Karczew: Samorządowcy przerzucają się winą za kryzys w OPS

W Karczewie trwa przepychanka radnych z burmistrzem, a mieszkańcy coraz bardziej odczuwają skutki braku współpracy samorządowców. W czwartek, 2 września rada miejska nie zgodziła się na zwiększenie wydatków bieżących na usługi opiekuńcze świadczone przez Ośrodek Pomocy Społecznej. Ta decyzja miała natychmiastowe fatalne skutki. – W piątek zostałam poinformowana, że od poniedziałku pani, która opiekowała się moją mamą, nie będzie do niej przychodzić – mówi nasza Czytelniczka, pani Anna. W podobnej sytuacji znalazło się więcej osób

SYLWIA WYSOCKA

Jednym z zadań Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej są usługi opiekuńcze. Chodzi m.in. o pomoc w codziennych sprawach, takich jak: robienie zakupów, sprzątanie, gotowanie, załatwianie spraw w urzędach, mycie i ubieranie, dozowanie lekarstw, zapobieganie powstawaniu odleżyn i odparzeń, karmienie. Prawo do korzystania z takiej formy pomocy mają osoby samotne, które ze względu na wiek, chorobę lub z innych przyczyn wymagają pomocy innych w codziennym funkcjonowaniu. Taka pomoc przysługuje również osobom, którym członkowie rodziny nie są w stanie zapewnić odpowiedniej opieki.

Właśnie jedna z takich krewnych zaalarmowała w poniedziałek, 6 września naszą redakcję, że z dnia na dzień jej mama została pozbawiona pomocy opiekunki. – W piątek, 3 września osoba, która opiekowała się moją mamą, poinformowała mnie, że od poniedziałku nie będzie mogła przychodzić. To skutek decyzji rady miejskiej, która na początku września nie zgodziła się na przeznaczenie z budżetu gminy dodatkowych pieniędzy na usługi opiekuńcze – uważa Czytelniczka.

– Jestem zdruzgotana, moja mama ma orzeczenie o niepełnosprawności, nie radzi sobie sama z normalnym funkcjonowaniem. Pani, która przychodziła do niej na trzy godziny dziennie, bardzo jej pomagała nie tylko w podstawowych czynnościach, lecz także w rehabilitacji. Teraz poinformowano mnie telefonicznie, że może liczyć na pomoc w robieniu zakupów. Nie takiej opieki potrzebuje moja mama! Najgorsze w tym wszystkim jest to, że sytuacja jest nagła, nie mogłam się do niej przygotować i nie wiadomo, do kiedy potrwa. Trzeba nie mieć sumienia, żeby dopuścić do czegoś takiego, to jest skrajna nieodpowiedzialność! – żali się Czytelniczka.

Sytuacja jest pokłosiem braku zgody rady miejskiej na zaproponowane przez burmistrza na sesji (2 września) zmiany w uchwale budżetowej dotyczące przesunięcia kwoty 128 tys. 437 zł na usługi opiekuńcze. Przewodniczący rady miejskiej zaproponował, żeby nie uwzględniać tej zmiany. O skutkach takiej decyzji przed głosowaniem ostrzegał radnych skarbnik gminy Piotr Rosik. – OPS zwrócił się z prośbą o zabezpieczenie niedoborów, co jest spowodowane dużą liczbą osób potrzebujących tej formy pomocy na terenie gminy Karczew. Realizacja tych zadań od stycznia do września kosztowała 110 tys. zł. Ze szczegółowej analizy decyzji o przyznaniu usług opiekuńczych w okresie od lipca do grudnia wynika, że potrzebne są dodatkowe pieniądze, ponieważ stale rośnie liczba osób kwalifikujących się do tego typu pomocy. Brak przesunięcia środków spowoduje brak udzielania tych usług – tłumaczył skarbnik. Większość radnych zgodziła się jednak z propozycją przewodniczącego Żelazki i pieniądze na usługi opiekuńcze nie zostały przesunięte.

Poproszona przez „Linię” o komentarz kierownik OPS Renata Góral odmówiła wypowiedzi, po szczegóły sprawy odesłała nas do burmistrza i przewodniczącego rady miejskiej.

