Mała szkoła, wielka siła!

W Podbieli od ponad 60 lat funkcjonuje szkoła podstawowa. Jest nie tylko miejscem nauki dzieci ze wsi, lecz także przestrzenią, gdzie integruje się cała lokalna społeczność. Mieszkańcy przez te lata przyczynili się do rozwoju placówki. Od 20 lat szkołę prowadzi Stowarzyszenie Rozwoju Wsi Podbiel

BARBARA MICHAŁOWSKA

Dzieci uczyły się w Podbieli już w latach 20. i 30. XX wieku. Wtedy nauczanie odbywało się w prywatnych domach mieszkańców wsi. Uczniowie i nauczyciele często zmieniali miejsce nauczania. Jednym z gospodarzy, którzy przyjmowali szkołę pod swój dach, był Jan Zawada. Swoją izbę udostępniał też Władysław Rosłaniec.

Zbudowali własnymi rękami

Po wojnie w Podbieli powstała remiza. Zbudowano przy niej salę, którą zaadaptowano na szkołę. Pomieszczenie się spaliło, ale szybko odbudowano drewnianą szkółkę i tu dzieci uczyły się jeszcze w latach 50. To właśnie wtedy powstał pomysł, żeby wybudować nową, większą placówkę „z prawdziwego zdarzenia”, która pomieściłaby setkę uczniów z Podbieli. Początkowo szkołę planowano wybudować wspólnie ze wsią Regut. Ostatecznie jednak każda wieś postanowiła zbudować własną placówkę. – Podbiel i Regut miały razem postawić budynek przy gościńcu. I ostatecznie Regut zrezygnował. Choć gdy u nas szkoła powstała, to przychodziły tu też dzieci z Reguta i Ponurzycy, a nawet uczeń z Celestynowa – opowiada mieszkaniec wsi Jan Kabulski.

W Podbieli powstał Społeczny Komitet Budowy Szkoły. Należeli do niego m.in. Władysław i Feliks Cicheccy, Władysław Grzegrzółka, Władysław Kabulski, Władysław Zawada, Jan Kominek i Jan Popis. Przewodniczył mu Stanisław Jałocha. – Ten komitet to było kilku „dowcipnych” ludzi, którzy chcieli się interesować i coś dobrego zrobić – mówi Jan Kabulski. I dodaje, że mieli szczęście i załapali się jeszcze na planybudynku szkoły.

Ziemię pod budowę placówki podarowali mieszkańcy Stanisław Jałocha i Władysław Grzegrzółka. Część terenu odkupiono też od Antoniny Ćwiek. Mieszkańcy przekazali też m.in. drewno na budowę, użyczali swoich koni i wozów, zapewnili mieszkanie kierownikowi budowy. Sami też brali udział w pracach budowlanych. Wśród mieszkańców byli murarze, rzemieślnicy zajmujący się obróbką drewna. To oni własnymi rękoma w dużej mierze budowali szkołę. W lżejszych pracach pomagali też uczniowie. – W ramach zajęć przychodziliśmy ze szkoły w remizie i np. sadziliśmy te brzozy, które tu rosną – mówi Barbara Kabulska.

Osoby wspierające rozwój szkoły: Marian Celiński, Barbara i Jan Kabulscy, Agnieszka Gniadek-Cichecka, Teresa Strzeżysz i Dorota Celińska-Szol

Pieniądze na budowę zbierano m.in. podczas wiejskich zabaw. – Na fundamencie tu obok budowanego domu odbywały się tańce, a zbierane podczas zabawy pieniądze były przeznaczane na budowę szkoły – mówi Jan Kabulski. Środki na powstanie placówki pozyskano też z wypłaty za obowiązkowe dostawy mleka ze wsi. Mieszkańcy postanowili też zbudować nad szkołą mieszkania dla nauczycieli, którzy wcześniej mieszkali u lokalnych gospodarzy.

