Kłusownicy zjadają nasze ryby!

Kłusownicy są coraz bardziej bezczelni i działają bez zahamowań. Już nie tylko w nocy, lecz nawet w biały dzień rozciągają sieci na jeziorze Moczydło w Karczewie. – W ostatnim czasie ten proceder się nasilił. Kłusownicy to przede wszystkim obcokrajowcy, którzy liczą na tanią kolację. Ryb w Moczydle nie brakuje, bo co roku zarybiamy jezioro za nasze pieniądze. Kłusownicy, nawet złapani na gorącym uczynku, nic sobie z tego nie robią i czują się bezkarni. Nie odstrasza ich ani fotopułapka, ani policja – podkreślają wędkarze

AGNIESZKA JASKULSKA

W ostatnich tygodniach wędkarze z koła PZW nr 25 Karczew już kilka razy udaremnili nielegalny połów ryb w Moczydle. – Często znajdujemy sieci, które kłusownicy zarzucają na jeziorze. W tym roku ten proceder się nasilił. Kłusownicy czują się bezkarni i nie boją się nawet monitoringu, który jest zamontowany nad Moczydłem. Niedawno w biały dzień kilku mężczyzn, m.in. obywatele Ukrainy i Kazachstanu, zarzucało sieci na oczach okolicznych mieszkańców. Od razu interweniowaliśmy i wezwaliśmy policję, ale to jak walka z wiatrakami – przyznaje Janusz Piwowarczyk, wiceprezes koła Polskiego Związku Wędkarskiego w Karczewie. – Kilka dni później nasza fotopułapka, którą kupiliśmy za pieniądze PZW, zarejestrowała, jak w nocy kilka osób wyciąga na brzeg jeziora zarzucone wcześniej sieci.

Za jakiś czas okoliczni mieszkańcy powiadomili nas, że na brzegu znów grasują kłusownicy. Na gorącym uczynku zatrzymaliśmy kilku obywateli Mołdawii i wezwaliśmy policję. Za kłusownictwo grozi mandat, ale niezbyt surowy. Kłusownicy nic sobie z tego nie robią, a wędkarze ponoszą straty. Z jednej sieci, którą zarzucili kłusownicy, wyciągnęliśmy około 20 dużych ryb – mówi Janusz Piwowarczyk.

Zdaniem wiceprezesa nielegalnym procederem zajmują się przede wszystkim obcokrajowcy, którzy przyjechali do Karczewa za pracą. – Rozumiemy, że gmina i zakłady pracy czerpią korzyści z zatrudniania obcokrajowców, ale kłusownicy zjadają nasze ryby i żerują na tym, o co od lat dbają nasi wędkarze. Być może trzeba przeprowadzić wśród nich jakąś kampanię informacyjną o tym, w jaki sposób w naszym kraju mogą legalnie łowić ryby. Być może w ich ojczyźnie jest inaczej – zaznacza Piwowarczyk. I podkreśla, że karczewski oddział PZW od dawna dba o Moczydło. Wędkarze co roku zarybiają jezioro (to koszt 4-5 tys. zł), ale dzięki temu – jak sami podkreślają – nie brakuje w nim takich ryb jak: płoć, leszcz, lin, karp, szczupak, sandacz, boleń czy kleń. – Niektóre ryby rosną do pokaźnych rozmiarów. Większość złowionych okazów wraca do jeziora, dla nas wędkowanie to przyjemność i pasja – zapewniają wędkarze z PZW nr 25 w Karczewie. Za własne pieniądze wędkarze koszą trawę nad brzegami jeziora. – W lipcu zamierzamy wykonać kolejne koszenie. Często sami sprzątamy teren i pielęgnujemy drzewa. Dzięki temu okolica jeziora jest zadbana i estetyczna – podkreślają wędkarze. I dodają, że w tym roku z pieniędzy ze składek członkowskich jest budowana druga altana. Wędkarze chcą także przeprowadzić biologiczne oczyszczanie wody, dzięki czemu będzie ona klarowna.

