Strażniczki tradycji

W powiecie otwockim coraz prężniej działają Koła Gospodyń Wiejskich. Zrzeszone w nich panie organizują spotkania przybliżające wiejskie tradycje, częstują regionalnymi przysmakami, działają wolontariacko. Mówią, że wspaniale jest robić jednocześnie coś dla siebie i innych

BARBARA MICHAŁOWSKA

Stół zastawiony pysznym domowym ciastem i lemoniadą, kilka pań w pięknych bluzkach z ludowymi motywami i w malinowych spódnicach uszytych podczas warsztatów krawieckich w 2019 roku. To spotkanie pań z Koła Gospodyń Wiejskich w Zakręcie, które od koloru spódnic są nazywane malinowymi dziewczynami. Koła zyskują w ostatnich latach na popularności. Nie brakuje chętnych, by w mniejszych miejscowościach kultywować regionalne tradycje, robić coś dla siebie i dla całej lokalnej społeczności.– Jesteśmy ze sobą w ciągłym kontakcie. Jak padnie pomysł zorganizowania jakiejś imprezy, zaraz się skrzykujemy, dzielimy zadaniami i robimy – mówi Daniela Kuśmierczuk, przewodnicząca KGW w Zakręcie.

– Mamy u siebie zespół Piskorze. Kilka jego członkiń pomyślało, że fajnie będzie co jakiś czas spotkać się, pogadać, nauczyć czegoś. Porobić coś dla siebie i innych – mówi jedna z pań należących do KGW w Łukówcu o początkach tamtejszego Koła. W Augustówce KGW powstało w sierpniu 2019 roku. – Po prostu chciałyśmy zrobić coś dla siebie – przekonuje Aneta Piłka, przewodnicząca. – Spotykamy się, rozmawiamy, jeździmy na wycieczki. Integrujemy się – wymienia. Dzięki działaniom Koła integruje się też cała miejscowość. – Uczestniczyłyśmy w kilku projektach, wystawiałyśmy się na kiermaszach. Jeśli jest taka potrzeba, działamy też wolontariacko i charytatywnie. Ostatnio na przykład wsparłyśmy działania Drużyny Serc – mówi Aneta Piłka.

Większe Koła liczą nawet 30-40 członków. Mniejsze zwykle kilkanaście. Za to rozpiętość wiekowa członkiń sięga 50 lat. Koła Gospodyń Wiejskich działają więc międzypokoleniowo. Tu spotyka się tradycja reprezentowana przez starsze członkinie i nowoczesność młodszych gospodyń. Starsze panie przekazują młodszym swoją wiedzę i doświadczenia, a młodsze uczą np. obsługi nowoczesnych sprzętów, komputera, komórki.

 – Młodsze członkinie naszego Koła nie wiedziały na przykład, że naszą regionalną potrawą są sójki. To danie z kaszy i kapusty. Panie przyniosły kiedyś sójki na naszą wigilię. I stąd wiemy. Świetnie, że taka wiedza przechodzi z pokolenia na pokolenie – mówi Aneta Piłka z KGW w Augustówce. Panie z KGW Pogorzelanki przekonują zaś, że z Pogorzeli pochodzą pyzy, i chciałyby je rozpromować jako produkt regionalny. Często przygotowują tę potrawę na różnego rodzaju imprezy. Z kolei panie z KGW w Zakręcie obecnie biorą udział w konkursie „Bitwa Regionów”, w której promują „zakręconą botwinkę” przygotowaną w tradycyjny sposób z produktów z własnych gospodarstw.

Pod koniec 2018 roku weszła w życie ustawa o Kołach Gospodyń Wiejskich. Zgodnie z nią mają one osobowość prawną, mogą zarabiać i pozyskiwać dotacje. Jednak we wsi może istnieć tylko jedno KGW. W ubiegłym roku znowelizowano ustawę i przeznaczono środki na pomoc finansową dla Kół. Po tych zmianach prawnych w całym kraju doszło do renesansu KGW. Obecnie w Polsce działa ich ok. 10 tysięcy, a na Mazowszu ponad tysiąc. W powiecie otwockim istnieje kilkadziesiąt Kół.