Prace budowlane rozpoczęto wiosną 1958 roku. W czerwcu wmurowano kamień węgielny. Szkoła powstała w ciągu dwóch lat. – Światła nie było, to robota szła wolniej niż teraz – wspomina Jan Kabulski. We wrześniu 1959 roku pierwsi uczniowie rozpoczęli naukę w nowym budynku. Szkoła miała duży korytarz, pięć sal lekcyjnych, bibliotekę i pokój nauczycielski. W osobnym budynku powstały toalety i pomieszczenia gospodarcze. – Pamiętam, że jak odbywał się bal na zakończenie budowy, to na dole szkoły był bufet, a na górze tańce – wspomina Jan Kabulski.

Sami ocalili szkołę

Przez następne kilkadziesiąt lat szkoła działała bez przeszkód. Z czasem jednak, z powodu mniejszej liczby dzieci, z ośmiu klas zostało ich sześć, a potem tylko cztery. W tej formie szkoła funkcjonowała do 1998 roku. – Wtedy zimą podczas sesji Rady Gminy Celestynów podjęto uchwałę o zamknięciu placówki. Dzieci było coraz mniej. Według władz mała szkoła nie miała tu racji bytu – wspomina Marian Celiński, ówczesny radny gminy Celestynów. I dodaje: – Nie chciałem, żeby za mojej kadencji zamknięto we wsi szkołę.

Rodzice ówczesnych uczniów usłyszeli, że jest możliwość dalszego funkcjonowania szkoły, ale jako placówki społecznej, prowadzonej przez stowarzyszenie. Postanowili spróbować. Tak powstało Stowarzyszenie Rozwoju Wsi Podbiel, które jako pierwsze w województwie mazowieckim przejęło prowadzenie szkoły. Panu Marianowi Celińskiemu udało się zwerbować spośród rodziców i dziadków uczniów 15 członków założycieli stowarzyszenia. We wrześniu 1998 roku dzieci poszły do szkoły w Podbieli tak jak w poprzednich latach. Stowarzyszenie zarejestrowano oficjalnie w KRS w 2001 roku.

– Szkoła działała na nieco innych warunkach, ale budynek był ten sam. Pokryty eternitem, ze starymi drewnianymi podłogami, piecami kaflowymi itd. Postanowiliśmy go wyremontować – mówi Marian Celiński. Znów cała wieś dołożyła się do prac. Pieniądze zbierano m.in. podczas odbywających się w Podbieli dożynek. Do remontu dołożył się też wójt. Resztę wydatków pokryto z kredytu. I znowu mieszkańcy wsi wspólnie wykonywali remont. – Zrobiliśmy elewację, odświeżyliśmy klasy, szkoła przeszła nawet termomodernizację. Wymieniliśmy też dach. Wszyscy się w to włączyli, nieważne, czy mieli dzieci w szkole, czy nie – mówi Marian Celiński.

Mniej więcej w tym czasie przy szkole powstał zespół Podbielanki. – W 2000 roku były duże dożynki i na nich wystąpiło sześć pań. Tak powstał zespół – wspomina jedna z członkiń Teresa Strzeżysz. W tej chwili zespół Podbielanki tworzy 18 pań i panów nie tylko z Podbieli. Śpiewają piosenki do znanych melodii, ale z wymyślonymi przez siebie słowami. – Zarząd i członkowie Stowarzyszenia prowadzącego szkołę nie pobierają wynagrodzenia. Wszyscy pracują społecznie, a nawet dokładali swoje pieniądze do tej działalności. Jednak od samego początku Stowarzyszenie działa na czystychzasadach finansowych – mówi Agnieszka Gniadek-Cichecka, prezes Stowarzyszenia w latach 2010-2019. I dodaje, że w składzie zarządu najczęściej znajdowali się rodzice uczniów, bo to oni mają największą wiedzę i najlepiej znają potrzeby szkoły. Przez pierwsze 10 lat funkcjonowania stowarzyszenia jego prezesem był Wiesław Rosłoniec, który obecnie wspiera szkołę i mieszkańców Podbieli jako aktywny radny gminy Celestynów.