   

– Kłusownicy żerują na tym, o co dbają wędkarze i z czego korzystają wszyscy mieszkańcy. Nie wolno przymykać oka na ten nielegalny proceder, bo oni niszczą przyrodę. Obecnie bardzo często kontrolujemy to, co dzieje się nad jeziorem, ale nie jesteśmy w stanie pilnować brzegów Moczydła non stop – podkreśla wiceprezes karczewskiego koła wędkarskiego. I dodaje, że wędkarze liczą na wsparcie gminy i patrole policyjne. – Nie poradzimy sobie z ochroną Moczydła bez pomocy wędkarzy przebywających nad wodą i wszystkich innych osób odwiedzających jezioro – zaznacza Piwowarczyk.

– Kiedy ktoś zauważy zastawioną w wodzie sieć, nie powinien jej dotykać. Najlepszym rozwiązaniem będzie zgłoszenie sprawy na policję lub do naszego koła wędkarskiego, a także przekazanie dokładnych informacji o miejscu, w którym znajduje się zastawiona sieć – podkreśla wiceprezes Piwowarczyk.

3 thoughts on “Kłusownicy zjadają nasze ryby!

  • 19 lipca 2021 o 09:30
    Permalink

    A co się dzieje na Rokoli to się w głowie nie mieści!! Tam dopiero kłusole grasują
    Nie należy pisać im mandatów tylko wysyłać klusoli do Sądów!!!
    Mandaty są nieadekwatne do strat. Pomine fakt że na jednego złapanego jest kilkunastu niezlapanych.

    Odpowiedz
  • 19 lipca 2021 o 15:02
    Permalink

    Zachęcam PZW do kontroli ROKOLI. Tam kłusole regularnie rozkładają sieci. I to bezkarnie!!
    A Policja zamiast karać śmiesznymi mandatami niech zacznie pisać wnioski do Sądu. Jak jeden czy drugi dostanie po kilka tysięcy to albo stwierdzi że nie było warto i zapłaci albo stad na dobre wyjedzie!!!

    Odpowiedz
  • 27 lipca 2021 o 16:41
    Permalink

    Panowie wędkarze.
    Zachęcam do działania, zamiast narzekania.
    Przedewszystkim nieprawdą jest, że za kłusownictwo grozi tylko niewysoki mandat!!!

    Zgodnie z art. 27c ust. 1 pkt. 2 Ustawy o Rybactwie Śródlądowym za kłusownictwo grozi kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch. W razie skazania za przestępstwa sąd orzeka o podaniu orzeczenia o skazaniu do publicznej wiadomości, na koszt skazanego. A także dodatkowo orzeka m.in. na rzecz pokrzywdzonego obowiązek naprawienia szkody (jeśli ten złoży taki wniosek) lub nawiązkę w wysokości od pięciokrotnej do dwudziestokrotnej wartości przywłaszczonych ryb.
    Porozmawiajcie więc z naszymi policjantami, strażakami i uczulcie ich na tą sprawę.
    Może uda się zorganizować monitoring.
    Wywrzyjmy nacisk społeczny na policję, sąd i prokuraturę, aby kłusownictwo karać jak najsurowiej.
    Grupa kłusowników, może być potraktowana jako zorganizowana grupa przestępcza, zależy to tylko od prokuratora i sądu. Naciśnijmy na naszych przedsiębiorców, aby takich osób nie zatrudniali.
    Tylko jedno ale. Mentalność społeczeństwa. Istnieje za duże przyzwolenie na kłusownictwo. Niestety, większość uważa: nie okradają mnie, sąsiada, to niech se kradną. Przekonajcie ludzi, że ryby w wodzie to wspólne dobro.
    Stwórzcie miejsca, gdzie każdy za niewielką opłatą, będzie mógł wypożyczyć wędkę, nawet bez karty wędkarskiej. A jeśli coś złowi? To wypuści, lub odpłatnie zabierze do domu. (Takie wędkarstwo rekreacyjne). Myślę, że wśród emerytów z koła wędkarskiego, które mogły by taką stanicę poprowadzić.
    Samym narzekaniem sprawy nie załatwimy.

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.