To mówią oszuści, żeby wyłudzić pieniądze od seniora

Oszuści grają na emocjach osób starszych i potrafią nimi manipulować, wykorzystując strach i naiwność seniorów. Niedawno skontaktowali się telefonicznie z 80-letnią panią Heleną. – Fałszywa policjantka znała moje imię i nazwisko. Wmawiała mi, że mam 200 tys. zł na koncie, pytała, czy mam w domu złoto, czy listonosz przyniósł mi emeryturę, a na koniec straszyła, że przyjdą do mnie bandziory i będą strzelać trucizną! Przestraszyłam się i do dziś nie mogę dojść do siebie, boję się wrócić do domu – mówi mieszkanka Otwocka, która dzięki zdrowemu rozsądkowi nie oddała oszustom oszczędności życia

AGNIESZKA JASKULSKA

Niewiele brakowało, aby 80-letnia pani Helena padła ofiarą oszustów. – W pierwszej chwili uwierzyłam we wszystko, co usłyszałam przez telefon. Bardzo się przestraszyłam, że kryminalni coś ode mnie chcą. Całe życie byłam uczciwa, a nagle na stare lata słyszę przez telefon, że policjanci zajmują się moją sprawą. Ale jaką? Dlaczego? To spadło na mnie jak grom z jasnego nieba – tłumaczy pani Helena, która w rozmowie z „Linią” szczegółowo opisuje przebieg rozmowy telefonicznej z oszustami, którzy chcieli wyłudzić od niej pieniądze.

– We wtorek po południu zadzwonił telefon stacjonarny. Usłyszałam kobiecy, stanowczy głos – wspomina seniorka. I dodaje, że rozmówczyni znała jej imię i nazwisko, wiedziała, że mieszka w Otwocku. Po chwili oszustka przedstawiła się jako policjantka. Podała stopień, imię, nazwisko i powiedziała, że dzwoni z wydziału kryminalnego warszawskiej komendy.

– Dlaczego pani nie stawiła się dziś o godz. 13 na wezwanie do komendy? – zapytała oszustka. Na te słowa panią Helenę aż przeszły dreszcze.

– Jakie wezwanie, o co chodzi? – dociekała seniorka.

 – Przestępcy pobrali z pani konta bankowego na fałszywy dowód 50 tys. zł – twierdziła kobieta podająca się za policjantkę.

– Ale ja nie mam konta bankowego – tłumaczyła zaskoczona seniorka.

– Miała pani konto i ktoś pobrał z niego pieniądze – wmawiała pani Helenie oszustka.

– Miałam konto, ale dawno temu je zlikwidowałam. To niemożliwe, aby ktoś wypłacił pieniądze– zapewniała seniorka, która nadal nie podejrzewała, że rozmawia z oszustką. – Proszę podać adres komendy, przyjadę z synem i wyjaśnimy całą sytuację – zaproponowała pani Helena.

– Nie, absolutnie. Proszę zostać w domu, bo zniszczy pani całe śledztwo – niemal wykrzyczała fałszywa policjantka. – Zatrzymaliśmy już dwóch pracowników banku i staramy się złapać gang oszustów. Nie wiem, dlaczego nie otrzymała pani wezwania na komendę. Wyciągniemy konsekwencje na poczcie – straszyła fałszywa policjantka.

Pani Helena przejęła się, że niewinni pracownicy mogą mieć przez nią problemy, więc zaczęła tłumaczyć, że to nie wina poczty, bo listonosz niedawno był.

– Kiedy był listonosz? – pytała oszustka.

– Kilka dni temu przyszedł, bo przyniósł mi emeryturę – tłumaczyła pani Helena.

– Ten listonosz współpracuje z przestępcami, ale już go zatrzymaliśmy – zapewniła fałszywa policjantka. Pani Helena uwierzyła we wszystko, co mówiła oszustka.

– Czy chce pani z nami współpracować, żeby wykryć przestępstwo? Policja zabezpieczy pani pieniądze, gotówkę i wartościowe rzeczy. Jest pani w niebezpieczeństwie. Nasi policjanci po cywilnemu obserwują pani dom, bo przestępcy czekają na panią w białym samochodzie przed bramą – fałszywa policjantka przekonywała panią Helenę.

