Ciąg dalszy problemów przedszkola „Zielona Kraina”

Nie kończą się kłopoty „Zielonej Krainy” związane z dostępem do placu zabaw. Jakiekolwiek próby wyprowadzania dzieci na teren znajdujący się bezpośrednio przy przedszkolu, gdzie kiedyś funkcjonował plac zabaw, spotykają się ze sprzeciwem jednej z mieszkanek bloku, w którym mieści się placówka

BARBARA MICHAŁOWSKA

Przypomnijmy: w bloku przy ul. Maczka na Ługach znajduje się prywatne przedszkole, a tuż obok jest zacieniony, ogrodzony teren, na którym „od zawsze” był plac zabaw. Kilka lat temu został jednak zamknięty. Teraz dzieci nie mają prawa korzystać z tego terenu.

Właścicielka przedszkola Anna Semik przekonuje, że dla dzieci plac zabaw w tym miejscu byłby wybawieniem, szczególnie podczas upałów. Na korzystanie z niego nie zgadza się jednak Otwocka Spółdzielnia Mieszkaniowa. Wprawdzie nieco dalej znajduje się ogólnodostępny plac zabaw, z którego mogą korzystać także dzieci z „Zielonej Krainy”, ale latem, przy temperaturach sięgających ponad 30 stopni, trudno tam wytrzymać ze względu na brak zacienienia. Właścicielka przedszkola dodaje, że nieraz się zdarzało, że gdy dzieci przychodziły rano na plac zabaw, znajdowały porozrzucane butelki i niedopałki. A niedawno nauczycielki i przedszkolaki zastali plac zabaw zdewastowany. – Trudno, by dzieci przebywały w takich warunkach – mówi Anna Semik.

Opublikowany na ten temat artykuł w „Linii Otwockiej” komentowały w mediach społecznościowych osoby mieszkające w sąsiedztwie przedszkola i rodzice dzieci tam uczęszczających. Jedna z mam napisała: „Do tego przedszkola chodzi już moje trzecie dziecko. To wspaniałe miejsce i nie tylko ja tak uważam. W całej placówce jest 28 dzieci, a naprzeciwko jest przedszkole państwowe, które liczy 100 dzieci, one wychodzą na powietrze rano i po południu. Dzieci z naszego wychodzą raz dziennie na godzinę i też chcemy, żeby były bezpieczne. Niestety drewniany plac zabaw jest zdewastowany przez młodzież i nauczycielki dla bezpieczeństwa nie wychodzą tam z dziećmi. Poza tym jak jest upał, tam nie da się wysiedzieć”.

Właścicielka przedszkola mówi, że jest zdesperowana. Zaaranżowała więc na spornym terenie miejsce do zabawy dla dzieci. Mówi, że wychodzi tam z nimi tylko na godzinę dziennie. Ale to nie spodobało się jednej z mieszkanek bloku, której przeszkadza, że dzieci bawią się w tym miejscu. A skoro sprzeciwia się właścicielka jednego z lokali w bloku, OSM stoi na stanowisku, że nie może wydać zgody na to, by dzieci spędzały tam czas. 22 lipca właścicielka przedszkola otrzymała pismo od OSM o treści: „Otwocka Spółdzielnia Mieszkaniowa wzywa Panią do uprzątnięcia w nieprzekraczalnym terminie do 23.07.2021 r. terenu przylegającego do budynku przy ul. Maczka 2 w Karczewie.

Spółdzielnia nie akceptuje użytkowania ww. terenu jako miejsca składowania przedmiotów wykorzystywanych w prowadzonym przedszkolu”.

Prezes OSM w rozmowie z „Linią Otwocką” zaznacza, że na wszelkie działania prowadzące do zabawy dzieci na tym terenie spółdzielnia nie może wyrazić zgody. Ale do tego konkretnego pisma nie może się odnieść. Osoba, która je pisała, obecnie jest na urlopie. Józef Smorąg zaznacza jednak, że być może rozwiązaniem byłoby dzielenie się placem zabaw ze znajdującym się naprzeciwko „Zielonej Krainy” państwowym przedszkolem.

– Gdyby nie pandemia, być może takie rozwiązanie byłoby możliwe. Ale po rozmowie z panią dyrektor i władzami Karczewa nie dostaliśmy zgody na chodzenie tam z dziećmi z powodu obostrzeń sanitarnych – mówi Anna Semik. I dodaje: – Teraz przez kilka tygodni przedszkole jest zamknięte. Ale niektóre zabawki zostały na spornym terenie. Czy gdy wrócimy, będziemy mogli z nich korzystać, nie wiem. Ale nie odpuścimy.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.