Pieszo po zdrowie

Statystyki są niepokojące: zaledwie jedna na 10 osób codziennie spaceruje, a powinien to robić każdy. Już 10-minutowa przechadzka korzystnie wpływa na sprawność mózgu, 15-minutowa obniża poziom cukru we krwi, 20-minutowa poprawia gęstość kości, a półgodzinna stymuluje metabolizm i układ odpornościowy. Regularne chodzenie to naturalny, najprostszy, najtańszy i dostępny dla wszystkich sposób na poprawę kondycji i samopoczucia, a zacząć możesz już dziś

AGATA LEGAN

Nie trzeba specjalnych przygotowań, organizacji czy sprzętu, wystarczą chęci i drobne zmiany w nawykach, np. zdecyduj się na chodzenie do szkoły czy pracy, a jeśli jest ona zbyt daleko – zacznij wysiadać z pociągu, autobusu lub metra przystanek lub dwa wcześniej niż do tej pory; zamiast windy wybierz schody; gdy tylko możesz, rezygnuj z transportu i przejdź się pieszo do znajomych, fryzjera, piekarni, na pocztę. Wychodź na spacery z psem. Uczyń codzienną rutynę z przechadzek po posiłku, szczególnie obiedzie lub kolacji – pozwoli to spalić kalorie, ułatwi organizmowi trawienie i wpłynie na lepsze zarządzanie energią.

Zalet chodzenia nie sposób przecenić, a prozdrowotne skutki korzystania z tej formy aktywności zobaczysz już po kilku dniach: komórki ciała zostaną dotlenione, zgromadzony w nich stres zacznie odpuszczać, serce będzie lepiej pracować, ureguluje się ciśnienie krwi, poczujesz przypływ sił witalnych, twoja cera nabierze blasku, sylwetka się wyprostuje, a otoczenie automatycznie zacznie odbierać cię jako osobę bardziej pewną siebie. Najlepsze zaś jest to, że będzie to dopiero początek korzystnych zmian.

Do przodu marsz!

Jako społeczeństwo prowadzimy w znacznej mierze siedzący tryb życia, co powoduje masowy spadek odporności, zwiększoną zachorowalność na tzw. choroby cywilizacyjne i problemy z utrzymaniem prawidłowej wagi. Fakt, że niespecjalnie lubimy chodzić, ma wiele przyczyn, ale za główną uznaje się… brak czasu. Kiedy musimy gdzieś dotrzeć, korzystamy ze środków transportu właśnie dlatego, żeby daną sprawę załatwić szybciej i płynniej przejść do następnych zadań. Ponadto jest to dużo wygodniejsze, zwłaszcza przy brzydkiej pogodzie. Jednak to nie komfort i pośpiech powinny być naszym priorytetem, a dobry stan zdrowia. Przy czym nowe nawyki można i warto wprowadzać tu metodą – nomen omen – małych kroków, zaczynając od przejścia się choćby przez kilka minut w pobliżu domu czy pracy, co już będzie stanowić zastrzyk świeżego powietrza i nowej energii, a kończąc co najmniej na 30-minutowych spacerach dziennie, zwłaszcza w sytuacji, gdy nie uprawiamy żadnego sportu.

Warto zwrócić uwagę, że lekarze i specjaliści coraz częściej mówią nie tylko o czasie spędzonym na zewnątrz, lecz także o liczbie kroków – łatwo je policzyć np. dzięki aplikacjom w telefonie lub tzw. krokomierzom – za dzienne minimum uznaje się sześć tysięcy, za optimum zaś 10 tysięcy (tyle w ramach profilaktyki zdrowotnej zaleca WHO!), co odpowiada mniej więcej przejściu pięciu kilometrów. Udowodniono, że codzienne chodzenie przynosi porównywalne efekty do biegania, np. w minimalizowaniu ryzyka wystąpienia cukrzycy, nadciśnienia, udaru, miażdżycy, chorób serca i krążenia, w obniżaniu poziomu cholesterolu czy występowaniu stanów zapalnych. Przy czym bieganie jest oczywiście o wiele skuteczniejsze w walce z nadmiarem kilogramów, chodzenie jednak wygrywa w kwestii bezpieczeństwa – nie stwarza bowiem żadnego ryzyka kontuzji, a ponadto jest mniej impaktowe, co oznacza, że nie wpływa negatywnie na stawy i kości.

Tempo, tempo!

