do zalania wodą itp., sprawdzonym naturalnym środkiem na chwasty jest też roztwór octu i mydła (pół litra wody, litr octu i łyżeczka mydła);
  • nieruszanie, a tym bardziej niewytruwanie rójek, np. na drzewie – w takiej sytuacji wezwij lokalnego pszczelarza lub straż pożarną – zgromadzone pszczoły zawsze da się bezpiecznie i bez uszczerbku dla ich liczebności przenieść w lepsze miejsce.

Jak zostać przyjacielem pszczół?

Oto lista działań, które możesz podjąć, by stworzyć pszczołowatym lepszą przestrzeń do życia:

  • sadź różnorodne, nektarodajne rośliny

Nieważne, czy w ogródku, czy w doniczkach na balkonie, przydrożnej łące, w parku lub na miejskich nieużytkach. Im więcej, tym lepiej. Jeśli możesz, zadbaj jednak o to, by wybrane gatunki kwitły od wczesnej wiosny do późnej jesieni – to okres, w którym pszczoły potrzebują pokarmu, a dobrze skomponowane rośliny (np. przebiśnieg, dereń – krokus, wierzba – szafirek, miodunka, zawilec – agrest, czereśnia, jabłoń – mniszek, nagietek, truskawka – dziurawiec, szałwia, lawenda – jeżówka, mięta, lipa – wrzos, aster) zapewniają im tzw. taśmę pokarmową, dzięki której przez cały sezon nie zabraknie pyłku i nektaru;

  • wystaw poidełko

Wystarczy dość płytki pojemnik, np. spodeczek lub podstawka pod doniczkę, wykonany z ciemnego materiału, który będziemy regularnie uzupełniać wodą (nie wolno tego zaniedbywać, bo pszczoły szybko zapomną o pustym wodopoju). Poidełko powinno stać na słońcu, bo owady wolą ciepłą wodę (picie zimnej to dla nich wydatek energetyczny), do środka warto włożyć węgiel, keramzyt, trochę mchu, torfu lub patyczki – wzbogacają one napój w minerały, a ponadto stwarzają platformę, która pozwala bezpiecznie się napić, bez ryzyka utonięcia;

  • zbuduj schronienie

Zapylacze korzystają z różnych konstrukcji oferowanych im przez naturę, np. pustych pni drzew lub stosów wyschniętych gałęzi. Można ich użyć (sprawdzają się też słomki, pustaki, szyszki itp.), by stworzyć im podobne, najlepiej wyglądające na półdzikie, miejsce w naszym ogrodzie. Samotne pszczołowate chętnie je zagospodarują. Wybierzmy zacieniony zakątek, osłonięty od deszczu, który zapewni im spokój.

Kupuj od lokalnych pszczelarzy!

Zalet kupowania produktów u lokalnych pszczelarzy jest kilka:

  • zwykle są to pasjonaci, którzy naprawdę dobrze dbają o pszczoły, nie tylko swoje,       
  • najczęściej trafiamy do nich z polecenia przyjaciół lub rodziny, są więc już sprawdzeni i wiarygodni,
  • mamy większą pewność co do jakości produktów, niż kupując w markecie,
  • wspieramy małe, rodzinne pasieki – dzięki nam mogą się rozwijać, np. stawiając kolejne ule, a tym samym w okolicy pojawia się więcej pszczół.

3 thoughts on “Pomagamy pszczołom

  • 15 czerwca 2021 o 13:58
    Permalink

    Posadziłem kwiaty w ogródku pod blokiem przyszedł idiota z podkaszarką i ściął niszcząc przy tym obrzeże trawnika

    Odpowiedz
    • 16 czerwca 2021 o 06:22
      Permalink

      zacznijmy od edukacji Panów z zieleni miejskiej. Wycieli mi wszystkie kwiaty wzdłuż posesji w ramach koszenia miasta

      Odpowiedz
  • 15 czerwca 2021 o 15:25
    Permalink

    Pol Przykro bardzo. Ludzie czasami zwyczajnie robią głupoty 🙂

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.