Lawenda: niebieskawe pachnidło

Obłędnie wygląda i uwodzi zapachem, jest rośliną miododajną, idealnym surowcem na kojące napary i łagodzące napięcie olejki do aromaterapii, naturalnym parasolem ochronnym przed owadami w ogrodzie i molami w szafie, a do tego od zarania dziejów odgrywa istotną rolę w uprawianiu miłosnej magii. Sam się przekonaj!

AGATA LEGAN

Jej nazwa pochodzi z łaciny, ale – co ciekawe – nie wiadomo, od którego słowa się wywodzi: czy czasownika „lavare”, który oznacza „kąpać się” i może mieć związek z jednym z najwcześniejszych zastosowań rośliny (właśnie do kąpieli i pachnideł), czy „lavanda”, tj. „rzeczy do prania”, co również odnosiłoby się do sposobu, w jaki korzystano z niej w gospodarstwach domowych (aromatyzowano nią pranie, np. pościel, oraz pomieszczenia), czy może „livens” – „niebieskawy”, „siny”, co byłoby z kolei nawiązaniem do oryginalnej bladofioletowej barwy jej kwiatów. Jednak nawet ta nierozstrzygnięta kwestia etymologiczna (co potwierdzają także odkrycia archeologiczne) wskazuje, jak ważną rolę odgrywała lawenda i jak powszechnie po nią sięgano. Bardzo szybko rozprzestrzeniła się z terenów Persji na cały basen Morza Śródziemnego, a nawet na Wyspy Kanaryjskie. Pachniał nią grobowiec Tutanchamona i posąg Artemidy w Efezie, biblijny król Salomon otrzymał ją w darze od królowej Saby, wspomniana została w „Pieśni nad Pieśniami”, miała odganiać smutek i przyciągać radość, wspierać w medytacjach, a także – zupełnie przyziemnie – chronić przed owadami, zwłaszcza stacjonujących na świeżym powietrzu żołnierzy. Medycy już w I w. n.e. zalecali dezynfekować nią i okładać rany, obrzęki i oparzenia oraz podawać w postaci naparów lub miodu jako środek na bóle głowy, dolegliwości trawienne oraz zszargane nerwy. Jej działanie antyseptyczne wykorzystywano – całkiem sprytnie zresztą – również podczas epidemii: suszoną lawendę (potem także sporządzony z niej olejek eteryczny) dodawano do miejskich ognisk, by oczyszczała powietrze (w ten sposób miano uratować m.in. miasto Grasse przed cholerą), odkażano nią sale szpitalne i pokoje, w których przebywali chorzy.

W średniowieczu lawenda była już dość powszechnie uprawiana w ogrodach przyklasztornych jako roślina lecznicza. Mnichom przypisuje się ówczesną legendę, że lawenda jest rośliną, której sadzonkę Adam i Ewa zabrali z ogrodu Eden – prawdopodobnie historia miała być formą reklamy zachęcającej do nabywania u nich owego niezwykłego produktu.

CIEKAWOSTKA:

Popularność w Europie i w domowej uprawie lawenda zawdzięcza angielskiemu królowi Henrykowi VIII. Kiedy rozwiązał on klasztory, ich klientela z konieczności zaczęła sadzić swoje ulubione zioła w prywatnych ogródkach. Córka króla, Elżbieta I Tudor, kazała założyć kilka dworskich plantacji lawendy, którą leczyła swoje migreny.

Kwiaty z misją

Na świecie wyróżnia się ponad 50 gatunków lawendy. Surowcem leczniczym, kosmetycznym czy kulinarnym są jej tworzące podłużne kwiatostany kwiaty. W naturalnych warunkach zbiera się je od lipca do sierpnia, gdy większość ma jeszcze postać drobnych pączków. Należy je suszyć w cieniu i przewiewie, po czym można je oddzielić od siebie, potrząsając lekko na sitku. Ich skład chemiczny to przeważająca ilość garbników (12 proc.) oraz trójterpeny, kumaryny, fitosterole, antocyjany, kwasy organiczne i sole mineralne. Największą aktywność biologiczną wykazuje jednak lawendowy olejek eteryczny (stanowiący ok. 3 proc. składu kwiatów) o wyjątkowo złożonej – i co więcej – zmiennej budowie, zawierający substancje dość rzadkie w świecie roślinnym, o szerokim spektrum działania: linalol, lawandulol, eukaliptol, geraniol, furfurol, cyneol, borneol, fenole, sterole, kwasy organiczne i wiele innych. Olejek ten odpowiada za charakterystyczny zapach lawendy. Jego aromatyczne związki wpływają bezpośrednio na układ nerwowy i działają tonująco, co oznacza, że np. zmniejszają napięcie i uczucie niepokoju, wyciszają, łagodzą skutki stresu emocjonalnego, ułatwiają zasypianie, a nawet zapobiegają drgawkom.