Karmimy się sukcesami

W 2010 roku prezesem Stowarzyszenia Rozwoju Wsi Podbiel została Agnieszka Gniadek-Cichecka. – Bywało ciężko. Gmina nie dokładała do mniejszych szkół, a subwencja jest uzależniona od liczby uczniów. Wszelkie remonty robiliśmy najczęściej z własnych funduszy. Poza tym trudno znaleźć nauczyciela z pasją, który będzie chciał pracować w tak małej szkole. Mimo to udawało się nam trafiać na cudownych nauczycieli, którzy byli z nami długie lata. Teraz pani dyrektor Zofia Gajewska, wcześniej pani Agata Więsik, oddały duszę i serce tej szkole. Zresztą ja wolę mówić o sukcesach. Porażek się nie pamięta za długo, a sukcesami się karmimy i dzięki nim mamy siłę, żeby robić więcej – mówi Agnieszka Gniadek-Cichecka. – Miałam od kogo się uczyć, ale też pozostawiono mi wolną rękę, żeby wprowadzać nowe rzeczy. Zawsze była chęć, żeby wdrażać nowe pomysły. Przez dziewięć lat, w czasie których byłam prezesem Stowarzyszenia, zrobiono plac zabaw, odnowiono sale, została stworzona pracownia komputerowa. Część środków na te inwestycje znów pochodziła z dożynek. Szczególnie, że 10 lat temu pozyskiwanie grantów było trudniejsze niż teraz – dodaje.

Agnieszka Gniadek-Cichecka podkreśla, że szkoła łączy wszystko to, co dla niej jako matki jest ważne: wartości społeczne, wysoki poziom nauczania, sposób przekazywania wiedzy, ale też wartości chrześcijańskie i wartości historyczne, narodowe. – Ta szkoła jest prowadzona w tym samym kierunku od początku. Do tego dyrektor Gajewska i obecna pani prezes mają swoje pomysły. Od dwóch lat jest nowy, prężnie działający zarząd i nowe otwarcie. Ja jestem bardzo tym zbudowana. Pielęgnuje się stare rzeczy, dodając nowe – mówi.

Obecnie w szkole uczy się ok. 40 dzieci w oddziałach przedszkolnych i klasach 1-3. Szkoła pełni jeszcze inną ważną funkcję. Od początku łączyła i nadal integruje mieszkańców miejscowości. – To taki wspaniały przykład i przejaw obywatelskiego, społecznego zaangażowania, współpracy i integracji lokalnej społeczności wokół ponadczasowych wartości – mówi Zofia Gajewska, obecna dyrektor szkoły. Mieszkańcy Podbieli są też dumni z sukcesów swoich uczniów.– Trzy kadencje byłem radnym i przez cały ten czas należałem do komisji oświaty. Od czasu, gdy powstała „mała szkoła”, nie słyszałem żadnych skarg. Dzieci wychodzą ze szkoły przygotowane i dobrze wychowane. Sama radość. Nasza praca przyniosła owoce – mówi Marian Celiński.

– Chodzi o to, żeby rozpoznać talenty i predyspozycje. I w małej grupie one są bardziej wyostrzone, bo jesteśmy w stanie przyjrzeć się każdemu dziecku. Są uczniowie uzdolnieni artystycznie, ale też dzieci świetnie rozwinięte sportowo. Każdy z naszych uczniów jest wyjątkowy – dodaje dyrektor Gajewska.

 

Szkoła jest naszą dumą

Dorota Celińska-Szol, prezes Stowarzyszenia Rozwoju Wsi Podbiel:

– Szkoła prowadzona przez Stowarzyszenie istnieje już 20 lat. Od początku jej funkcjonowanie opierało się na zaangażowaniu i aktywności społecznej rodziców. Podobnie jest teraz. Wiele prac związanych z działaniem szkoły jest wykonywanych właśnie przez rodziców, np. koszenie trawy, grabienie liści, odśnieżanie, prace remontowe w budynku. Dodatkowo rodzice uczestniczą aktywnie w życiu szkoły, czytając przedszkolakom książki czy opowiadając o swoim zawodzie lub hobby. Wszystko to robią osoby, które doskonale rozumieją misję szkoły, znają jej wartość i cieszą się z jej istnienia. Placówka była i jest naszą dumą. 29 sierpnia zamierzamy wspólne zorganizować obchody 20-lecia istnienia Zespołu Podbielanki oraz Stowarzyszenia. Ze względu na to, że jesteśmy tak małą społecznością, nasza działalność bardzo się przenika, stąd wspólne działanie. Chcemy pokazać innym, jak wielką siłę może mieć taka niewielka wspólnota, która działa razem w słusznym celu.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.