– To taki nasz odpoczynek od wszystkiego. Można się spotkać, porozmawiać z kimś o swoich problemach. To czas tylko dla nas. Wspólny czas – przekonuje Aneta Piłka. Gospodynie z Kół twierdzą też, że uczestnictwo w inicjatywach to ucieczka od samotności. Szczególnie dla starszych pań, które na co dzień są nieraz same. – Kiedy zbliża się jakaś impreza, mamy ręce pełne roboty – przekonuje Daniela Kuśmierczuk z KGW w Zakręcie. – Trzeba kupić produkty, przygotować potrawy, przewieźć cały sprzęt na miejsce imprezy. To są trzy, cztery dni intensywnej pracy – podkreśla.

Prężnie działające Koło może brać udział w kilku lub nawet kilkunastu imprezach w ciągu roku. Może je też organizować. KGW w Zakręcie na przykład często realizuje projekty finansowane zewnętrznie, dzięki którym panie robią coś dla siebie i okolicznych mieszkańców. W ramach takich projektów odbyły się m.in. warsztaty wędliniarskie oraz serowarskie czy projekty aktywizujące dla kobiet.

Koła przypominają i kultywują stare tradycje. KGW Pogorzelanki co roku organizuje obchody nocy świętojańskiej. – Wstęp na imprezę mają tylko panie z wiankami na głowach. Podczas nocy świętojańskiej przedstawiłyśmy taniec rusałek. Jedna drugą ośmieliła i nawet nasze starsze członkinie się do niego przyłączyły – opowiada Agnieszka Piętka, inicjatorka i przewodnicząca Koła w Pogorzeli. Na koniec rzucano wianki do wody. Pogorzelanki zorganizowały też w ubiegłym roku inscenizację tradycyjnych żniw. – Wiedzę o nich czerpałyśmy od starszych mieszkanek Pogorzeli, trochę doczytałyśmy – mówi Agnieszka Piętka. W przyszłości chcą także zorganizować inscenizację tradycyjnego wiejskiego wesela.

Specjały przygotowane przez KGW często goszczą nie tylko podczas ich spotkań, lecz także na piknikach charytatywnych czy jako atrakcja innych imprez. Pogorzelanki piekły w czasie pandemii „Piernik dla seniora”, a panie z Zakrętu brały udział w projekcie „Piernik dla bohatera”, przygotowując smakołyki dla medyków i służb mundurowych w podzięce za ich pracę. Z kolei KGW w Osiecku włączyło się w powiatową akcję „Paczka nie tylko dla babci i dziadka”. Gospodynie z Osie-cka w grudniu ubiegłego roku wspólnie z sołectwem Osieck zorganizowały mikołajki dla dzieci, kultywując stare bożonarodzeniowe tradycje. – Wszystkie dzieci z Osiecka 6 grudnia odwiedził Mikołaj, który wraz ze swoimi pomocnikami jeździł bryczką po naszej miejscowości i wręczał najmłodszym paczki ze słodyczami – mówi Irena Kasprzak z KGW w Osiecku.

Koła powstają często w miejscach, gdzie kilkadziesiąt lat temu istniały podobne organizacje, ale od wielu lat były nieaktywne. Obecnie w ich działaniach uczestniczą także panowie. Często pomagają w transporcie czy ustawianiu cięższych sprzętów. – Każda impreza czegoś nas uczy, wyciągamy wnioski na przyszłość – mówi Aleksandra Rutkowska z KGW w Zakręcie. Choć panie przyznają, że często celem spotkania są zwykłe pogaduchy.

KGW w Łukówcu istnieje od dwóch lat, ale dużą część planowanych przez gospodynie działań pokrzyżowała pandemia. Większość Kół w tym czasie zawiesiła lub ograniczyła swoje działania, przede wszystkim bezpośrednie spotkania. – Mamy dużo planów. Chcemy nauczyć się szydełkować, robić tradycyjne wycinanki. Mamy nadzieję, że pandemia nie pokrzyżuje nam planów – mówi jedna z członkiń Koła w Łukówcu. – Każda pani daje coś od siebie – podkreśla Agnieszka Piętka z Pogorzelanek. – Ludzie po pandemii pragną spotkań i my je organizujemy. Nagrodą jest satysfakcja, świadomość, że to, co robimy, ma sens. I czasem ktoś to dostrzeże i pochwali – dodaje.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.