W tym celu bywa z powodzeniem stosowany w aromaterapii, np. w tzw. kominach, jako krople do kąpieli lub masażu, ale również w umieszczanych w płóciennych woreczkach suszonych kwiatach, których wolno uwalniająca się woń łagodzi uczucie zmęczenia i znużenia, pomaga bez spadku koncentracji zrelaksować się po pracy czy szkole. Warto wiedzieć, że okłady, kąpiele i masaże z użyciem olejku są polecane także na bóle stawów i mięśni, w tym te o podłożu reumatycznym.

Co jeszcze potrafi lawenda?

Ma właściwości antyseptyczne i bakteriobójcze, dzięki czemu pomaga w zwalczaniu różnego rodzaju infekcji, np. zapalenia gardła, oskrzeli, zatok czy migdałków (olejek nadaje się do inhalacji i płukanek).

Olejek eteryczny niszczy szczepy niektórych bakterii chorobotwórczych, m.in. Escherichia coli, Salmonella typhimurium, Streptococcus pyogenes czy Bacillus subtilis. Szczególnie skuteczne są jego kombinacje z innymi olejkami o podobnym działaniu antyseptycznym, np. cytrynowym, szałwiowym czy cedrowym. Z kolei w połączeniu z olejkiem z drzewa herbacianego zwalcza grzyby z rodzaju Aspergillus, Candida czy Fusarium.

Silne właściwości antyseptyczne sprawiają, że ułatwia gojenie się ran, przyspiesza regenerację naskórka, leczenie trądziku, działa przeciwświądowo, wspiera pielęgnację skóry wysoko wrażliwej i skóry głowy. Co więcej, badania potwierdziły, że może stymulować wzrost włosów i ograniczać ich wypadanie.

Wysoka zawartość związków fenolowych sprawia, że ma duży potencjał antyoksydacyjny, zwalczając wolne rodniki – działanie olejku jest pod tym względem zbliżone do witaminy C.

Usprawnia wydzielanie soku żołądkowego i żółci oraz jej przepływ, wspomagając procesy trawienne. Wykazuje łagodne działanie moczopędne i napotne. Poprawia perystaltykę jelit. Działa rozkurczowo na mięśnie gładkie przewodu pokarmowego i dróg moczowych. W efekcie pozytywnie wpływa na funkcjonowanie wszystkich narządów w tych obszarach, a także zmniejsza dolegliwości bólowe, np. bóle brzucha, pęcherza (również przy zapaleniu), miesiączkowe itp. W niektórych przypadkach zastosowany zewnętrznie olejek lawendowy ma nawet miejscowe działanie znieczulające.            

W kuchni

Kwiaty lawendy da się z powodzeniem wykorzystywać w kuchni. Urozmaicają nie tylko wygląd potraw, lecz także ich aromat. Są świetnym, niebanalnym dodatkiem do deserów, ciast, lodów, koktajli, herbat czy lemoniad. W daniach rodem z Francji, Hiszpanii czy Włoch suszoną lub świeżą lawendą doprawia się pieczone lub duszone mięsa i ryby, a także zupy, potrawy z grilla, sałatki, sosy, wina i octy. Warto też spróbować lawendowego miodu i nalewki.

W doniczce

W naszym klimacie najlepiej sprawdza się lawenda o niewielkich rozmiarach i powolnym wzroście. Kupując roślinę w szkółce, zwróćmy uwagę, czy nie wygląda na przesuszoną lub zawilgoconą – ta podlewana zbyt intensywnie szybko nam zmarnieje. Lawenda lubi stanowiska bardzo słoneczne, ciepłe, ale dość przewiewne (potrzebuje stałej cyrkulacji powietrza), a glebę luźną, zdrenowaną i zasadową (można dodać do niej piasek i wzbogacić ją odpowiednim kompostem). Podlewając roślinę, nie wolno zraszać liści ani kwiatów. Ładny pokrój zapewni jej też systematyczne cięcie. Warto posadzić ją na balkonie, tarasie lub wokół altany, ponieważ skutecznie odstrasza komary, kleszcze i inne owady, za to wabi miododajne i pożyteczne pszczoły.

 

Magia lawendy

Według dawnych wierzeń noszona przy sobie lawenda zapewni nam długie życie, przyciągnie miłość i pieniądze, umieszczona pod poduszką zagwarantuje dobry wypoczynek, a rozsypana po pokoju zapobiegnie lękom i oczyści atmosferę.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.