Zanim zdecydujemy się na wprowadzenie spacerów jako regularnej formy aktywności, powinniśmy poznać możliwości swojego ciała. W przypadku osób nieaktywnych lepiej, aby pierwsze wędrówki nie były zbyt szybkie ani zbyt długie. Od początku powinniśmy też dbać o ćwiczenia oddechowe podczas chodzenia (krok – wdech – krok – wydech itd.), bo to one najlepiej pomogą nam się rozluźnić, polubić z ruchem, zsynchronizować go (dzięki czemu mózg szybciej przyzwyczai się do niego) i przygotować na stopniowe zwiększanie wysiłku. Ważna jest także nasza postawa – wyprostowana, niespięta, jak najbardziej naturalna. Najlepiej oczywiście chodzić „jak zwykle” i nie zastanawiać się, co zrobić z rękami czy jak długie stawiamy kroki, ale jeśli czujemy się z tą aktywnością niezbyt pewnie czy zgrabnie, możemy skorzystać ze wsparcia w postaci kijków do nordic walking. Ich zaletą jest to, że wymuszają odpowiednią postawę, a poza tym angażują w ruch aż 90 proc. mięśni ciała (typowe chodzenie ok. 30-40 proc.) i zwiększają zużycie energii średnio o 20 proc. Wspieranie się kijkami to również świetne rozwiązanie dla osób, które mają problemy ze stawami lub kręgosłupem. Kiedy spacerowanie wejdzie nam już w nawyk, możemy np. zwiększyć tempo marszu, wybierać tereny bardziej zróżnicowane pod względem wysokości czy podłoża lub chodzić z obciążeniem, np. w postaci specjalnych ciężarków albo… dwulitrowej butelki z wodą!

Rozchodzić stres

Każda aktywność fizyczna wspomaga procesy myślowe i kreatywność, ma też zbawienny wpływ na to, jak śpimy, wypoczywamy i znosimy stres psychiczny. Spacery podnoszą również poziom endorfin – substancji, które odpowiadają za nasz dobry nastrój. Okazało się nawet, że pół godziny chodzenia dziennie może zmniejszać symptomy depresji o niemal 40 proc.! Funkcji tej sprzyja fakt, że podczas pieszych wędrówek z nikim się nie rywalizuje, niczego nie trzeba udowadniać, a tworzy się przestrzeń do słuchania własnego ciała i swoich potrzeb. Nie bez powodu wielu myślicieli uznało przechadzki za rodzaj medytacji. Praktykowali je m.in. Jean-Jacques Rousseau czy mistrz zen Thich Nhat Hanh oraz cała rzesza sław, dla których spacery wiązały się z trenowaniem uważności, spokojem, wytchnieniem i poszukiwaniem inspiracji. Z zamiłowania do długich przechadzek byli znani m.in. Johann Wolfgang  Goethe, Ludwig van Beethoven, Charles Dickens, Virginia Woolf, Lew Tołstoj czy współcześnie Steve Jobs.

Ponadto udowodniono, że chodzenie rzeczywiście podnosi kreatywność – w ruchu jej poziom wzrasta aż o 80 proc.! Co więcej, poprawia pamięć, wyostrza umysł, pomaga dostrzec związki przyczynowo- -skutkowe i inne zależności, zapewnia umysłowi niezbędny wypoczynek, ułatwia porozumiewanie się i rozwiązywanie konfliktów (wykazano nawet, że wspólny spacer – ramię w ramię – to sytuacja, która pozwala konstruktywniej i bez większego napięcia prowadzić rozmowy biznesowe!), a także znacząco i szybko obniża poziom stresu, więc jeśli denerwujemy się przed ważnym wydarzeniem, np. egzaminem, warto wcześniej trochę pochodzić.          

 

CIEKAWOSTKI

  • Chodzenie jako lek na różnego rodzaju dolegliwości stosował już Hipokrates, do teraz wielu lekarzy przepisuje spacery „na receptę” (np. w przypadku chorób neurodegeneracyjnych).
  • Wielcy filozofowie, jak Sokrates czy Arystoteles, zasłynęli z nauczania podczas przechadzek, na które zapraszali czy to swoich uczniów, czy przypadkowo napotkane osoby. Podobne praktyki stosowali też inni mędrcy-wędrowcy, nawet Jezus i Budda, a w ślad za nimi wszyscy dawni i obecni pielgrzymi.
  • Chodzenie zamiast jazdy samochodem pięć razy w tygodniu już na dystansie dwóch kilometrów może zmniejszyć nasz ślad węglowy ­o 86 kg na rok!

2 komentarze do “Pieszo po zdrowie

  • 16 lipca 2021 o 17:44
    Permalink

    „Idę prosto…”, bardzo dobry artykuł

    Odpowiedz
  • 28 lipca 2021 o 01:51
    Permalink

    O tak spacerujmy bo znowu „dla naszego dobra” miłościwie rządzący zamkną nam lasy.

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.