Seniorka aż zbladła. Podczas rozmowy telefonicznej wyjrzała przez okno i zszokowana odkryła, że przed bramą faktycznie stoi biały samochód.

– Proszę odsunąć się od okna i nie wyglądać. To dla pani bezpieczeństwa – ostrzegła fałszywa policjantka. – Czy mieszka pani sama? Wiemy, że zlikwidowała pani konto, ale ma pani 200 tys. zł w gotówce. Policjanci zabezpieczą pieniądze – zapewniała.

– Nie mam żadnej gotówki, tylko skromną emeryturę – tłumaczyła pani Helena. Wtedy oszustka podała numer funkcjonariusza i zasugerowała, aby seniorka sprawdziła, czy faktycznie pracuje w komendzie.

– Proszę zadzwonić pod 112 997, podać mój policyjny numer, stopień i nazwisko i sprawdzić, czy pracuję w komendzie. Proszę zadzwonić ze stacjonarnego telefonu, bo komórkowy jest na podsłuchu przestępców – tłumaczyła oszustka. Wtedy pani Helena odłożyła słuchawkę telefonu stacjonarnego (myślała, że się rozłączyła, ale w rzeczywistości nadal rozmawiała z oszustami), a potem wykręciła numer alarmowy i podała dane policjantki, z którą przed chwilą rozmawiała. – Odezwał się policjant. Zapytał, czy to poważna sprawa, bo ma inne zgłoszenia. Wtedy wytłumaczyłam sytuację i podałam dane tej policjantki. On potwierdził, że taka kobieta pracuje w kryminalnych, i powiedział, że zaraz przełączy rozmowę bezpośrednio do niej  – wspomina w rozmowie z „Linią” 80-letnia pani Helena.

– Czy ma pani w domu złoto, biżuterię, pierścionki – dociekała dalej fałszywa policjantka.

– Nie mam złota ani biżuterii – zaprzeczyła pani Helena.

– Przyjedziemy do domu, żeby spisać pani dane i zeznania pod przysięgą, a także zabezpieczyć wartościowe rzeczy. To dla pani bezpieczeństwa, bo przestępcy mają sposoby, aby zabrać pani pieniądze. Obserwują panią i w odpowiednim momencie przez dziurkę od klucza strzelają trucizną i panią uśpią. Proszę na nas czekać, my zaraz przyjdziemy do pani, żeby była pani bezpieczna – zapewniała fałszywa policjantka.

Pani Helena aż zaniemówiła, była przerażona. – Jak to strzelą trucizną? Jakie spisywanie danych pod przysięgą? I jeszcze ten biały samochód, który faktycznie stał przed moją bramą. Poszłam zamknąć drzwi na klucz. Byłam przerażona tak bardzo, że aż zmierzyłam ciśnienie, które skoczyło mi do 93/130. Wzięłam tabletkę na obniżenie ciśnienia i od razu zadzwoniłam z telefonu komórkowego do syna, który bardzo szybko wrócił do domu – tłumaczy pani Helena.

W tym samym czasie biały samochód sprzed bramy odjechał.

– Prawdopodobnie był to zbieg okoliczności, bo syn uspokoił mnie, że oszuści próbowali wyłudzić ode mnie pieniądze, ale i tak do dziś nie mogę dojść do siebie i boję się wrócić do domu – podkreśla seniorka. – To stra-szne, że przestępcy w tak perfidny sposób nie tylko wyłudzają od seniorów oszczędności życia, lecz także narażają ich na duży stres i problemy zdrowotne – mówi 80-letnia pani Helena.

Nasza Czytelniczka radzi innym seniorom, aby takich rozmówców, którzy próbują wciągnąć ich w jakąś policyjną akcję, po prostu ignorowali i odkładali słuchawkę, a potem zgłosili sprawę na policję. – Mam swój numer telefonu stacjonarnego od wielu lat, tak jak większość seniorów. Takie numery wraz z imieniem, nazwiskiem i adresem często są w starych książkach telefonicznych, przestępcy szukają ich właśnie po to, żeby dzwonić do seniorów i wyłudzać od nich pieniądze. Dlatego warto zmienić swój numer telefonu stacjonarnego u operatora. Teraz tak zrobię – zapewnia pani Helena.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.