Sesja, której w zasadzie nie było

Sierpniowa sesja Rady Miejskiej w Karczewie trwała niecałe pięć minut. Przewodniczący złożył wniosek o wycofanie z porządku obrad wszystkich projektów uchwał, a wiceburmistrz Karol Chróścik… wyraził na to zgodę. – O co w tym wszystkim chodzi? – pytają zniesmaczeni tą sytuacją mieszkańcy.

SYLWIA WYSOCKA

Na ubiegłotygodniowej sesji Rady Miejskiej w Karczewie miały być procedowane cztery projekty uchwał. Dwa dotyczyły budżetu obywatelskiego (kwot przypadających na konkretne osiedla oraz harmonogramu), a dwie zmian w uchwale budżetowej na rok 2021 i w Wieloletniej Prognozie Finansowej. Jednak nad żadnym z tych projektów głosowanie się nie odbyło, ponieważ zaraz po sprawdzeniu listy obecności (w sesji wzięło udział 13 radnych, czyli wystarczająco, by podejmować prawomocne decyzje) przewodniczący rady Piotr Żelazko zgłosił wniosek o usunięcie z porządku obrad wszystkich projektów uchwał.

– W związku z wnioskami po komisji wspólnej i brakiem upoważnienia do procedowania pewnych uchwał proszę wnioskodawcę sesji o wycofanie z porządku obrad punktów dotyczących projektów uchwał – zwrócił się do wiceburmistrza Karola Chróścika przewodniczący Żelazko. Wiceburmistrz wyraził na to zgodę. Radni w głosowaniu również przystali na tę propozycję i na tym sesja się zakończyła.

Poprosiliśmy przewodniczącego Piotra Żelazkę o wyjaśnienia w tej sprawie. – Wniosek o wycofanie projektów uchwał z porządku wynikał z dwóch powodów. Pierwszy dotyczył niedopracowania uchwał w sprawie budżetu obywatelskiego. Podobne projekty pojawiły się na sesji jeszcze w lipcu i zostały z niej wycofane do dyskusji na komisji. Podczas tej dyskusji wątpliwości wzbudziła kwota przeznaczona dla osiedla nr 2. Wskaźnik, na podstawie, którego się ją określa, wzrósł, a kwota w stosunku do ubiegłego roku znacznie zmalała, tak jakby na osiedlu ubyło 300 osób. Poprosiliśmy o weryfikację tego wyliczenia, podobnie jak o urealnienie kalendarza budżetu. Nie zostało to zrobione przez ponad trzy tygodnie. W związku z tym nie mogliśmy podjąć tych uchwał, bo nawet jeśli przyjęlibyśmy sam kalendarz, nie mielibyśmy kwot i całość wymagałaby uchwalania od nowa. Drugi powód dotyczył uchwał o zmianach w budżecie i w Wieloletniej Prognozie Finansowej. Wniosek o zwołanie sesji złożył wiceburmistrz Karol Chróścik i to on przedstawił te projekty uchwał. Poprosiłem go o okazanie upoważnienia do przedstawienia radzie zmian budżetowych. Jedyne, czym dysponował wiceburmistrz, to upoważnienie, które otrzymał, gdy został zatrudniony na stanowisku w 2019 roku. W tym upoważnieniu jest informacja, że zastępca burmistrza na czas nieobecności burmistrza jest upoważniony do wszystkich czynności z wyjątkiem tych, które z mocy ustawy są wyłącznymi kompetencjami burmistrza. Taką kompetencją według ustawy jest przedstawienie radzie projektu uchwały dotyczącej zmian budżetowych. W związku z tym, że wiceburmistrz nie miał upoważnienia, nie mogliśmy tych uchwał procedować. Nawet gdybyśmy je podjęli, to zostałyby one unieważnione. Wiceburmistrz początkowo się zarzekał, że upoważnienie, które ma, jest wystarczające, podobnie jak prawnik urzędu. Jednak po dyskusji obaj przyznali radnym rację. Taka sytuacja powtarza się kolejny raz.

W ubiegłym roku z tego samego powodu nie zwołałem sesji. Podsumowując: dwie uchwały były niedopracowane, a dwie kolejne „nielegalne” – tłumaczy w rozmowie z „Linią” przewodniczący Żelazko.

– Ta sprawa jest kuriozalna. Odbyła się chyba pierwsza w okolicy sesja rady, która składała się z dwóch punktów: otwarcia sesji i jej zamknięcia. Planuje się zwiększenie środków na wydłużenie godzin pracy oddziału przedszkolnego w Glinkach czy dostosowanie kwot, aby gmina mogła podpisać umowę na drogi z granulatu asfaltowego, które w większości miały być realizowane na terenach wiejskich. Przez tego typu zaniedbania będziemy o tym decydować już prawdopodobnie we wrześniu. Straciliśmy czas. Nie zostały poprawione błędy w uchwałach, które wskazaliśmy, nie zachowano też staranności przy zgłaszaniu zmian budżetowych. Cała sytuacja źle świadczy o jakości zarządzania Urzędem Miejskim w Karczewie, ponieważ nikt nie dopilnował, aby złożony przez wiceburmistrza wniosek o zwołanie sesji nadzwyczajnej miał w ogóle sens. To przykre dla nas i dla mieszkańców, którzy przez to tracą – podsumowuje przewodniczący.

Z prośbą o komentarz zwróciliśmy się również do burmistrza Michała Rudzkiego. – Jeśli chodzi o upoważnienie dla zastępcy burmistrza, to jest to kwestia sporna, bo wyroki sądów nie są w tej sprawie jednoznaczne. Moje stanowisko jest takie, że to kwestia interpretacji zarządzenia dającego stosowne upoważnienia zastępcy burmistrza.

W podobnej sytuacji byliśmy w ubiegłym roku, gdy z tego samego powodu przewodniczący nie zwołał sesji. Wojewoda uznał wówczas, że złamał on obowiązujące prawo. Nieprzyjęcie uchwał dotyczących zmian w budżecie będzie mieć oczywiście skutki dla mieszkańców, chociaż jeśli chodzi o oddział przedszkolny w Glinkach, zapewniam, że dyrektor placówki ma moją zgodę na to, by wydłużyć godziny pracy oddziału od 1 września – zapewnia burmistrz.

– Co do budżetu obywatelskiego, to zaistniała sytuacja jest konsekwencją tego, że radni od kilku tygodni nie podejmują stosownej uchwały w tej sprawie, mimo że została im ona przedstawiona. Na lipcowej sesji radni zdjęli ją z porządku obrad. Teraz ponownie to zrobili. Na ostatniej sesji można było podjąć ją z odpowiednią korektą. Po raz kolejny zaburzyło to harmonogram i uniemożliwiło rozpoczęcie prac.

W piątek ponownie złożyliśmy wniosek o sesję nadzwyczajną w tej sprawie. Wspólnie z moimi współpracownikami chcemy, aby mieszkańcy odczuli możliwie jak najmniejsze niedogodności związane z napiętym harmonogramem konsultacji.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.