Burmistrz Michał Rudzki w rozmowie z „Linią” podkreśla: – Kwota, którą wpisaliśmy do obecnego budżetu na zadania z zakresu usług opiekuńczych, była taka sama jak w ubiegłych latach. Powszechną praktyką w samorządach jest to, że w ciągu roku, w zależności od potrzeb, kwoty na poszczególne zadania mogą być zwiększane. W tym roku kierownik OPS w Karczewie sygnalizowała mi problem z odpowiednim wyprzedzeniem i określiła, jakie jest zapotrzebowanie finansowe do końca roku. Te zmiany były zawarte w materiałach na sierpniową sesję, jednak radni PiS i Wspólnoty Samorządowej zdjęli tę uchwałę z porządku obrad, mimo że przedstawiciele urzędu wskazywali, że sprawa jest pilna – informuje burmistrz. – Niepodjęcie uchwały poskutkowało tym, że zrobiło się mało czasu, a radni na sesji 2 września bez jakichkolwiek dyskusji w tej kwestii nie zgodzili się na zwiększenie środków na usługi opiekuńcze realizowane przez OPS dla osób starszych i niepełnosprawnych. Sytuacja jest tym bardziej zadziwiająca, że skarbnik powiedział tuż przed głosowaniem nad zdjęciem tych pieniędzy przez radnych, że będzie to skutkować wstrzymaniem usług na rzecz mieszkańców. Ta sytuacja dobitnie pokazuje, że postawa radnych po raz kolejny ma negatywne konsekwencje dla mieszkańców. Radni kolejny raz od początku kadencji z premedytacją wywołali kryzys – podkreśla Rudzki.

– Uważam, że są obszary, w których możemy nie zgadzać się z radą, ale są też sprawy, które nie podlegają dyskusji – jedną z nich jest opieka społeczna. Już w piątek, 3 września miałem telefony od oburzonych mieszkańców, bo ludzie z dnia na dzień zostali bez opieki. Czekam teraz na ruch ze strony radnych i ich propozycję, jak zaradzić tej sytuacji, skąd przesunąć pieniądze, aby uniknąć dalszej przepychanki i zabezpieczyć mieszkańcom podstawowe potrzeby. Deklaruję pełną gotowość do współpracy w tej kwestii – dodaje.

Z kolei przewodniczący rady miejskiej Piotr Żelazko, odnosząc się do sprawy, w rozmowie z „Linią” podkreślił: – We wtorek, 7 września odbyło się posiedzenie komisji zdrowia, bezpieczeństwa i porządku publicznego. Uczestniczyła w nim kierownik OPS pani Renata Góral. Z informacji, które nam przekazała, wynika, że OPS miał 120 tys. zł na usługi opiekuńcze na cały rok. Uważam, że już po tym, jak wydano 60 tys. zł, powinien pojawić się sygnał, że pieniędzy do końca roku nie starczy i będzie potrzebne zwiększenie. Doprowadzenie do wyczerpania środków i zaprzestanie świadczenia usług z dnia na dzień w trakcie roku jest niepoważne i źle świadczy o sposobie zarządzania budżetem. Cała sprawa została cynicznie wykorzystana przeciwko radnym, bo zamiast zająć się rozwiązaniem problemu, mnóstwo czasu i innych zasobów poświęcono na skierowaną do mieszkańców akcję propagandową, że cały problem „to wina radnych”. Tymczasem sprawę trzeba jak najszybciej załatwić. Należy dokonać zmiany w budżecie i zakończyć ten problem – mówi przewodniczący.

Na posiedzeniu komisji wspólnej rady miejskiej w czwartek, 9 września wątek braku pieniędzy na usługi opiekuńcze ponownie pojawił się w dyskusji radnych z burmistrzem. Michał Rudzki zaprosił radnych na spotkanie w celu wspólnego ustalenia źródła, z którego będzie można przesunąć potrzebne pieniądze.

Pani Anna została zmuszona wykorzystać ostatnie wolne dni przysługujące jej do opieki nad mamą. – Nie mogę uwierzyć, że nad tą sprawą można się zastanawiać, analizować, czy nadzór nad wydatkami jest właściwy, czy nie. Takimi sprawami może zająć się np. komisja rewizyjna. Teraz trzeba rozwiązać problem osób, które najbardziej potrzebują pomocy, a zostały jej pozbawione z dnia na dzień, bez żadnego racjonalnego powodu – podkreśla Czytelniczka. I zastanawia się, kiedy mieszkańcy przestaną ponosić skutki braku współpracy samorządowców…

*imię Czytelniczki zostało zmienione

One thought on “Karczew: Samorządowcy przerzucają się winą za kryzys w OPS

  • 17 września 2021 o 09:00
    Permalink

    A może by tak pan Żelazko wyjaśnił, dlaczego urządza sobie gierki polityczne kosztem i tak już wątłego zdrowia korzystających z pomocy OPS mieszkańców gminy? Czy tak trudno jest wyrazić zgodę na przesunięcie w budżecie, a dopiero potem wyciągać konsekwencje wobec odpowiedzialnych za niedopinające się finanse osób i szukać rozwiązań na kolejne lata?
    Przyznam, że ten komentarz początkowo był znacznie mniej uprzejmy, bo nie tak łatwo się opanować, czytając takie artykuły.

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.